Rolnicy wściekli: ten rząd daje Ukrainie paliwo i nawozy za pół darmo
Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych oczekuje od premiera Donalda Tuska, że wyjaśni w jakiej cenie polskie paliwo i polskie nawozy trafiały na Ukrainę w ostatnich dwóch latach.
W oficjalnym liście do szefa polskiego rządu organizacja domaga się informacji nie tylko o tym, po ile Orlen sprzedawał w ubiegłym i w bieżącym roku olej napędowy i benzynę na Ukrainie, ale także oczekuje wyjaśnień w sprawie polskich nawozów dostarczanych do tego kraju. A wszystko dlatego, że wiele wskazuje na to, iż ceny eksportowanych na Ukrainę paliw i nawozów są preferencyjne.
Ukraina dostaje paliwo „za pół darmo”
Z odpowiedzi na interpelacje poselskie i kontroli posłów wynika, że tzw. wartość statystyczna wskazuje, iż litr paliwa kosztował średnio 2 złote 94 grosze. Polska jest też jednym z głównych dostawców nawozów na Ukrainę.
Krajowa Rada Izb Rolniczych w liście do premiera pisze wręcz, że rolnicy pytają o relację między skalą wywozu paliw i nawozów na Ukrainę a cenami, które sami płacą za te środki produkcji. Rolnicza „Solidarność” popiera ten apel o wyjaśnienia i uważa, że jak najszybciej rolnicy powinni uzyskać odpowiedzi na pytania o ceny nawozów i paliwa, które trafiły i nadal trafiają za naszą wschodnią granicę.
Jeżeli te nieoficjalne informacje o preferencyjnych cenach potwierdzą się, to rząd musi wytłumaczyć powody takiej polityki – eksportu za „pół darmo” szczególnie że rolnictwo ukraińskie jest bezpośrednią konkurencją dla naszych gospodarstw – mówi przewodniczący NSZZ „Solidarność” RI Tomasz Obszański.
Dlaczego polscy rolnicy mają płacić dwa razy tyle co ukraińscy, dla nas paliwo kosztuje około 8 złotych za lit? - pyta.
Niezrozumiały eksport nawozów
Zdaniem Tomasza Obszańskiego także wyjaśnień wymaga eksport polskich nawozów na Ukrainę. – Ich ceny w ostatnich latach podwoiły się i uderzyły po kieszeni polskich rolników – mówi. I dodaje, że wątpliwości wzbudza także strategia Grupy Azoty, zmierzająca do ograniczenia produkcji nawozów.
Jaki jest sens zwiększania importu, skoro mamy własnego producenta, to niezrozumiała polityka – mówi szef rolniczej „Solidarności”.
Przypomnijmy, że Ukraina jest jednym z głównych odbiorców polskich nawozów. Z odpowiedzi Ministerstwa Rozwoju i Technologii na interpelację poselską w tej sprawie, o czym informują branżowe media, wynika, że w I półroczu br. na Ukrainę trafiły ponad 364 tysiące ton nawozów o łącznej wartości 175,4 mln euro. A zatem średnio po blisko 482 euro za tonę, czyli 2100 złotych. Natomiast w przypadku nawozów mineralnych i chemicznych azotowych (w tym i mocznika) po przeliczeniu ilości dostaw i średniej wartości eksportowej wychodzi kwota ponad 390 euro za tonę czyli około 1700 złotych.
Tymczasem na krajowym rynku ceny są znacząco wyższe, na przykład saletra amonowa kosztuje ok. 2,2 tys. zł/t, a mocznik – nawet ponad 3 tys. zł za tonę.
Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Prawie pół miliona Polaków „nabitych” w pellet!?
Złoty w odwrocie. Najgorsze dopiero przed nami?
„To są oszuści. Oszukali pracowników w jawny sposób”. Górnicy „Silesia” protestują
»»Rolnicy walczą o nowy budżet UE – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.