Dosłownie, rynki finansowe obudziły się w zasadzie jedynie na rynkach europejskich. Większość najważniejszych gospodarek na świecie odpoczywa jeszcze po obchodach Nowego Roku. Sesje giełdowe nie odbywają się dzisiaj w Japonii, Chinach, Australii, Nowej Zelandii i przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. W przypadku europejskich państw handel nie odbędzie się dzisiaj w Londynie.

Wobec dni wolnych w większości najważniejszych gospodarek na świecie, dzisiejszy kalendarz makroekonomiczny jest bardzo ubogi. W zasadzie będziemy dzisiaj obserwować jedynie odczyty indeksów PMI za grudzień, a popołudnie przyniesie odczyty z takich gospodarek jak Brazylia, czy Meksyk.

Ostatnie sesje 2016 roku przyniosły nam pewnego rodzaju wyprzedaż amerykańskiego dolara, choć ten dosyć szybko radził sobie ze słabością, w szczególności wobec europejskiej waluty. Ostatnia sesja przyniosła sporą zmienność na EURUSD, chociaż było to raczej związane z mocno ograniczonym wolumenem i jednorazowym wejściem dużego gracza na rynek. W stosunku do dolara bieżący tydzień będzie bardzo ważny ze względu na dane z amerykańskiego rynku pracy, które poznamy w ten piątek, kiedy z kolei polski rynek będzie odpoczywał ze względu na święto. Konsensus dla zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym jest względnie wysoki i wynosi 175 tys., czyli blisko odczytu z listopada.

Zdaniem członków Fed, dane z rynku pracy w najbliższych miesiącach mogą być umiarkowane, choć z drugiej strony pojawiają się głosy wśród nich, że wzrost nawet poniżej 100 tys. nowych miejsc pracy ma kierować gospodarkę ku pełnemu zatrudnieniu. W trakcie styczniowego posiedzenia Rezerwy Federalnej nie powinniśmy się spodziewać dalszego kroku zacieśniania polityki monetarnej, choć komunikat może wskazać na perspektywy na najbliższe miesiące, co może być kluczem dla amerykańskiego dolara. Styczeń to oczywiście miesiąc objęcia fotelu prezydenckiego przez Donalda Trumpa, który przedstawił szereg proponowanych rozwiązań, które mogą doprowadzić do zejścia EURUSD w kierunku parytetu, nawet w pierwszej połowie bieżącego roku w czym pomóc może również sytuacja w strefie euro. Po pierwsze mamy kontynuację ultra luźnej polityki monetarnej, a po drugie mamy czynniki ryzyka w postaci wyborów we Francji oraz Niemczech.

W przypadku polskiego złotego, rok zaczął się bardzo pozytywnie ze względu na dane gospodarcze. Indeks PMI dla przemysłu wypadł na poziomie 54,3, przy konsensusie 52,2 oraz poprzedniej wartości 51,9. Indeks za ostatni miesiąc zeszłego roku może sugerować odbicie inwestycji, co byłoby pozytywne dla wzrostu gospodarczego. Może to być dobry wskaźnik dla agencji ratingowych, w szczególności dla Moody’s oraz Fitch, które 13 stycznia opublikują swoją decyzję, co do ratingu polskiego długu. W tym momencie złoty zatrzymał nieco swoją ekspansję, chociaż ostatnie dane inflacyjne z Polski pokazały, że kolejnym krokiem ze strony RPP będzie raczej zacieśnianie polityki monetarnej. Po godzinie 09:00 za euro płaciliśmy 4,4054 zł, za dolara: 4,1887 zł, za funta: 5,1713 zł, natomiast za franka: 4,1102 zł.