Opinie
Formacja policjantów przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie / autor: Fratria / Andrzej Skwarczyński
Formacja policjantów przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie / autor: Fratria / Andrzej Skwarczyński

KOMENTARZ

Policja w Trybunale ma swoją cenę. Każda firma ją zapłaci

Konrad Raczkowski

Konrad Raczkowski

Prof. dr hab., Instytut Ekonomii i Finansów Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Centrum Gospodarki Światowej UKSW, były wiceminister finansów

  • Opublikowano: 3 listopada 2026, 10:29

    Aktualizacja: 3 listopada 2026, 10:45

  • Powiększ tekst

Od 20 do 159 mld zł w ciągu pięciu lat, czyli od ok. 530 do ok. 4 200 zł na każdego mieszkańca Polski. Tyle może kosztować Polskę państwo, w którym o tym, kto kieruje sądem konstytucyjnym, rozstrzyga policja i chaos, a nie przepis. Rynki jeszcze nie wystawiły rachunku, wystawią w ratach i zapłaci każdy z nas - zapowiada prof. dr hab. Konrad Raczkowski z Instytutu Ekonomii i Finansów UKSW w obszernej analizie opublikowanej na portalu dorzeczy.pl. Poniżej prezentujemy skrót tej publikacji.

W poniedziałek 2 listopada euro kosztowało ok. 4,41 zł, najwięcej od trzech lat, ale paniki nie było. Spokój ma proste wyjaśnienie, bowiem spór o Trybunał trwa od 2015 r., a inwestorzy od dawna traktują TK jako instytucję, która realnie nie działa. Nowa nie jest treść konfliktu, tylko jego forma, gdzie wchodzi policja i nowy wymiar konfrontacji siłowej, znanej raczej z republiki bananowej, niż kraju transformacji ustrojowej, który odniósł sukces gospodarczy.

Ile kosztuje jeden punkt bazowy

To jednak spokój pozorny, bo rynek nie wycenia pojedynczego wydarzenia. Wycenia odpowiedź na pytanie, czy w tym kraju spory o instytucje rozstrzyga się procedurą, czy siłą? Od tej odpowiedzi zależy, ile państwo zapłaci za pożyczone pieniądze.

Inwestor kupujący polską obligację porównuje ją z bezpieczniejszą alternatywą, na przykład obligacją niemiecką. Różnica w oprocentowaniu to cena, jaką żąda za ryzyko, że w Polsce coś pójdzie nie tak, jak inflacja, kurs, niewypłacalność albo właśnie chaos instytucjonalny. Gdy rośnie niepewność co do tego, czy państwo działa według reguł, ta cena rośnie. Mierzy się ją w punktach bazowych.

Punkt bazowy to jedna setna punktu procentowego. Jeśli rentowność obligacji rośnie z 6,00 proc. do 6,01 proc., wzrosła o jeden punkt bazowy. Brzmi jak drobiazg. Przy skali polskiego długu to drobiazg wart setki milionów złotych.

Policzmy to krok po kroku. Dług Skarbu Państwa wynosił we wrześniu 2026 r. ok. 2 269 mld zł. Państwo nie płaci wyższych odsetek od całego długu od razu, bo większość starych obligacji ma stałe oprocentowanie. Wyższa premia dotyka najpierw nowych emisji, a tych w 2027 r. będzie ok. 565 mld zł, na pokrycie deficytu i wykup zapadającego długu. Jeden punkt bazowy od 565 mld zł to 56,5 mln zł dodatkowych odsetek już w pierwszym roku. Z każdym kolejnym rokiem drożej refinansowana jest następna transza długu, a po ok. czterech latach cały portfel. Wtedy ten sam jeden punkt bazowy kosztuje ok. 227 mln zł rocznie, czyli 1 proc. od 2 269 mld zł podzielony przez sto. Sumując pierwsze pięć lat, każdy trwały punkt bazowy premii kosztuje budżet ok. 0,8 mld zł.

Teraz wystarczy pomnożyć.

►Premia 25 punktów bazowych, scenariusz, w którym spór szybko wygasa, to ok. 1,4 mld zł w pierwszym roku, ok. 5,7 mld zł rocznie po pełnym przeszacowaniu i ok. 20 mld zł w pięć lat.

►Premia 100 punktów, czyli jeden punkt procentowy, to scenariusz konfliktu ciągnącego się przez wybory 2027 r., to ok. 22,7 mld zł rocznie i ok. 79 mld zł w pięć lat.

►Premia 200 punktów, to scenariusz eskalacji na bank centralny, to ok. 45 mld zł rocznie od czwartego roku, gdy drożeje już cały dług, tj. 159 mld zł w pięć lat.

Żeby te liczby nabrały kształtu, trzeba dodać, że wszystkie odsetki od długu Skarbu Państwa zaplanowane na 2027 r. to 107 mld zł (!). W najczarniejszym scenariuszu, gdy po czterech latach droższy będzie już cały dług, dodatkowe odsetki sięgną ok. 45 mld zł rocznie. To mniej więcej ćwierć korekty finansów publicznych, którą Polska i tak musi stopniowo przeprowadzić w najbliższych latach, której docelową skalę szacuje się na ok. 160 mld zł. Każda co czwarta zaoszczędzona złotówka szłaby więc nie na zmniejszenie deficytu, tylko na opłacenie chaosu TK.

