Informacje

Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay

Motoryzacyjne chińsko-europejskie starcie w Monachium

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 4 września 2023, 13:20

  • Powiększ tekst

Szef koncernu BMW uważa, że „polityczna decyzja o wycofaniu silników spalinowych jest lekkomyślna”

I obawia się, że Europa nie ma dostępu do surowców, by szybko przejść na elektromobilność. Tymczasem jutro startuje w Monachium światowa wystawa aut elektrycznych, na której przewagę mogą mieć chińscy producenci.

Dyrektor generalny firmy Oliver Zipse po raz pierwszy przedstawił tak odważną negatywną opinię na temat zakazu w unii rejestracji aut spalinowych w 2035 roku w niedawnym wywiadzie dla niemieckiego „Handelsblatt”. Jego zdaniem Europa – stawiając na „elektryki” - naraża się na szantaż ze strony dostawców zasobów. Natomiast w dużej mierze „samowystarczalność” w zakresie produkcji samochodów Niemcom i Europie zapewnić mogą silniki spalinowe lub wodorowe ogniwa paliwowe. Olivier Zipse wskazał również, że lepszym rozwiązaniem (zamiast bezpośredniego zakazu) byłyby bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące emisji CO2 w przemyśle paliwowym, bo wówczas stałby się też bardziej przyjazny dla klimatu dzięki silnikom spalinowym.

Szef BMW podając przykład władz Chin, które mają strategię wsparcia zwiększającą konkurencyjność swojego przemysłu, krytycznie ocenił działania rządu w Berlinie.

To zdumiewające, że Niemcy w interakcjach z UE w coraz większym stopniu przyjmują inne podejście – dodał Olivier Zipse.

BMW stawia na elektromobilność i ma ambitne plany zwiększenia produkcji tego typu aut. Poza tym niedawno poinformował o przygotowaniu modeli „nowej klasy”, które mają pojawić się na rynku już w 2025 roku.

Wywiad szefa BMW zbiegł się w czasie z informacjami o tym, że Niemieckie Stowarzyszenie Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) krytykuje obniżenie przez rząd dopłat do elektrycznych samochodów służbowych gdyż szkodzi rynkowi i stanowić będzie dodatkowe obciążenie średnich przedsiębiorstw. Od września na dopłaty w wysokości 3 000–4 500 euro będą mogły liczyć tylko osoby prywatne, ale od stycznia 2024 r. zostanie jeszcze bardziej obniżone. Rząd niemiecki już w połowie 2022 r. zaczął obniżać dopłaty do elektryków, argumentując, że stają się one coraz bardziej atrakcyjne dla nabywców nawet bez dopłat. W ubiegłym roku ich nabywcy otrzymali od państwa przy zakupie nowego pojazdu do 6000 euro, a także aż do 3000 euro obniżek cen od samych producentów samochodów.

Chiny potęgą?

Wywiad dyrektora Zipse ukazał się na kilka dni przed wielką światową wystawą samochodową w Monachium – IAA Mobility, która otwiera się dla zwiedzających już jutro. Swoje nowe auta zaprezentują tam nie tylko firmy europejskie i amerykańskie ale także chińskie.

Okazuje się, że swoje modele w Monachium zaprezentuje w tym roku dwa razy więcej firm chińskich niż jeszcze w 2021 roku. Zaś eksperci rynku cytowani przez Clean Energy Wire uważają, że Chiny przekształciły się w potęgę w zakresie produkcji „elektryków”, stając się zagrożeniem „dla uznanych europejskim producentów samochodów nawet na ich własnym terenie”. Na przykład ekspert Christian Hochfeld z Agora Verkehrswende wskazał na „zależność producentów samochodów konwencjonalnych od delikatnych łańcuchów dostaw zdominowanych przez Chiny”, zarówno jeśli chodzi o surowce, jak i baterie czy elektronikę.

Ponadto producenci samochodów borykają się z kryzysem sprzedaży w Europie, wysokimi cenami energii i niedoborem wykwalifikowanej siły roboczej – dodał.

Problem na rynku pracy

Odejście od samochodów benzynowych i z silnikami diesla w Europie wzbudza wiele kontrowersji. Zatwierdzenie przez Europarlament przepisów zakazujących rejestracji nowych tego typu aut w 2035 roku rodzi znaczne obawy społeczne, którym polski rząd dał wyraz zaskarżając je do EU ETS. Nie chodzi tylko o problem z  dostępnością samochodów elektrycznych (nawet z dopłatami) dla mniej zasobnych obywateli wielu krajów unijnych ale również o skutki, jakie zatrzymanie produkcji tradycyjnych pojazdów spowoduje na europejskim rynku pracy. Stowarzyszenie branżowe ACEA szacuje, że obecnie prawie 14,6 miliona osób pracuje „bezpośrednio lub pośrednio w przemyśle samochodowym”, co stanowi 6,7 procent wszystkich stanowisk pracy w unii. Jednocześnie branża zapewnia około 3,7 miliona stanowisk pracy bezpośrednio w sektorze produkcyjnym. ACEA szacuje też, że całkowite bezpośrednie zatrudnienie w przemyśle motoryzacyjnym jest zdecydowanie najwyższe w Niemczech i wynosi około 882 000 miejsc pracy, a następnie we Francji (229 tys.), Polsce (214 tys.). Na kolejnych miejscach są: Rumunia, Czechy, Włochy i Wielka Brytania a także Hiszpania i Węgry. Eksperci oceniają, że w efekcie rozwoju elektromobilności nie tylko spadnie zatrudnienie przy produkcji ale także w firmach i usługach działających na rzecz firm motoryzacyjnych i nie będzie to minimalny spadek.

Agnieszka Łakoma (Euractive, WirtschaftsWoche, Clean Energy Wire, Handelsblatt)

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych