Informacje

autor: fot. PAP
autor: fot. PAP

Bunt nauczycieli: Porozumienie jeszcze dziś?

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 18 kwietnia 2019
  • 11:09
  • 0
  • Tagi: gospodarka nauczyciele Polityka rząd Solidarność związek zawodowy
  • Powiększ tekst

AKTUALIZACJA

Będziemy namawiać centrale związkowe do podpisania porozumienia, bo to jest dobre porozumienie dla nauczycieli - powiedział dziś szef KPRM Michał Dworczyk. Związek podtrzymuje swoje dotychczasowe postulaty - stwierdził szef ZNP Sławomir Broniarz.

W czwartek w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie trwa kolejne spotkanie przedstawicieli rządu i central związkowych poświęcone sytuacji w oświacie.

Dworczyk przed spotkaniem podkreślił, że rządowi zależy na dobru młodzieży, która powinna móc przystąpić do matur.

Porozumienie mamy ze sobą i będziemy namawiać centrale związkowe do podpisania tego porozumienia. To jest dobre porozumienie dla nauczycieli, to jest krok we właściwym kierunku. Niewystarczający, ale w dobrym kierunku” - powiedział. „Dziękujemy też Solidarności za konstruktywną postawę, bo dzięki temu nauczyciele dyplomowani w tym roku średnio dostaną 498 zł podwyżki” - dodał.

To co widzimy, jak niektórzy samorządowcy Platformy Obywatelskiej, jak pan (Grzegorz - PAP) Schetyna, i, niestety, niektórzy związkowcy próbują radykalizować nastroje części protestujących, to wywołuje bardzo duże zaniepokojenie, bo cierpią na tym dzieci, młodzież, która przygotowuje się do matury” - powiedział Dworczyk.

Zaapelował do nauczycieli, „żeby wrócili do dzieci, żeby matury odbyły się zgodnie z planem”. „Rząd zrobi wszystko, żeby każdy tegoroczny maturzysta mógł kontynuować naukę zgodnie z planem, mógł wstąpić na studia wyższe” - zadeklarował.

Szef ZNP Sławomir Broniarz poinformował przed rozmowami, że związek podtrzymuje swoje dotychczasowe postulaty. Pytany przez dziennikarzy o ewentualne propozycje związku na czwartkowe spotkanie, odpowiedział: „Z naszej strony propozycje dotyczą kalendarza i pewnej formy negocjacyjnej”.

Szef ZNP przyznał, że do związku docierają informacje, „że rezygnują (ze strajku - PAP) niektóre placówki”. Ocenił, że „nie ma tu lawinowego spadku”. Podkreślił, że „robią to w porozumieniu z Zarządem Głównym ZNP i my te decyzje szanujemy”. Wskazał, że „każdy komitet strajkowy ma prawo do podjęcia takiej decyzji”. „One wynikają z różnych uwarunkowań, niestety przede wszystkim z tej potężnej presji psychicznej i politycznej wywieranej na nauczycielach i pracownikach oświaty przez lokalne samorządy” - oznajmił.

W jego ocenie „tam, gdzie synergia między samorządem a nauczycielami jest poprawna, nie ma takiej sytuacji. Tam, gdzie jesteśmy traktowani jako wrogowie publiczni (), sytuacja jest trudna”. Broniarz był pytany, czy w rozmowach z rządem zastąpi go inny „negocjator”. Odpowiedział, że zgodnie z decyzją Zarządu Głównego ZNP nadal będzie prowadził negocjacje.

Do „Dialogu” przybyli w czwartek m.in. wicepremier Beata Szydło, minister edukacji narodowej Anna Zalewska, wiceminister edukacji Maciej Kopeć, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, szef kancelarii premiera Michał Dworczyk, wiceminister finansów Tomasz Robaczyński i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera. Stronę związkową reprezentują m.in.: prezes ZNP Sławomir Broniarz i szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Sławomir Wittkowicz. Obecny jest także szef sekcji krajowej oświaty i wychowania NSZZ „Solidarność” Ryszard Proksa.

Czwartek jest jedenastym dniem strajku nauczycieli prowadzonego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych.

Rządowe propozycje dla nauczycieli to w sumie prawie 15 proc. podwyżki w 2019 r. (9,6 proc. podwyżki we wrześniu plus wypłacona już 5-procentowa podwyżka od stycznia), skrócenie stażu, ustalenie kwoty dodatku za wychowawstwo na poziomie nie mniejszym niż 300 zł, zmiana w systemie oceniania nauczycieli i zmniejszenie biurokracji. Rząd przedstawił także nowy kontrakt społeczny dla grupy zawodowej nauczycieli, obejmujący podwyżki i zmianę warunków pracy.

Forum Związków Zawodowych i Związek Nauczycielstwa Polskiego w trakcie negocjacji zmodyfikowały oczekiwania (początkowo upominały się o tysiąc zł podwyżki) i obecnie postulują 30 proc. podwyżki w tym roku w trzech ratach po 10 proc.

Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” podpisała porozumienie z rządem. Zapisano w nim 15 proc. podwyżki w 2019 r. - 9,6 proc. podwyżki we wrześniu plus wypłacona już 5-procentowa podwyżka od stycznia, skrócenie stażu, ustalenie kwoty dodatku za wychowawstwo na poziomie nie mniejszym niż 300 zł, zmiana w systemie oceniania nauczycieli i zmniejszenie biurokracji.

AKTUALIZACJA

Z naszej strony propozycje dotyczą kalendarza i pewnej formy negocjacyjnej - powiedział szef ZNP Sławomir Broniarz w czwartek przed rozpoczęciem negocjacji ze stroną rządową w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie.

Broniarz poinformował, że związek podtrzymuje swoje dotychczasowe postulaty. Pytany przez dziennikarzy o ewentualne propozycje związku na czwartkowe spotkanie, odpowiedział: „Z naszej strony propozycje dotyczą kalendarza i pewnej formy negocjacyjnej”.

Szef ZNP przyznał, że do związku docierają informacje, „że rezygnują (ze strajku) niektóre placówki”. Ocenił, że „nie ma tu lawinowego spadku”. Podkreślił, że „robią to w porozumieniu z Zarządem Głównym ZNP i my te decyzje szanujemy”. Wskazał, że „każdy komitet strajkowy ma prawo do podjęcia takiej decyzji”. „One wynikają z różnych uwarunkowań, niestety przede wszystkim tej potężnej presji psychicznej i politycznej wywieranej na nauczycielach i pracownikach oświaty przez lokalne samorządy” - oznajmił.

W jego ocenie „tam, gdzie synergia między samorządem a nauczycielami jest poprawna, nie ma takiej sytuacji. Tam, gdzie jesteśmy traktowani jako wrogowie publiczni, sytuacja jest trudna”.

Broniarz był także pytany, czy w rozmowach z rządem zastąpi go inny „negocjator”. Odpowiedział, że zgodnie z decyzją Zarządu Głównego ZNP nadal będzie prowadził negocjacje.

W Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” w Warszawie rozpoczęło się w czwartek po godz. 10.00 kolejne spotkanie przedstawicieli strony rządowej i central związkowych, zorganizowane w ramach Rady Dialogu Społecznego poświęcone sytuacji w oświacie.

Czwartek jest jedenastym dniem strajku nauczycieli prowadzonego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych.

Do „Dialogu” przybyli m.in. wicepremier Beata Szydło, minister edukacji narodowej Anna Zalewska, wiceminister edukacji Maciej Kopeć, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, szef kancelarii premiera Michał Dworczyk, wiceminister finansów Tomasz Robaczyński i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera. Stronę związkową reprezentują m.in.: prezes ZNP Sławomir Broniarz i szef Branży Nauki, Oświaty i Kultury FZZ Sławomir Wittkowicz. Obecny jest także szef sekcji krajowej oświaty i wychowania NSZZ „Solidarność” Ryszard Proksa.

