Informacje

autor: fot. PAP
autor: fot. PAP

Beata Szydło proponuje stopniowy wzrost wynagrodzeń

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 2 kwietnia 2019
  • 12:45
  • 1
  • Tagi: Beata Szydło gospodarka nauczyciele Polityka protest związek zawodowy
  • Powiększ tekst

Strona rządowa proponuje nieco inne ukształtowanie wzrostu wynagrodzeń w oświacie; we wrześniu mielibyśmy nie 5 a ponad 9 proc. wzrostu wynagrodzenia - zapowiedziała we wtorek wicepremier Beata Szydło. ZNP i FZZ też przedstawiło nowy postulat: podwyżka nie o 1000 zł, ale o 30 proc.

We wtorek rano w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” odbyło się kolejne nadzwyczajne posiedzenie Prezydium Rady Dialogu Społecznego na temat sytuacji w oświacie. Po przedstawieniu przez strony nowych propozycji posiedzenie zostało przerwane. Rozmowy zostaną wznowione po godz. 16.

Myśmy przedstawili w tej propozycji dzisiejszej, poza punktami, o których już wcześniej mówiliśmy, czyli m.in. skrócenie stażu, zmiany w ocenie nauczycieli, z uwzględnieniem prawa udziału w tej ocenie opinii rodziców, zmiany, jeśli chodzi o dodatki, szczególnie o dodatek za wychowawstwo - chcemy, by była ustalona minimalna kwota tego dodatku i również zmiany w procesie dotyczącym biurokracji szkolnej i te punkty zostały zaakceptowane, natomiast cały czas rozmawiamy o wzroście wynagrodzeń” - powiedziała wicepremier Szydło po porannym spotkaniu.

Strona rządowa zaproponowała dzisiaj nieco inne ukształtowanie wzrostu wynagrodzeń - na zasadzie zmiany w rozdysponowaniu dodatków” - powiedziała Szydło. „Czyli tym samym wzrost wynagrodzeń w tej samej puli, która jest przeznaczona w tej chwili kształtować się na wyższym poziomie, czyli we wrześniu nie na poziomie pięciu, a dziewięciu procent wzrostu wynagrodzenia” - poinformowała.

Czekamy teraz na zdanie i stanowisko strony związkowej” - zaznaczyła wicepremier.

Szydło powiedziała, że ma wstępną deklarację NSZZ „Solidarność”, że te propozycję są dla nich do zaakceptowania, natomiast nie zgadzają się na nie Forum Związków Zawodowych i ZNP. Jednocześnie - jak zaznaczyła - „I ze strony FZZ i ZNP wydaje się, że jest wola i oczekiwanie, żebyśmy to porozumienie podpisali, a na pewno, żeby nie doszło do strajku” - oceniła. „Cały czas jestem przekonana, że tak się stanie” - dodała.

W ocenie wicepremier zależy to przede wszystkim od strony społecznej. „Rząd przedstawił propozycję, ona jest dobrą propozycją, ona jest przede wszystkim w tej chwili możliwa” - argumentowała. „Pozostaje nam zakończyć te rozmowy, będą się one toczyły po południu. Jesteśmy gotowi rozmawiać nawet i w kolejnych dniach - jeżeli będzie taka potrzeba” - zaznaczyła Szydło.

To jest tak, że chcielibyśmy oczywiście dużo więcej zrobić, ale są określone możliwości budżetowe. Jesteśmy odpowiedzialni za budżet, jesteśmy odpowiedzialni za system edukacji, ale musimy ważyć wszystkie elementy w tym procesie” - powiedziała wicepremier. „Dzisiaj możemy pozwolić sobie, pokazać taką możliwość finansową” - dodała.

Poinformowała też, że pojawiły się nowe propozycje ze strony społecznej. „Poprosiliśmy o to, żeby je przygotować, spisać, żeby były przygotowane na godzinę 16.” - powiedziała. Dodała, że w tym czasie członkowie rządu udają się na posiedzenie Rady Ministrów na godz. 10. „O godz. 16 spotykamy się ponownie tutaj” - zaznaczyła.

Szydło zapowiedziała również, że po południu podczas rozmów oficjalnie zostanie szczegółowo zaprezentowany pomysł prezydenta Andrzeja Dudy dotyczący obniżenia podstawy opodatkowania dla nauczycieli, który przedstawi prezydencki minister Andrzej Dera.

W poniedziałek prezydent Andrzej Duda poinformował, że zaproponował minister finansów Teresie Czerwińskiej, żeby koszty uzyskania przychodu dla nauczycieli były takie jak dla nauczycieli akademickich i twórców, czyli żeby wynosiły 50 proc.

Przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Ryszard Proksa po porannym posiedzeniu RDS poinformował, że ”+Solidarność+ wyraża umiarkowany optymizm”. „Nasze minimum negocjacyjne jest zrealizowane, ale oczywiście czekamy na efekty negocjacji, które złożyli koledzy z ZNP i Forum Związków Zawodowych; jeżeli będzie jeszcze lepiej, to jak najbardziej przyjmiemy tę propozycję” - podkreślił.

