Informacje

Jacek Sasin / autor: PAP
Jacek Sasin / autor: PAP

Wicepremier Sasin: prywatyzacyjny plan opozycji groźny dla Polaków

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 27 kwietnia 2023, 21:59

  • Powiększ tekst

Udało się że ten węgiel na czas dotarł i mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że w żadnym polskim domu nie było zimno. Wbrew temu, co wieszczyli politycy opozycji z Donaldem Tuskiem na czele. Wieszczyli, a być może modlili się o to, żeby tak było - powiedział wicepremier Jacek Sasin w programie „Gość Wiadomości”.

Ta trudna sytuacja, która mogła rzeczywiście spowodować dla wielu Polaków trudności w ciągu zimy, stała się taką pożywką dla opozycji i dla mediów, które tradycyjnie opozycję wspierają, a właściwie być może są opozycją. Pożywką do tego, żeby budować strach, wywoływać niepokój i to było rzeczywiście bardzo trudne, żeby się z tym zmierzyć. Udało nam się przekonać Polaków, że są bezpieczni, że mogą być spokojni, że rząd czuwa nad tym, żeby w polskich domach było ciepło, aby polskie rodziny nie marzły – powiedział Jacek Sasin.

Druga wielka nauka i to jest przestroga również dla dzisiejszej opozycji, która proponuje i zapowiada, że jak wróci do władzy, to sprywatyzuje cały majątek narodowy, państwowy, w tym przede wszystkim Spółki Skarbu Państwa. Nigdy nie udałoby nam się przeprowadzić tej operacji, gdyby polskie państwo nie miało w rękach narzędzi, jakim są spółki, bo przecież ten węgiel ktoś musiał zakontraktować, kupić, zamówić transport do Polski – mówił Jacek Sasin.

Ostateczny kształt przepisów dot. emisji metanu do atmosfery prawdopodobnie będzie się decydował w PE 9 maja - wskazał Jacek Sasin. Dodał, że jeśli zostaną one przyjęte w takiej formie, jak przeszły przez komisje PE, to ze stosowaniem tego prawa sobie poradzimy.

Unijny projekt tzw. rozporządzenia metanowego zakłada m.in. znaczne ograniczenie emisji metanu z kopalń. Oznacza to dla nich konieczność dużych inwestycji w technologie jego wychwytywania. Krytycy obecnego kształtu projektu, głównie ponadpartyjna koalicja polskich posłów w PE, wskazują, że zapisane w nim limity emisji mogą spowodować, że polskie kopalnie znajdą się na skraju bankructwa. Restrykcyjnych zapisów bronią lewicowe ugrupowania w PE za wyjątkiem części socjaldemokratów.

Unijny projekt tzw. rozporządzenia metanowego zakłada m.in. znaczne ograniczenie emisji metanu z kopalń. Oznacza to dla nich konieczność dużych inwestycji w technologie jego wychwytywania. Krytycy obecnego kształtu projektu, głównie ponadpartyjna koalicja polskich posłów w PE, wskazują, że zapisane w nim limity emisji mogą spowodować, że polskie kopalnie znajdą się na skraju bankructwa. Restrykcyjnych zapisów bronią lewicowe ugrupowania w PE za wyjątkiem części socjaldemokratów.

Przed nami najważniejsze głosowanie - głosowanie w Parlamencie Europejskim na sesji plenarnej. To głosowanie prawdopodobnie 9 maja, według mojej wiedzy, wtedy będzie się decydował ostateczny kształt tych przepisów - powiedział w TVP Info Jacek Sasin.

Ocenił, że jeśli zostaną one przyjęte w takiej formie jak przeszły przez komisje PE, „to sobie ze stosowaniem tego prawa poradzimy”.

Poradzimy sobie, chociaż nie unikniemy pewnych perturbacji, pewnych kosztów - zaznaczył.

Wniosek Komisji Europejskiej mówi o limicie 0,5 tony metanu na kilotonę wydobytego węgla w kopalniach.

W ubiegłym tygodniu europosłanki Izabela Kloc (PiS) i Anna Zalewska (PiS) złożyły jednak do dokumentu szereg łagodzących poprawek. Zakładają one zwiększenie limitu do 5 ton metanu na kilotonę wydobytego węgla oraz ustalenie, aby ten próg stosować na operatora, jeżeli jeden podmiot prowadzi kilka kopalń. W środowym głosowaniu podczas obrad Komisji środowiska i przemysłu PE ostatecznie te poprawki uzyskały większość.

W poprawkach udało się też zamienić zapisane w projekcie kary za łamanie przepisów na opłaty, które będą trafiały do budżetu państwa członkowskiego, a następnie będą przekazywane kopalniom na inwestycje w technologie ograniczenia emisji metanu. Porozumienie musi zostać zaakceptowane w głosowaniach w PE. Stanie się wtedy mandatem negocjacyjnym PE do rozmów nad ostatecznym kształtem nowych regulacji z Radą.

Jak zaznaczył w czwartek wicepremier Sasin, „ten projekt prawa (…) ograniczenia emisji metanu do atmosfery, metanu, który jest częścią procesu wydobycia węgla kamiennego to jest pomysł, który w swoim pierwotnym kształcie, jaki został zaproponowany przez instytucje europejskie oznaczałby de facto unicestwienie polskiego górnictwa”.

Zwrócił uwagę, że praktycznie prawie wszystkie kopalnie w Polsce musiałyby zostać zamknięte, „co oznaczałoby katastrofę”. „Katastrofę, jeśli chodzi o polskie bezpieczeństwo energetyczne, ponieważ nie mielibyśmy węgla, którym moglibyśmy uruchamiać i napędzać polskie elektrownie, czyli de facto musielibyśmy się oprzeć na imporcie”. Ale też, jak zaznaczył, katastrofę w wymiarze społecznym.

Dla takich regionów, jak Śląsk byłaby to społeczna katastrofa, czyli gwałtowne zamknięcie kopalń, likwidacja (…) setek tysięcy miejsc pracy i wszystkie związane z tym konsekwencje - podkreślił.

TVP Info/PAP/RO

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych