Ustawa o jednolitej cenie książek i zakazie promocji wywołała prawdziwą burzę, zarówno wśród wydawców, autorów ale i czytelników. Z polskim czytelnictwem jest bowiem faktycznie źle, ale, jak wskazują krytycy, proponowane lekarstwo jest gorsze od trawiącej nas choroby.

Przypomnijmy: Cena książki przez 12 miesięcy od daty wprowadzenia jej na rynek będzie mogła być obniżona maksymalnie o 5 proc. - zakłada projekt ustawy przygotowany przez Polską Izbę Książki. Po tym czasie księgarz będzie mógł dowolnie zmieniać cenę. Projekt ustawy o jednolitej cenie książki, przygotowany przez Polską Izbę Książki, a teraz przejęty przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nakłada na wydawców i importerów książek obowiązek ustalenia, na okres 12 miesięcy, jednolitej ceny danej książki przed wprowadzeniem jej do obrotu. Będzie ona obowiązywała wszystkich tzw. sprzedawców końcowych - księgarzy, księgarnie sieciowe, sklepy wielobranżowe, kioski itp. Jednolita cena będzie obejmowała wszelkie dodatki sprzedawane wraz z książką, takie jak zdjęcia, taśmy magnetyczne czy inne nośniki utworów muzycznych i audiowizualnych. Wydawca będzie umieszczał na książce cenę, jedyną różnicą jest to, że będzie podany także miesiąc wydania, np. marzec 2016, co znaczy, że do marca 2017 r. ta cena będzie musiała obowiązywać w detalu - powiedział prezes PIK Włodzimierz Albin. Detalista, czyli księgarz, jeżeli będzie chciał i mógł, będzie miał możliwość dawania rabatu na książkę do 5 proc. - tłumaczył Albin.

Rzecz w tym, że, jak podkreślają komentatorzy, PIK reprezentuje interesy jedynie wąskiej grupy zaś wejście ustawy w życie nie tylko nie podniosłoby poziomu czytelnictwa, ale wręcz - je obniżyło.

Co więcej - jak wskazują krytycy projektu doprowadziłby on do upadku małych księgarni (których sytuacja już teraz jest nieciekawa) ale też upadłości małych wydawnictw, premiując gigantów rynku.

Z tego powodu o sprawę postanowił zapytać poseł Tomasz Jaskóła, który przesłał interpelację w tej sprawie do Ministerstwa Kultury. Czytamy w niej:

W ostatnim czasie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przyjęło projekt ustawy o jednolitej cenie książki, zwanej „ustawą o książce”, opracowywany przez Polską Izbę Książki od października 2014 roku. Proponowane przez PIK rozwiązanie budzi sporo kontrowersji nie tylko wśród osób powiązanych ze środowiskiem wydawniczym, lecz także wśród czytelników. Projekt ustawy zakłada nałożenie na wydawców i importerów książek obowiązku ustalenia na okres jednego roku jednolitej ceny książki przed wprowadzeniem jej do obrotu. Cena ta obowiązywałaby następnie każdego sprzedawcę książki – księgarnie, kioski, księgarnie internetowe i tym podobne. Co więcej, cena ustalona przez wydawcę lub importera nie mogłaby zostać obniżona przez sprzedawcę o więcej niż 5 procent. Oznacza to, że przez 12 miesięcy od wprowadzenia danej książki na rynek, jej cena nie mogłaby ulec zmianie i przez ten czas byłaby jednakowo wysoka. Może to dotknąć w szczególności rodziców dzieci, gdyż ustawa obejmować ma również podręczniki szkolne.

Dalej poseł opisuje bardziej szczegółowo kontrowersyjne rozwiązania w ustawie:

Projekt przewiduje również zakaz dodawania darmowych książek dla prenumeratorów gazet i czasopism. Pomysł ten nie podoba się Polskiej Izbie Wydawców Prasy. Jej dyrektor generalny, Maciej Hoffman, w wywiadzie dla serwisu wirtualnemedia.pl stwierdza, że jest zaskoczony proponowanym przepisem, ponieważ nie było o nim mowy we wcześniejszych konsultacjach dotyczących projektu ustawy, jakie prowadzone były pomiędzy autorami a PIWP. Rozwiązania prawne zawarte w rzeczonym projekcie mogą być również wyjątkowo niekorzystne dla Skarbu Państwa. Istnieje bowiem ryzyko, że księgarnie elektroniczne obawiające się „ustawy o książce” zaczną rejestrować swoje sklepy za granicą, co zmniejszy znacząco wpływy do budżetu z tytułu podatków. Jak podaje Biblioteka Narodowa w raporcie: „Stan czytelnictwa w Polsce w 2015 roku” 64 % Polaków nie przeczytało ani jednej książki w roku 2015. Czytelnictwo w Polsce spada z roku na rok. Te dane są zatrważające. Proponowana ustawa pogłębi ten problem, ponieważ ujednolicenie ceny książki usunie konkurencję, co w konsekwencji podniesie ceny książek i pogłębi jeszcze bardziej problem czytelnictwa w Polsce. Wreszcie, „ustawa o książce” zakłada karanie grzywną osób nieprzestrzegających przepisów w niej zawartych.

Wreszcie poseł kieruje pytania do ministerstwa:

W związku z tym na podstawie Konstytucji RP z 1997 roku, art. 115 i ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora z 1996 roku, art. 14 ust. 1 pkt 7 i wprost wynikających z Regulaminu Sejmu RP art. 192, pozwolę sobie, jako poseł na Sejm RP, złożyć do Pana Ministra interpelację poselską, prosząc o udzielenie mi odpowiedzi na następujące pytania:

1) Czy przeprowadzone zostały lub mają zostać przeprowadzone konsultacje ze środowiskiem wydawców, importerów oraz sprzedawców książek dotyczące proponowanej ustawy?

2) Jak wysokie mają być kary grzywny nakładane za nieprzestrzeganie przepisów ustawy i jaki w sposób mają być przeprowadzane ewentualne kontrole?

3) Jaki jest cel wprowadzania tego typu regulacji – dlaczego cena książki ma zostać ustalana odgórnie, zamiast pozostawić jej weryfikację wolnemu rynkowi?

4) Dlaczego regulacje wprowadzane przez ustawę mają dotyczyć także podręczników szkolnych?

Jednak już wczoraj wicepremier i minister Kultury Piotr Gliński na Twitterze ogłosił, iż jego ministerstwo na razie nie planuje wprowadzenia projektu w życie:

Jednak jak wskazuje już w kolejnym tweecie sprawa jest konsultowana:

A więc mali wydawcy wciąż nie mogą spać spokojnie.