Kolejna podwyżka stóp w Stanach Zjednoczonych stała się faktem, chociaż dla rynków finansowych pewnikiem była już od dłuższego czasu. Jest to druga podwyżka w ciągu trzech miesięcy, bazuje ona głównie ona na silnej kondycji amerykańskiej gospodarki oraz przesłankach dotyczących tego, że inflacja zbliża się w okolice celu.

Stopy zostały podniesione o 25bp do przedziału 0,75 proc. -1,00 proc. Nie jest to oczywiście niespodzianką, chęci członków Rezerwy Federalnej co do normalizacji polityki monetarnej w USA od dłuższego czasu były jawne, kluczowy był komunikat. Jako że podwyżka dawno była zdyskontowana, a komunikat raczej rozczarował, obserwowaliśmy dynamiczną falę wyprzedaży amerykańskiego dolara na skutek realizowania zysków. Rezerwa Federalna oczekuje jeszcze dwóch podwyżek w tym roku, co przekłada się na brak zmian w medianie prognoz członków Komitetu. Prognozy makroekonomiczne w zasadzie nie uległy zmianie, zasadniczo wydźwięk komunikatu był bardzo zbliżony do poprzedniego, również prezes Janet Yellen nie powiedziała nic przełomowego w trakcie konferencji. Inwestorzy, którzy byli optymistycznie nastawieni wobec amerykańskiego dolara, są wyraźnie rozczarowani.

Drugim istotnym wydarzeniem, które bacznie obserwowały rynki finansowe były wybory parlamentarne w Holandii. Według ostatnich wyników (po zliczeniu 95 proc.), przy bardzo dużej frekwencji (81 proc.), wybory wygrała rządząca, centroprawicowa Ludowa Partia Wolności i Demokracji, której liderem jest premier Rutte. Jednak może ona liczyć jedynie na 33 ze 150 miejsc w niższej izbie parlamentu. Partia Wolności, Geerta Wildersa, choć przez długi czas prowadziła w sondażach, zdobyła drugie miejsce i może liczyć na 20 mandatów. Ex aequo na trzecim miejscu z 19 mandatami są: Chadecy (CDA) oraz liberałowie (D66). Klęskę wyborczą odniosła Partia Pracy, która tym razem zdobyła zaledwie 9 mandatów, podczas gdy poprzednio zajmowała 38 miejsc w parlamencie.

Wskazuje to na wyraźną zmianę nastrojów w holenderskim społeczeństwie, nawet jeśli populistyczna Partia Wolności nie zwyciężyła w wyborach parlamentarnych. Teraz rozpocznie się żmudny proces tworzenia nowego rządu, który w Holandii trwa zwykle kilkadziesiąt dni. Partia Wolności deklaruje, że jest skłonna wejść do koalicji, a w przeciwnym przypadku ma być twardą opozycją. Niemniej wyniki wyborów mogą nieco uspokoić inwestorów, gdyż dają nadzieje, że także we Francji oraz w Niemczech nie wygrają eurosceptycy. EURUSD odbijał wczoraj głównie za sprawą posiedzenia FOMC, jednakże wyniki w Holandii, także wspierały wzrosty. W efekcie para zniosła strefę oporu wypadającą przy poziomie 1,07. Teraz kolejnym celem dla kupujących powinien być ruch w stronę 1,08.

Złoty pozostaje względnie stabilny, korzysta na spokojniejszych nastrojach na rynkach po korzystnym wyniku wyborów w Holandii. EUR traci do PLN 0,2 proc. (obecnie 4,303), USD traci do PLN 0,1 proc. (obecnie 4,015), CHF kosztuje 4,015 (-0,1 proc.), a GBP 4,927 (-0,3 proc.).