Informacje

Dobra zmiana w KNF. W końcu urzędnicy, którzy rozumieją na czym polega rola nadzoru finansowego!

---

  • 30 października 2016
  • 11:15
  • 5
  • Tagi: Adam Glapiński Andrzej Jakubiak banki spółdzielcze finanse KNF Komisja Nadzoru Finansowego NBP Platforma Obywatelska SKOK
  • Powiększ tekst

Komisja Nadzoru Finansowego wszczyna postępowanie wyjaśniające w sprawie rozpowszechniania nieprawdziwych informacji o Banku Spółdzielczym w Ciechanowie.

Urzędnicy nadzoru ostrzegają, że za „rozpowszechnianie fałszywych lub nierzetelnych informacji albo pogłosek dotyczących BS w Ciechanowie” (i każdej innej instytucji finansowej w Polsce) grozi surowa kara. To nie jedyny sygnał płynący ze strony instytucji nadzorujących polski sektor finansowy, który pokazuje, że nadrzędnym celem polityków i urzędników jest przede wszystkim stabilizowanie sytuacji na rynku.

Zgodną troskę o ciechanowski bank i cały sektor spółdzielczy przejawiają wszystkie ważne państwowe instytucje. Od KNF, poprzez BFG, aż po NBP, którego prezes Adam Glapiński powiedział: Od kilku dni obserwujemy odpływ depozytów spowodowany rozpowszechnianiem niesprawdzonych informacji o kłopotach banku spółdzielczego w Ciechanowie. W związku z tym uznaliśmy, że instytucje przez nas reprezentowane powinny zająć w związku z tym stanowisko. I chwilę po tym komunikacie uspokajał, że NBP jako ważny element sieci bezpieczeństwa finansowego na bieżąco monitoruje sytuację w banku spółdzielczym w Ciechanowie.

Zarówno kontrolujący rynek finansowy urzędnicy, jak i odpowiadający za ten sektor politycy zdają sobie doskonale sprawę z tego, jak bardzo przemyślane i roztropne muszą być ich decyzje. Tu każde źle wypowiedziane zdanie może spowodować nerwowość klientów. Każda nieprzemyślana strategia może zaowocować odpływem depozytów i zachwiać stabilnością rynku. Dlatego trzeba szczególnej odpowiedzialności za słowo i wyjątkowej precyzji, aby nie powodować i nie potęgować poczucia zagrożenia klientów.

Widać to zachowanie po Komisji Nadzoru Finansowego, która w komunikacie umieszczonym na swojej stronie internetowej informuje: W przypadku stwierdzenia naruszenia przepisów, KNF może, w drodze decyzji administracyjnej, nałożyć na każdego, kto dokonuje ww. manipulacji, karę pieniężną do wysokości do 200 tysięcy złotych lub karę pieniężną do wysokości dziesięciokrotności uzyskanej korzyści majątkowej albo obie te kary łącznie. Jakże różna to sytuacja od tej, z którą mieliśmy od czynienia w przypadku problemów sektora SKOK. Wówczas nie tylko czołowi urzędnicy KNF, ale także politycy, w tym przedstawiciele komisji finansów i ministerstwa finansów (a nawet premier RP!) wypowiadali się z zupełną beztroską. Odnieść można było wrażenie, że nadrzędnym celem polityków Platformy Obywatelskiej i niektórych urzędników była destabilizacja i upadek całego sektora.

Przypomnijmy kilka takich wypowiedzi. W kwietniu 2015 roku wiceminister finansów Izabela Leszczyna zapowiadała, że SKOK-i nie są w żaden sposób zagrożone. Nagle, miesiąc przed wyborami, zmieniła się narracja w PO i od tej samej polityk usłyszeliśmy: Sejmowa podkomisja ds. SKOK-ów ujawniła szereg nieprawidłowości w systemie kas, co wzbudziło poważne zaniepokojenie ministra finansów. Przy okazji wiceminister dodała, że sektor SKOK stał się niewypłacalny. Jeszcze mocniej wyraził się Mateusz Szczurek (minister finansów!): Niewypłacalność w powiązaniu z ujemnym wynikiem finansowym daje sytuację jak w przypadku piramidy finansowej, która może jakiś czas działać, a potem przestaje i upada. I to jest ten przypadek — mówił zestawiając SKOK-i z piramidami finansowym, co powtórzył kilka razy. Malowanie rzeczywistości lub fałszowanie jej za pomocą zasad specjalnych czy też w ramach sprawozdań finansowych niczego nie zmienia. Piramida pozostaje piramidą. Ona może funkcjonować przy wsparciu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, ale to też kiedyś się kończy – ostrzegał i straszył „kreatywna księgowością” SKOK-ów. Nieustannie oliwy do ognia dolewała również Krystyna Skowrońska, szefowa ówczesnej sejmowej komisji finansów, która nieustannie narzucała polityczną interpretację tematu. Do tego wszystkiego dochodziły regularne spektakle urządzane przez Andrzeja Jakubiaka, byłego przewodniczącego KNF, które potęgowały polityczną nagonkę na SKOK-i.

Jakże inną sytuację mamy dziś, kiedy po upadku Banku Spółdzielczego w Wołominie i kolejnego, w Nadarzynie, widzimy liczne przykłady rozważnego nadzoru nad rynkiem finansowym. Kiedy tylko pojawiły się pierwsze informacje, że problemy ma BS w Ciechanowie, klienci ruszyli wypłacać swoje depozyty. Dodatkowo, 21 października Polski Bank Spółdzielczy w Ciechanowie poinformował, że Komisja Nadzoru Finansowego wszczęła postępowanie administracyjne ws. ustanowienia zarządu komisarycznego (wcześniej Komisja nie zgodziła się na powołanie Agnieszki Korzybskiej na stanowisko prezes banku). Mamy więc nerwową sytuacje, wielu klientów słusznie niepokoi się o los swoich depozytów. I co w tej sytuacji robią politycy i urzędnicy nadzoru? Uspokajają. I piszą o karaniu za podawanie nieprawdziwych informacji nt. sytuacji w banku spółdzielczym. Jednocześnie wskazują, że klienci nie mają się czego obawiać, bo ich depozyty są bezpieczne. Zamiast przeprowadzania nagonki w imię celów stricte politycznych wybierają stabilizację. Na tym polega rozumna, mądra kontrola nad rynkiem i bezpieczny nadzór, zamiast upolitycznionej ofensywy pozbawionej troski o finanse naszych rodaków. I to jest, ponad wszelką wątpliwość, dobra zmiana.

Komentarze