Informacje

fot. Wikimedia Commons
fot. Wikimedia Commons

MON uspokaja: Śmigłowce dotrą na czas

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 14 marca 2017
  • 09:53
  • 1
  • Tagi: gospodarka Ministerstwo Obrony Narodowej polityka wojsko
  • Powiększ tekst

Przedłużenie okresu składania ofert na dostawy śmigłowców nie będzie miało wpływu na termin przekazania wojsku niezbędnego wyposażenia, w tym w szczególności maszyn przewidywanych do szkolenia załóg - zapewniło MON w wydanym we wtorek komunikacie.

Ministerstwo potwierdziło poniedziałkową informację Inspektoratu Uzbrojenia MON, że firmy, które chcą dostarczyć wojsku 16 śmigłowców dla sił specjalnych i morskich, mogą składać oferty wstępne do 27 marca. Pierwotnie termin ten miał upłynąć w poniedziałek. Przedłużono go na wniosek jednego z oferentów.

"Zamierzając zachować pełną konkurencyjność prowadzonego postępowania, Inspektorat zdecydował o niewykluczaniu wymienionego oferenta, który powoływał się na swoją niezdolność do przygotowania kompletnej oferty w przewidzianym terminie, tj. do 13 marca" - napisała we wtorek Katarzyna Jakubowska z Oddziału Mediów Centrum Operacyjnego MON.

"Przedłużenie okresu składania ofert na dostawy śmigłowców nie będzie miało wpływu na termin przekazania Siłom Zbrojnym niezbędnego wyposażenia, w tym w szczególności - maszyn przewidywanych do szkolenia załóg" - zapewniła Jakubowska.

9 lutego szef MON Antoni Macierewicz mówił, że pierwsze dwa śmigłowce zostaną dostarczone najpóźniej w marcu.

Ani w poniedziałek, ani we wtorek MON nie poinformowało, który z oferentów poprosił o przełożenie terminu składania ofert. Inspektorat Uzbrojenia MON podał w poniedziałek, że powodem zmiany jest także uwzględnienie czasu niezbędnego na przygotowanie i udzielenie odpowiedzi na pytania zgłoszone firmy uczestniczące w postępowaniu.

MON chce kupić osiem śmigłowców zdolnych do prowadzenia przez Wojska Specjalne misji poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych oraz osiem maszyn przeznaczonych do zwalczania okrętów podwodnych z jednoczesną zdolnością do prowadzenia misji ratowniczych na morzu. Ministerstwo zapowiedziało, że w pierwszym etapie zostaną podjęte negocjacje dotyczące pozyskania śmigłowców dla Wojsk Specjalnych. W przypadku śmigłowców morskich MON dopuszcza ich pozyskanie w dwóch transzach po 4 maszyny.

Zaproszenie przekazano producentom 20 lutego. Tego dnia Inspektorat Uzbrojenia MON ogłosił rozpoczęcie negocjacji z trzema wykonawcami: konsorcjum PZL Mielec i Sikorsky Aircraft Corporations (należące do amerykańskiego koncernu Lockheed Martin), WSK "PZL-Świdnik" (należące do włoskiej grupy Leonardo) oraz konsorcjum Airbus Helicopters i Heli Invest. Startowały one w poprzednim postępowaniu, w którym do ostatniego etapu został zakwalifikowany śmigłowiec H225M Caracal oferowany przez Airbusa i które w październiku 2016 r. zakończyło się bez podpisania umowy po fiasku rozmów offsetowych.

Pod koniec lutego PZL Mielec zapowiadało przygotowanie całościowej oferty opartej na śmigłowcach Black Hawk, oferowanych również w poprzednim postępowaniu. WSK "PZL-Świdnik" na początku marca zaprezentowało po raz pierwszy na pokazach w Polsce śmigłowiec AW101; w poprzednim postępowaniu firma startowała z AW149. Z kolei Airbus Helicopters oświadczyło, że zawsze chętnie bierze udział w tych konkursach, które są uczciwe i otwarte oraz że podtrzymuje prawo do roszczeń w związku z zamknięciem poprzedniego przetargu.

Poprzedni przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON do końcowego etapu zakwalifikowało ofertę Airbus Helicopters z maszyną H225M Caracal. MON podało wówczas, że tylko ta oferta spełniła wymogi formalne. MON odrzuciło wtedy ofertę Świdnika ze względu na zbyt odległy termin dostawy, Mielca - z powodu braku uzbrojenia.

Tej decyzji sprzeciwiało się będące wówczas w opozycji PiS oraz związki zawodowe działające w zakładach w Mielcu i Świdniku. Ówczesny szef MON Tomasz Siemoniak (PO) wiele razy podkreślał, że przetarg na śmigłowce dla wojska był rzetelny, a warunki dla wszystkich oferentów były takie same. W maju 2015 r. PiS w sprawie przetargu zawiadomiło prokuraturę, która początkowo odmówiła wszczęcia postępowania. Ta decyzja została uchylona jesienią 2016 r. Śledztwo toczy się od października 2016 r.

30 września 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu z Airbus Helicopters. Na początku października 2016 r. Ministerstwo Rozwoju, które negocjowało offset z Airbusem, poinformowało o zakończeniu rozmów, uznając ich dalsze prowadzenie za bezprzedmiotowe. Według rządu, oferta Airbusa nie odpowiadała interesom ekonomicznym i bezpieczeństwa Polski, a wartość proponowanego offsetu była niższa od oczekiwanej. Od tego czasu MON na nowo rozpoczęło procedurę pozyskania nowych śmigłowców w ramach pilnej potrzeby operacyjnej.

PAP/ as/

Komentarze