Przed posiedzenie w „Dialogu” przed budynkiem odbyła się konferencja przedstawicieli Warszawskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego, którzy został - jak sami poinformowali - powołany 16 kwietnia.

Jesteśmy niepartyjni, różnorodni i zdeterminowani. Będziemy działać do skutku, do podpisania uczciwych porozumień między rządem a stroną społeczną. () Nie damy się skłócić, podzielić, zantagonizować. () Kontynuujemy strajk” - brzmi odczytane stanowisko, pod którym podpisanych jest czterech nauczycieli.

Przewodnicząca Rady Dialogu Społecznego Dorota Gardias w środę w rozmowie z PAP poinformowała, że podczas spotkania omawiane będą wyłącznie problemy płacowe. Zaznaczyła, że na debatę o reformie oświaty będzie czas przy okrągłym stole.

Propozycję wznowienia rozmów ze strajkującymi nauczycielami złożyły do Rady Dialogu Społecznego we wtorek ZNP i FZZ. Rada przedstawiła propozycję stronie rządowej, która ją przyjęła.

Nie można zapominać, że sprawy nauczycieli są najważniejsze. Jutro przy stole negocjacyjnym omawiane będą wyłącznie problemy płacowe. Ktoś musi z czegoś zejść, inny musi dołożyć. Ideą negocjacji jest osiągnięcie konsensusu. Jestem pozytywnie nastawiona do rozmów i mam nadzieję, że dojdzie do porozumienia i obie strony będą mogły spokojnie usiąść przy świątecznym stole” - powiedziała szefowa RDS.

W środę kancelarii premiera Michał Dworczyk zapowiedział, że podczas czwartkowego posiedzenia Rady Dialogu Społecznego rząd przedstawi stronie związkowej „pewne propozycje”, licząc jednak na to, że ta „rozważy” przystąpienie do porozumienia, które wcześniej podpisała „Solidarność”.

Prezes ZNP we wtorek, mówiąc, dlaczego związki wystąpiły o zwołanie posiedzenia RDS w trybie pilnym, ocenił: „Z jednej strony jesteśmy oskarżani o wszystkie zło w edukacji, a z drugiej strony strona rządowa udaje, że z nami rozmawia, że prowadzi mediacje i jakiekolwiek rokowania, w sytuacji, gdy nie ma politycznej woli ze strony rządu do zakończenia tego protestu” - stwierdził Broniarz.

Wyraził nadzieję, że spotkanie potwierdzi, iż strona związkowa - czyli ZNP i Forum Związków Zawodowych - mówi jednym głosem, żądając zwiększenia wynagrodzenia dla nauczycieli. „Z drugiej strony będzie także okazja do tego, żeby strona rządowa być może zrezygnowała ze swego biernego oporu, bo problem nie leży w tych brakujących 2-3 mld zł. Problem w tym, że strona rządowa stała się zakładnikiem tego porozumienia zawartego z Solidarnością. I teraz nie jest w stanie się z tego wycofać, bo jak pokaże, że dogadała się z inną stroną związkową, ponad głowami swojego partnera czy stronnika związkowego?” - pytał Broniarz.

Pani wicepremier nadal uważa, że jedynym dokumentem, który leży na stole, jest dokument podpisany przez Solidarność. A my tego dokumentu nie chcemy i nie zamierzamy podpisać” - powiedział prezes ZNP.

Broniarz zapowiedział, że na wtorek 23 kwietnia jest zaplanowany przed siedzibą MEN protest nauczycieli z centralnej Polski. Tego samego dnia ma odbyć się również prezydium zarządu głównego ZNP, które zdecyduje, co robić ze strajkiem. „Mam nadzieję, że do tego czasu będziemy mieli już informację w sprawie okrągłego stołu” - dodał.

Zapewnił, że ZNP nie neguje potrzeby dyskusji o kształcie polskiej edukacji, ale podkreślił, że zacząć trzeba od rzeczy najistotniejszej, czyli warunków pracy i płacy.

Zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajk w szkołach trwa od 8 kwietnia. Przystąpiła do niego też część nauczycieli z oświatowej Solidarności.

Poprzedziły go negocjacje rządu ze związkami zawodowymi nauczycieli, które trwały od 25 marca do 7 kwietnia. ZNP i FZZ podczas negocjacji zmodyfikowały oczekiwania (początkowo żądały tysiąca złotych podwyżki) i teraz domagają się 30-proc. podwyżki rozłożonej na dwie tury: 15 proc. od 1 stycznia i 15 proc. od 1 września br. Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” negocjowała m.in. podwyżkę wynagrodzeń w wysokości 15 proc. od stycznia 2019 r. oraz zmianę systemu wynagradzania, według którego pensje nauczycieli byłyby bezpośrednio powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej.

7 kwietnia porozumienie z rządem zawarła tylko oświatowa Solidarność. ZNP i FZZ odrzuciły propozycje rządu. Następnego dnia rozpoczął się strajk nauczycieli. Porozumienie zawarte przez rząd z „S” zakłada w sumie prawie 15 proc. podwyżki w 2019 r. (9,6 proc. we wrześniu plus już wypłacona 5-proc. podwyżka od stycznia), skrócenie stażu, ustalenie dodatku za wychowawstwo na nie mniej niż 300 zł, zmianę w systemie oceniania nauczycieli i zmniejszenie biurokracji.

Dwa dni później - w drugim dniu strajku nauczycieli - doszło do kolejnego spotkania strony rządowej z ZNP i FZZ. Strona rządowa zaproponowała na nim związkowcom podpisanie tego samego porozumienia, które podpisała z Solidarnością. ZNP i FZZ tak jak wcześniej odrzuciły tę propozycję. Z kolei związkowcy zaproponowali rozłożenie 30 proc. podwyżki w tym roku na trzy raty po 10 proc.

W ubiegłym tygodniu premier Mateusz Morawiecki zaproponował zorganizowanie po świętach Wielkiej Nocy okrągłego stołu na temat edukacji.

W odpowiedzi na propozycje szefa rządu prezes ZNP Sławomir Broniarz zapewnił, że związek weźmie udział w okrągłym stole, jednocześnie zwrócił się do premiera o natychmiastowe wszczęcie rozmów ze związkami, gdyż - jak mówił - problem, czyli niskie wynagradzanie nauczycieli, jest do rozwiązania tu i teraz, a nie w wyniku debaty przy okrągłym stole.

W poniedziałek Morawiecki podtrzymał swoją zapowiedź zorganizowania po świętach okrągłego stołu. Zapewnił, że wierzy, że będzie on nowym otwarciem, ogólnonarodową dyskusją dla poprawy systemu oświaty. „Dla nas jest to jedno z fundamentalnych założeń reformy całego państwa. Jeżeli chcemy naprawiać państwo, to trzeba wejść w głęboką naprawę systemu oświaty” - powiedział premier. „Czas dojrzał do tego, żeby powiedzieć: jest potrzebna głęboka reforma całego systemu oświaty” - podkreślił. Jak mówił, chce by było to przedmiotem debaty przy okrągłym stole. Zaapelował także do ZNP, żeby „przyłączył się do podpisanego przez nauczycielską Solidarność porozumienia”.

We wtorek szef rządu poinformował, że w czwartek zostanie zaproponowana konkretna formuła dotycząca okrągłego stołu w sprawie oświaty. Jak zapowiedział, pierwsza sesja odbędzie się prawdopodobnie w przyszłą środę, czwartek lub w piątek. Przekazał, że zaproszenie do udziału otrzymają m.in. związkowcy, organizacje pozarządowe, pedagodzy, rodzice i przedstawiciele opozycji.

Wicepremier Beata Szydło poinformowała zaś, że okrągły stół ws. oświaty będzie trwał dłużej niż jedno posiedzenie, a jego efektem powinno być wypracowanie rozwiązań prawnych.

PAP/ as/

Komentarze