Informacje

Eryk Kłossowski, prezes zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych / autor: fot. materiały prasowe
Eryk Kłossowski, prezes zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych / autor: fot. materiały prasowe

Znakiem czasu dla energetyki jest niepewność

Gazeta Bankowa

Gazeta Bankowa

Najstarszy magazyn ekonomiczny w Polsce.

  • 29 grudnia 2017
  • 13:19
  • 0
  • Tagi: biznes branża elektroenergetyczna energetyka energetyka węglowa Eryk Kłossowski Gazeta Bankowa infrastruktura Polskie Sieci Elektroenergetyczne Polski Kompas 2017 przesył energii PSE rynek energii rynek mocy UE Unia Europejska
  • Powiększ tekst

Przedsiębiorstwa branży energetycznej dostosowują swoje strategie do panującej niepewności, wprowadzając do nich więcej mechanizmów stochastycznych niż kiedykolwiek – pisze w „Polskim Kompasie 2017” Eryk Kłossowski, prezes zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych SA, polskiego operatora systemu przesyłowego

Strategia Polskich Sieci Elektroenergetycznych na lata 2017–2019 została oparta na paradygmacie „no regret options” i określa działania przygotowujące spółkę na wyzwania przyszłości, tak aby polski operator systemu elektroenergetycznego mógł się odnaleźć w każdych warunkach, nawet skrajnie niesprzyjających realizacji misji powierzonej PSE przez prawo energetyczne. Strategia została zaprojektowana na krótki czas, bowiem dziś jest niemożliwe odpowiedzialne i rozsądne przewidywanie, co stanie się w najbliższych latach.

Cała branża czeka na odpowiedzi na wiele pytań. Czy wejdą w życie radykalne regulacje zaproponowane przez Komisję Europejską w pakiecie „Czysta energia dla wszystkich Europejczyków”? Czy w Polsce zostanie wdrożony rynek mocy i jak zareagują na niego wytwórcy? Czy nastąpi przełom w technologii magazynowania energii? Czy elektromobilność stanie się faktem? Czy odmieni się zła passa technologii jądrowej? Wszystkie zmiany regulacyjne, biznesowe i technologiczne są na wyciągniecie ręki, ale nie wiadomo, jak szybkie będzie tempo ich absorbcji w ciągu najbliższych kilku lat.

Zatem w branży elektroenergetycznej znakiem czasu jest niepewność. Niegdysiejsza energetyka zwana w Polsce „zawodową”, czyli złożona z wielkich bloków konwencjonalnych wytwarzała energię elektryczną liniowo, na podstawie przewidywalnych grafików, tak aby pokryć prognozowane zapotrzebowanie. Pojawienie się odnawialnych źródeł energii (OZE) całkowicie zmieniło branżę. Po przeszło 150 latach od rewolucji przemysłowej, która dzięki wykorzystaniu paliw kopalnych wyzwoliła ekonomię od zależności od sił natury i kaprysów klimatu, na nowo zdajemy się na słońce i wiatr wraz z całą nieprzewidywalnością tych źródeł energii.

Im większe generowanie energii w źródłach pracujących niestabilnie, tym bardziej nieprzewidywalne grafiki bloków węglowych i gazowych – te bowiem jednostki muszą ustępować miejsca na rynku źródłom odnawialnym nie tylko ze względu na wyższy koszt krańcowy ich produkcji, lecz również dlatego, że tak nakazuje europejskie prawo. Przedsiębiorstwa branży energetycznej dostosowują zatem swoje strategie do panującej niepewności, wprowadzając do nich więcej mechanizmów stochastycznych niż kiedykolwiek. Niepewność muszą uwzględniać strategie sprzedażowe wytwórców energii oraz plany operatora systemu przesyłowego, który odpowiada za bilansowanie systemu, czyli pokrycie zapotrzebowania na moc dostępną ze źródeł krajowych i importu. Tym samym niepewność muszą też uwzględniać plany rozwojowe dotyczące infrastruktury przesyłowej – nie jest pewne, czy zaprojektowana 15 lat temu sieć będzie odpowiadać potrzebom wytwórców i odbiorców za kolejne 15 lat. To wielka zmiana. Na tę niepewność płynącą z niestabilności nowych źródeł energii nakłada się również niepewność co do perspektyw rozwoju technologii.

Oczekiwaniu części polityków i opinii publicznej na rychłe zastąpienie węgla, który stał się démodé nie tylko w oczach Komisji Europejskiej, lecz również inwestorów, banków i wielkich korporacji, trudno sprostać, gdyż poza atomem mającym złą prasę od czasów katastrofy w Fukushimie, nie pojawiła się jeszcze technologia wytwarzania energii elektrycznej, która by mu dorównywała sprawnością. Wszyscy mają też świadomość, że prawdopodobnie stoimy u progu przełomu polegającego na znaczącym spadku kosztów magazynowania energii i tym samym wzroście jego efektywności. Jednakże dziś nie wiadomo, kiedy pojawienie się takiej „disturbance technology” nastąpi; ciągle ani tzw. gęstość energetyczna dostępnych technologii (magazynowanie w elektrowniach szczytowo-pompowych, podziemne magazynowanie sprężonego powietrza, baterie litowo-jonowe, itp.), ani wymagane nakłady kapitałowe na pełnoskalowe wdrożenia nie zachęcają do śmiałego ich wykorzystania. Wobec tej niepewności duzi gracze rynkowi podejmują działania ukierunkowane na poszukiwanie wartości w innych segmentach łańcucha dostaw niż wytwarzanie i sprzedaż energii elektrycznej: próbują wiązać swoje oferty z usługami dodanymi lub też próbują zachęcać odbiorców do wdrożenia przynajmniej niektórych elementów modelu prosumera.

Wszystko to jednak jest próbą przeczekania, zwykłą grą na zwłokę, bo spadające stopy zwrotu na projektach konwencjonalnych, ograniczenia w dostępie do kapitału i wysokie premie na pokrycie ryzyka są faktem. Ten stan musi się zmienić, bo gospodarek uprzemysłowionego świata nie stać na to, by inwestorzy w poszukiwaniu wyższych i bardziej pewnych stóp zwrotu z kapitału odcięli finansowanie wytwórcom konwencjonalnym albo by wytwórcy ci odstawili moce konwencjonalne i skupili się wyłącznie na OZE. Niepewność dotyczy zatem również kroków, jakie podejmą rządy i regulatorzy w obliczu groźby blackoutu.

Naturalnym dopełnieniem rynku energii powinien być rynek mocy – zwłaszcza do czasu, kiedy magazynowanie energii stanie się ekonomicznie efektywne. Wówczas gdy opanujemy magazynowanie na przemysłową skalę, rynek mocy przestanie być potrzebny. Jego najważniejszą funkcją jest łagodzenie pików cenowych, co sprawia, że premie na pokrycie ryzyka inwestycyjnego wracają do poziomów podobnych do innych podsektorów szeroko rozumianej branży energetycznej i przywracają „bankowalność” projektów w podsektorze wytwarzania. Z całą pewnością rynek mocy umożliwi modernizację parku maszynowego naszych wytwórców, w przypadku zaś dobrych perspektyw makroekonomicznych i fiaska radykalnych polityk Komisji Europejskiej może również pobudzić inwestycje i zamienić je w nowe, stabilne moce.

Niezwykle ważnym zagadnieniem z punktu widzenia polskiego rynku energii jest także zapewnienie efektywnej metody wyznaczania zdolności przesyłowych na obszarze Unii Europejskiej, a zwłaszcza równoprawnego dostępu do zasobów dla wszystkich uczestników rynku i ograniczenia zjawiska przepływów nieplanowych wynikających z niewłaściwie zdefiniowanych obszarów rynkowych. Ponadto alokacja zdolności przesyłowych powinna być oparta na mechanizmie flow-based obejmującym obszar całej Europy kontynentalnej. Tylko takie rozwiązanie jest w stanie zapewnić właściwe uwzględnienie zależności między przepływami na poszczególnych liniach w silnie połączonej, oczkowej sieci przesyłowej. Rozwiązaniem powinien być model rynku oparty na małych strefach bilansowania lub węzłach.

Przed nami stoją wielkie wyzwania dla zapewnienia właściwego rozwoju branży elektroenergetycznej.

Eryk Kłossowski, prezes zarządu Polskich Sieci Elektroenergetycznych SA

Tekst napisany w sierpniu 2017 r.

Publikacje „Polskiego Kompasu – rocznika instytucji finansowych i spółek akcyjnych” od trzech lat spotkają się z ogromnym uznaniem i zainteresowaniem w środowisku finansowym i biznesowym. Pełne wydanie edycji Polskiego Kompasu 2017 w formacie PDF dostępne jest na stronie www.gb.pl a także w aplikacji „Gazety Bankowej” na urządzenia mobilne

Komentarze