Na tym rachunek się nie kończy, z dwóch powodów. Po pierwsze, rentowność obligacji skarbowych jest fundamentem oprocentowania w całej gospodarce. Od niego liczą się kredyty inwestycyjne, obligacje firm i hipoteki. Premię nałożoną na państwo zapłaci każdy, kto pożycza w złotych. Po drugie, państwowy dług publiczny ma sięgnąć 2,51 bln zł w 2027 r., a Ministerstwo Finansów samo prognozuje przekroczenie progu ostrożnościowego 55 proc. PKB w 2028 r. Każdy dodatkowy miliard odsetek przybliża automatyczne cięcia, jak zamrożenie płac w sferze budżetowej i ograniczenie waloryzacji.

Dziś nie da się dokładnie oddzielić premii za ryzyko związane z Trybunałem od czynników globalnych. Część długu ma zmienne oprocentowanie i drożeje szybciej, a część jest denominowana w walutach obcych. Ale reguła pozostaje prosta i warto ją zapamiętać. Każde 0,25 punktu procentowego trwałej premii za ryzyko w Polsce, to ok. 20 mld zł dodatkowych odsetek w pięć lat, których nikt nie uchwalił w żadnej ustawie budżetowej, a które i tak trzeba będzie zapłacić.

Jeden rachunek, wiele frontów

Najdroższy nie jest sam spór o Trybunał, lecz jego przewlekłość i ryzyko, że metoda faktu dokonanego obejmie kolejne instytucje. Widać to, gdy prześledzimy, jak koszt przechodzi od państwa do każdego z nas. Zaczyna się od budżetu. Państwo z deficytem 7,1 proc. PKB i progiem ostrożnościowym 55 proc. w zasięgu ręki nie ma żadnego bufora. Każda premia za chaos od razu staje się wydatkiem, którego nikt nie uchwalił, od 20 mld zł do 159 mld zł w pięć lat. Dlaczego rynek miałby tę premię żądać? Bo inwestor nie wycenia ustaw, tylko instytucje, które je stosują. Laureaci Nagrody Nobla z 2024 r., Acemoglu, Johnson i Robinson, pokazali, że bogactwo narodów budują instytucje przewidywalne i niezależne od bieżącej władzy. Precedens rozstrzygania sporów siłą obniża ich jakość bez względu na to, kto po niego sięgnął i w jakim celu. Rynek już dziś wycenia polskie ryzyko osobno. Od dwóch tygodni rentowności polskich obligacji nie spadają razem z amerykańskimi. Ta rozbieżność zaczęła się jeszcze przed 30 października, na tle deficytu i sporu o NBP, więc nie jest skutkiem samego kryzysu w TK. Pokazuje jednak, że kryzys ten trafia na już podwyższoną wrażliwość inwestorów. Za każdą kolejną różnicę zapłacą nie tylko Skarb Państwa, lecz także firmy emitujące obligacje i banki finansujące się na rynku. Granicę, za którą premia przestaje być umiarkowana, wyznacza bank centralny. Niezależność NBP jest kotwicą nie tylko złotego i tak musi pozostać, bez względu na to, czy ktoś lubi personalnie prezesa NBP prof. Adama Glapińskiego.

Na końcu tego łańcucha stoi przedsiębiorca. Firma rodzinna nie czyta orzeczeń TK, ale płaci droższy kredyt, czeka ponad rok lub kilka lat na wyrok w sporze z kontrahentem i nie wie, które prawo będzie obowiązywać po wyborach 2027 r. W takich warunkach odkłada inwestycję, a odroczona inwestycja to utracony wzrost, którego nie widać w żadnej statystyce. Suma takich decyzji to właśnie te setki miliardów złotych, o które toczy się gra.

Spór o Trybunał nie zaczął się 30 października. Ale tego dnia dostał cenę, od 20 mld zł do 159 mld zł w pięć lat, czyli od ok. 530 do ok. 4 200 zł na każdego mieszkańca Polski. Tego rachunku nie zapłacą politycy. Zapłacą podatnicy, kredytobiorcy i przedsiębiorcy, niezależnie od tego, po której stronie sporu stoją. Walka polityczna nie może na lata rujnować polskiej gospodarki i zdobywanego przez ostatnie 37 lat zaufania międzynarodowego.

Prof. dr hab. Konrad Raczkowski, Instytut Ekonomii i Finansów UKSW, Centrum Gospodarki Światowej UKSW

»» Cały tekst prof. Konrada Raczkowskiego opublikował portal dorzeczy.pl pod tytułem Premia za chaos. Ile Polska zapłaci za policję w Trybunale

Oprac.sek

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Były szef PFR ostrzega: bardzo niebezpieczna mieszanka!

Rosną obawy o stabilność złotego!

Złoto pod presją wyprzedaży

»»Prof. Zbigniew Krysiak: Jak zreformować Unię Europejską – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych