Informacje

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Krzysztof Wołodźko: "Pracownik na rynku pracy jest trybikiem, z którym można zrobić niemal wszystko. I zarobić na nim jak najwięcej"

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 26 sierpnia 2014, 10:44

    Aktualizacja: 26 sierpnia 2014, 10:45

  • Powiększ tekst

Wielokrotnie pracodawcy słusznie krytykują krępujące ich przepisy prawne i wysokie obciążenia podatkowe, uniemożliwiające zwiększenie zatrudnienia i podniesienia płac. Jednak sami też nie są bez winy. Krzysztof Wołodźko wylicza główne grzechy polskich pracodawców wobec pracowników.

Biznes w Polsce przyzwyczaił się w ciągu dwudziestu pięciu lat przemian społeczno-gospodarczych, że pracownik na rynku pracy jest trybikiem, z którym można zrobić niemal wszystko. I zarobić na nim jak najwięcej. Doszło już do tego, że słowo „wyzysk”, uważane jeszcze dekadę temu za relikt PRL-owskiej nowomowy, powróciło na dobre do mowy potocznej. I powoli wraca do dyskusji publicznych. Stąd biznesmeni zrzeszeni w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, którzy krzyczą dziś, że „rząd jest gorszy od mafii”, powinni przejrzeć się w lustrze i zastanowić nad własną współodpowiedzialnością za coraz szersze przekonanie (młodych) Polaków, że układanie sobie życia w kraju w ogóle nie ma sensu albo jest coraz trudniejsze.

Wołodźko wylicza metody, jakie stosują pracodawcy by z jednej strony uniknąć opodatkowania a z drugiej - nie płacić zbyt wysokich wynagrodzeń.

Dogmat elastyczności doprowadził do tego, że całe pokolenie młodych Polaków przyzwyczajono do myśli, iż musi pracować na bardzo niekorzystnych dla siebie warunkach, i to wcale nie za wyższe stawki.

Ile zaoszczędzili pracodawcy?

Tylko w 2013 r. na pracy naszych pracowników firmy oszczędziły – nieprawnie narzucając umowy o dzieło zamiast umów o pracę – ponad 266 mln zł.

Co jeszcze? Szantaż pracowników.

Smutną prawdą jest, że polskie pensje nie tylko nie są wysokie, ale dodatkowo – korzystając z wysokiego bezrobocia – pracodawcy w różny sposób mogą szachować swoich pracowników, wykorzystując niebagatelny czynnik społeczno-gospodarczy, czyli to, że całe okolice kraju, wsie, miasteczka i miasta zależne są od stosunkowo nielicznych firm. A rzadko kto myśli poważnie o tym, że równanie w dół polskich pensji czy wprost unikanie ich płacenia jeszcze dodatkowo osłabia nasz popyt wewnętrzny.

Rozumiemy racje pracodawców, ale może powinni oni także spojrzeć w lustro?

Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie".

PGC/ as/

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych