Informacje

autor: www.sxc.hu
autor: www.sxc.hu

Polskie idee dla energetyki

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 22 marca 2019
  • 20:32
  • 1
  • Tagi: Energetyka gospodarka UE
  • Powiększ tekst

Ministerstwo Energii dąży do przyjęcia przez rząd Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. (PEP) przed majowym 11. Europejskim Kongresem Gospodarczym w Katowicach, aby dokument mógł być tam przedstawiony i dyskutowany - powiedział dziś wiceszef resortu Grzegorz Tobiszowski.

Projekt PEP resort energii przedstawił w listopadzie ub. roku; termin zgłaszania uwag do projektu minął w połowie stycznia. 11. Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach odbędzie się od 13 do 15 maja br.

Wiceminister Tobiszowski uczestniczył w piątkowym spotkaniu rady katowickiego kongresu. W późniejszej rozmowie z dziennikarzami zasygnalizował, że „jest intencja, abyśmy na kongresie przedłożyli dokument rządowy”. „Mamy może nie za wiele czasu, ale ten czas nie jest zbyt krótki, aby nie przedłożyć rządowi do zatwierdzenia Polityki Energetycznej Polski do 2040 r.” - uznał.

Jak ocenił, w kontekście tego założonego terminu są „ryzyka” wynikające m.in. z dyskusji międzyresortowej. Wskazał, że obecnie, po zebraniu wszystkich ok. 2 tys. uwag i postulatów do projektu, trwa „organizacyjny wysiłek” związany z ich przetwarzaniem. Na ich podstawie powstały już „pewne poprawki” i przygotowywany jest ostateczny kształt dokumentu.

Minister Tchórzewski będzie czynił starania, aby ten dokument przedłożyć - i wtedy mielibyśmy świetną możliwość publicznego zaprezentowania dokumentu rządowego, który po raz pierwszy od 10 lat ukierunkowuje inwestycje w energetyce, relacje odnawialnych źródeł, fotowoltaikę i rolę węgla, energetykę opartą na gazie, jak widzimy energię jądrową, a także jak chcemy zabezpieczać wzrost zapotrzebowania na energię i co będziemy z systemu wyłączać” - wymieniał Tobiszowski.

Jak dodał, wobec rozwoju dyskusji nad projektem cieszy go wzrost świadomości nt. potrzeby ciągłego wdrażania innowacyjnych rozwiązań, zarówno po stronie energetyki odnawialnej, jak i konwencjonalnej, a także co do wagi wzajemnego wsparcia obu tych segmentów. „Rozwijając (energetykę) odnawialną musimy dawać zabezpieczenie ze strony konwencjonalnej” - przypomniał.

To dla mnie bardzo cenne, że po tych rozmowach przedstawiciele energetyki odnawialnej widzą potrzebę energetyki konwencjonalnej, czy to opartej o gaz czy o węgiel kamienny, pojawia się też zasadność jądrowej. Myślę, że osiągamy - przy bardzo ważnej kwestii rozwoju gospodarki - pewien konsensus co do założeń. Wiadomo, że zawsze szczegóły mogą dzielić, ale ważne, byśmy permanentnie analizowali, co i jak się dzieje” - uznał wiceminister.

Dlatego myślę, że będzie świetna okazja na kongresie (w Katowicach - PAP) pokazać to - najpierw prezentując całość dokumentu, a potem w poszczególnych panelach rozbijając na człony. (…) Wreszcie przejdziemy na ten etap decyzyjny, dlatego myślę, że to może być - na tle zmian w Europie - jeden z ważniejszych tematów katowickiego kongresu” - dodał Tobiszowski.

Za istotne elementy PEP - prócz roli głównych sektorów wytwórczych - wiceminister uznał kwestie rozwoju sieci dystrybucyjnej oraz energetyki prosumenckiej. Pytany o skalę wprowadzanych w następstwie konsultacji zmian do projektu zastrzegł, że nie są one duże - wobec pewnych stałych uwarunkowań.

Niepodważalne jest np., że idziemy w (energetykę - PAP) odnawialną na morzu, ona jest parametryzowana; idą kolejne aukcje w odnawialną na lądzie - i chcę podkreślić, że w tym roku podpiszemy umowy na spełnienie celu 15 proc. udziału energii z OZE (w końcowym zużyciu energii brutto do 2020 r.), który nam narzuciła Bruksela” - podtrzymał wiceminister. Jak dodał, zmiany w projekcie mają charakter przede wszystkim „uściśleń i doprecyzowań”, m.in. w zakresie OZE.

W przedstawionym w listopadzie projekcie PEP założono m.in., że w 2030 r. 60 proc. wytwarzanej w Polce energii nadal będzie pochodziło z węgla (obecnie to średnio niespełna 80 proc.), przy utrzymaniu rocznego zużycia tego surowca na obecnym poziomie. Do 2040 r. udział węgla w produkcji prądu ma zmniejszyć się poniżej 30 proc.

W miksie coraz większą rolę miałyby grać źródła odnawialne, zwłaszcza fotowoltaika i offshore. Wygaszane miałyby być wiatraki na lądzie. W 2033 r. pojawić miałby się atom (pierwszy blok o mocy ok. 1-1,5 GW). W latach 2033-2039 r. miałyby zostać zbudowane 4 bloki jądrowe o całkowitej mocy ok. 4-6 GW, dwa kolejne w latach 2041 i 2043. Łączne nakłady inwestycyjne w sektorze wytwórczym w latach 2021-2040 założono na ok. 400 mld zł.

PAP/ as/

Komentarze