Jeżeli się cokolwiek zmieni, to jak najbardziej zaakceptujemy to, natomiast trzeba podkreślić, że rząd oprócz tej naszej 15-procentowej waloryzacji płac, dołożył jeszcze pieniądze w sensie obligatoryjnej wypłaty dodatku za wychowawstwo 300 złotych dla każdego nauczyciela i dołożył jeszcze godziny dodatkowe do realizacji przez dyrektorów” - zaznaczył Proksa. Jak dodał, „rząd nie określił, skąd wziął te pieniądze, ale na pewno nie odebrał dodatków nauczycielom”.

Z kolei prezes ZNP Sławomir Broniarz i Sławomir Wittkowicz z Forum Związków Zawodowych poinformowali, że przedstawili rządowi nową propozycję. „Zeszliśmy z oczekiwania 1000 złotych podwyżki i zaproponowaliśmy 30 proc. wzrost wynagrodzeń” - powiedział Wittkowicz.

To 30 proc. to jest kwota dla nauczyciela stażysty na poziomie zwiększenia wynagrodzenia o jakieś 720-730 złotych miesięcznie, natomiast dla nauczyciela dyplomowanego to kwota około 990 złotych” - wyjaśnił. Jak dodał, związkowcy „czekają teraz na odniesienie się rządu do tych propozycji”.

To jest nasza oferta, żeby nie można było też dyskutować, że dwie centrale związkowe mają zaporowe warunki, nie chcą rozmawiać i za wszelką cenę dążą do konfliktu społecznego” - podkreślił Wittkowicz. „Staramy się szukać rozwiązania. Akceptujemy propozycje, które przedstawił rząd, niemniej one są cały czas niesatysfakcjonujące” - dodał.

Wskazał również, że związki zawodowe „szukają drogi do rozwiązania problemu, żebyśmy mogli zawrzeć porozumienie ze stroną rządową przed 8 kwietnia”.

Z kolei prezes ZNP podkreślił, że nie może być kompromisu, polegającego na tym, że związki zawodowe się ze wszystkiego wycofają. Jak mówił, związki zawodowe „szukają wyjścia z tego dramatycznego impasu”. Broniarz wskazał również, że „na pewno nie jest wolą ZNP ani Forum eskalowanie tego konfliktu”.

W ramach negocjacji płacowych, które rozpoczęły się w styczniu minister edukacji narodowej Anna Zalewska zaproponowała nauczycielom przyspieszenie trzeciej z zapowiedzianych pięcioprocentowych podwyżek. Chodzi o trzy podwyżki wynagrodzeń nauczycieli po 5 proc. zapowiedziane w 2017 r. przez ówczesną premier Beatę Szydło. Pierwszą podwyżkę nauczycielom przyznano od kwietnia 2018 r., drugą - od stycznia 2019 r. Trzecią podwyżkę nauczyciele mają otrzymać - zgodnie z projektem nowelizacji ustawy Karta nauczyciela, który trafił na początku marca do konsultacji - we wrześniu 2019 r.; pierwotnie trzecią podwyżkę nauczyciele mieli dostać styczniu 2020 r.

Podczas negocjacji szefowa MEN zapowiedziała też przyznanie dodatku „na start” nauczycielom stażystom, a dodatku za wyróżniającą się pracę nie tylko nauczycielom dyplomowanym, ale także kontraktowymi i mianowanym.

Z kolei na nadzwyczajnym posiedzeniu RDS, które odbyło się w poniedziałek, do dotychczasowych propozycji MEN wicepremier Szydło dodała skrócenie ścieżki awansu zawodowego, m.in. stażu dla nauczyciela stażysty do 9 miesięcy, ustalenie kwoty dodatku za wychowawstwo na poziomie nie mniejszym niż 300 zł oraz zmniejszenie biurokracji.

ZNP i FZZ od stycznia prowadzą procedury sporu zbiorowego, przeprowadziły referenda strajkowe. ZNP podało w niedzielę, że w strajku chce wziąć udział 79,5 proc. szkół i przedszkoli w całym kraju. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia z rządem, to 8 kwietnia rozpocznie się bezterminowy strajk. Termin zapowiedzianego protestu zbiega się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia - egzamin ósmoklasisty, a 6 maja powinny rozpocząć się matury.

MEN podaje, że według danych przekazanych przez kuratorów oświaty od dyrektorów, odsetek szkół, w których przeprowadzono referenda strajkowe wynosi 58,7 proc. Według Państwowej Inspekcji Pracy, spory zbiorowe prowadzi 42,76 proc. placówek.

Przed wtorkowym porannym posiedzeniem RDS Wittkowicz podkreślił, że we wtorek zapadnie ostateczna decyzja dotycząca rozpoczęcia strajku. „My dzisiaj będziemy podejmowali te decyzje. Jutro pójdą do pracodawców pisma. Jeżeli dzisiaj nic się nie stanie to decyzja jest de facto przesądzona” - powiedział Wittkowicz. Zaznaczył jednocześnie, że możliwość zawarcia porozumienia do 8 kwietnia cały czas istnieje.

Niezależnie od tego w siedzibie Kuratorium Oświaty w Krakowie trwa strajk okupacyjny i protest głodowy prowadzony przez nauczycieli z oświatowej „S”. W poniedziałek troje nauczycieli zawiesiło protest głodowy. W kuratorium oświaty głodówkę prowadzą wciąż trzy osoby. Jednocześnie ośmioro innych nauczycieli kontynuuje okupację.

PAP/ as/

Komentarze