Poniedziałkowa sesja na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie nie przyniosła żadnych rewolucyjnych rozstrzygnięć. Należy jednak nadmienić, iż praktycznie każdy z indeksów zakończył dzień powyżej zera, potwierdzając siłę kupujących, którą mogliśmy obserwować w poprzednich miesiącach.

Kolejna seria wzrostów sprawiła, że indeks WIG20 jest już tylko o przysłowiowy krok od lokalnych szczytów powyżej 2.400 punktów. Co ciekawe, szarża byków pojawiła się nawet pomimo negatywnego zachowania sektora bankowego, który tracił w reakcji na raport agencji Moody’s. Słynna agencja ratingowa oceniła, że prezydencki projekt dotyczący kredytów we frankach może być negatywny z punktu widzenia stabilności finansowej banków, wpływając także na ryzyko kredytowe. Z drugiej strony stwierdzono jednak, że sama działalność podstawowa nie powinna ucierpieć na ew. reformie, a zdolność kredytowa powinna pozostać nienaruszona. Niemniej jednak doniesienia agencji Moody’s sprawiły, że inwestorzy z pewną awersją podchodzili do walorów polskich instytucji finansowych, co lekko ciążyło WIG-owi 20. Na drugim biegunie znalazły się z kolei akcje LPP. Gigant odzieżowy pochwalił się lepszymi wynikami, co wywołało kilkuprocentowe wzrosty jego akcji.

Jeśli chodzi o pozostał rynki, to europejskie indeksy dostały wsparcie w postaci bardzo dobrych nastrojów na Wall Street. Tamtejsze indeksy zaliczyły kolejne umiarkowane wzrosty, które doprowadziły jednak do wyznaczenia nowych historycznych szczytów. W przypadku DAX-a przez moment znajdowaliśmy się w dosyć szerokiej konsolidacji i gdy wydawało się, że kupującym uda się powrócić do długoterminowego trendu wzrostowego, indeks oddał część piątkowych zysków i powrócił poniżej 12.300 punktów. W tym tygodniu nie będziemy mieć do czynienia z kluczowymi wydarzeniami dla strefy euro, co może prowadzić do obniżenia wolumenu, a co za tym idzie do mniejszej zmienności.