Niemal dokładnie rok temu Bank Anglii zdecydował się na obniżenie stóp procentowych do poziomu najniższego od kryzysu finansowego. Był to ruch, który miał odciążyć gospodarkę po szoku związanym z referendum ws. Brexitu. Dziś członkowie Rady Banku rozważą, czy nie należy z tej obniżki się wycofać. Ogłoszona o godzinie 13:00 decyzja może mieć spore konsekwencje dla funta

Negocjacje ws. Brexitu na dobre się jeszcze nie rozpoczęły, dlaczego więc Bank Anglii miałby wycofać się z wcześniejszego ruchu i podnieść stopy procentowe? Powodem jest inflacja. Znaczne osłabienie funta w wyniku referendum sprawiło, iż ceny importowanych dóbr w Wielkiej Brytanii skoczyły w górę, a roczna inflacja konsekwentnie przekracza zakładany przez Bank cel na poziomie 2%.

Początkowo przedstawiciele Banku obawiali się, że ewentualna recesja może szybko przełożyć się na spadek inflacji, ale gospodarka radzi sobie całkiem nieźle. Ostatnie dane pokazują, że pomimo kolejnych niepewności, których dostarczyły czerwcowe wybory (przypomnijmy, że nieoczekiwanie Torysi stracili większość w parlamencie, potencjalnie osłabiając swoją pozycję negocjacyjną w Brukseli) gospodarka radzi sobie nie najgorzej.

A w tej sytuacji Bank może poświęcić więcej uwagi inflacji, nawet jeśli ta częściowo ma przejściowy charakter. Rynki zostały zaskoczone w czerwcu, gdy okazało się (na tydzień po wyborach), że za podwyżką głosowało 3 z 8 członków Rady (w Wielkiej Brytanii wyniki głosowań publikowane są od razu), podczas gdy wcześniej była to tylko Kristin Forbes.

Czy oznacza to, że dziś należy spodziewać się podwyżki? Niekoniecznie. Kadencja Forbes zakończyła się i została ona zastąpiona przez osobę o nieco bardziej umiarkowanych poglądach. Wyjściowo zatem rozkład głosów zmienia się na 2-6 i może być trudno już dziś uzyskać większość za podwyżką. Jeśli jednak okaże się, że podwyżkę popierają kolejni członkowie Rady Banku, będzie ona już tylko kwestią czasu i funt może dość znacząco zyskać.

W tym kontekście warto jednak mieć na uwadze fakt, że przed Wielką Brytanią dopiero największy okres niepewności. Krajowe rozdania polityczne są za nami, ale Brexit nawet się nie rozpoczął. Badania pokazują, że jest on absolutnym numerem jeden na liście obaw społeczeństwa i nie dzieje się tak bez powodu. W rok po referendum brytyjski biznes nadal nie wie, w jakich warunkach przyjdzie mu operować. Gospodarka idzie do przodu, ale uruchomienie negocjacji może wywołać kolejną falę obaw, gdyż na pewno nie będą one łatwe. To może stanowić barierę dla umocnienia funta.

Na rynku złotego jest dość spokojnie. Najsilniejsze ruchy w ostatnim czasie mieliśmy na parach z dolarem i frankiem, co było wynikiem słabości tych dwóch ostatnich walut. Teraz jednak widać tu pewne uspokojenie. O 9:35 za dolara płacimy 3.5956 złotego, za euro 4.2590 złotego, frank kosztuje 3.7078 złotego, zaś funt 4.7583 złotego.