Informacje

fot. Materiały Promocyjne / autor: fot. Materiały Promocyjne
fot. Materiały Promocyjne / autor: fot. Materiały Promocyjne

Polscy twórcy gier na celowniku lewicy

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 16 lipca 2019
  • 21:36
  • 2
  • Tagi: Biznes gaming gospodarka gry internet
  • Powiększ tekst

Twórcy gier znajdują się na celowniku lewicy od wielu lat zaś branżą gamingową wstrząsają corocznie nowe kontrowersje. Wydaje się, że dla lewicy nikt nie jest poza podejrzeniem jednak polscy twórcy gier są atakowani szczególnie.

Przypomnijmy: była połowa czerwca, kiedy polska firma CD Projekt RED podczas targów E3 (największych targach wirtualnej rozrywki na globie) zaprezentowała kolejny trailer do swojej gry „Cyberpunk 2077” z udziałem gwiazdy Hollywood i aktora kultowego dla gatunku cyberpunk - Keanu Reevesa. Gracze byli zachwyceni, CD Projekt RED znowu zyskał kolejnych zwolenników, akcje ruszyły w górę zaś gra stała się najbardziej wyczekiwanym projektem gamingowym ostatnich lat.

Wkrótce potem lewicowa działaczka Anita Sarkeesian postanowiła, najdelikatniej rzecz ujmując, zasugerować Polakom, by zatrudnili ją w firmie, pisząc następującego Tweeta:

Hej CD Projekt RED, zawsze jestem dostępna jako konsultantka, a wygląda na to, że będziecie mnie potrzebować, bo wkrótce cały internet wygarnie wam potencjalnie seksistowskie przedstawianie wątków… a jak wiemy, mieliście z tym problemy w przeszłości.

Działaczka wyraźnie dawała do zrozumienia, iż w przypadku odmowy ze strony Polaków gra może być atakowana przez innych działaczy lewicy. Atak istotnie wkrótce nastąpił, nie był to jednak pierwszy szturm na polską firmę, nie będzie też z pewnością ostatni.

Transfobia z monitora

Cyberpunk 2077” znajduje się pod specjalną obserwacją lewicy mniej więcej od ubiegłego roku, kiedy zaprezentowano trailer z rozgrywki (do obejrzenia poniżej - film przeznaczony dla osób pełnoletnich). W trakcie filmiku widać, jak gracz wybiera płeć swojej postaci, mając do dyspozycji mężczyznę lub kobietę.

To właśnie ten filmik wywołał w ubiegłym roku wściekłość lewicy.

Nie trzeba było długo czekać na reakcję lewicy. Już w minuty po publikacji filmu Twitter rozognił się od komentarzy oskarżających CD Projekt RED o transfobię, tylko dlatego, iż w grze grać można mężczyzną lub kobietą, zamiast którąś z 90 innych płci, co do których istnienia przekonana jest lewica. REDzi nie reagowali początkowo na oskarżenia, zaś w tym roku, po targach E3 poinformowali, iż świat „Cyberpunka” to świat w którym technologia pozwala na daleko idącą modyfikację ciała, stąd możliwe będzie np. granie kobietą wyposażoną w męski głos. Widać w tej zapowiedzi chęć osiągnięcia kompromisu z wyznawcami wielopłciowości, jednak nie uspokoiła ona lewicy.

Tegoroczne E3 przyniosły kolejny trailer. Wysokiej jakości film prezentuje bohatera, którym kieruje gracz jak również szereg innych postaci, w tym tę kreowaną przez Keanu Reevesa.

Trailer także zaatakowała lewica, oskarżając CD Projekt o rasizm (bohater na filmiku walczy między innymi z dwoma postaciami czarnoskórymi) i właśnie on wywołał wspomnianą już reakcję Sarkeesian.

Dla Polaków nic nowego

Nie jest to pierwszy raz, kiedy polska firma pada ofiarą strażników politycznej poprawności. Krótko po premierze „Wiedźmina 3” wytykano, iż w grze nie ma postaci arabskich ani ciemnoskórych. Kilka osób związanych z tworzeniem „Wiedźmina 3” odpierała zarzuty, wskazując, iż gra ma oddawać świat oparty na realiach średniowiecznej Europy, która nie była tak kosmopolityczna jak obecnie. W odpowiedzi na tę obronę atakujący CD Projekt RED podnieśli kwestię obecności w grze… kartofli. Warzywa, którego nie było w średniowiecznej Europie. Zabawnym finałem sprawy była jedna z poprawek, która, zdaniem graczy, usunęła sporo kartofli z gry, zastępując je innymi przedmiotami żywnościowymi.

Jednak nie tylko CD Projekt RED znajduje się na celowniku lewicy.

Krótko po ubiegłorocznych targach E3 także inna polska firma - Techland - znalazła się na celowniku lewicy. Dlaczego? Wszystko z powodu zapowiedzianej gry „Dying Light 2”, opowiadającej o apokalipsie zombie (motyw bardzo popularny w świecie gier i nie tylko). To sequel udanego tytułu z 2015 roku - tamta gra, której akcja rozgrywała się w mieście na Bliskim Wschodzie - była chwalona przez lewicę za prezentowanie postaci o rozmaitych kolorach skóry, jednak część druga ma rozgrywać się już w metropolii znajdującej się gdzieś w Europie.

I to właśnie ten fakt zaniepokoił lewicę - na portalu Venture Beat zadawano pytania o to czy takie umiejscowienie akcji nie oznacza, iż postacie w grze będą tylko reprezentantami białej rasy (co formułowano w tonie zarzutu) - wątpliwości portalu podzieliło wielu lewicowców na Twitterze. Doszło do takiego zaognienia sytuacji, iż firma Techland musiała zabrać głos i podkreślić, iż w grze pojawią się postacie o różnych kolorach skóry i orientacjach seksualnych.

Nie tylko Polacy

Ofiarami ideologicznych ataków lewicy padają jednak nie tylko polskie studia. Ofiarą podobnego ataku padło czeskie studio Warhorse, które tworzyło grę „Kingdom Come: Deliverence”, którego akcja rozgrywała się w XV wieku w Czechach. Studio Warhorse także musiało się tłumaczyć wyjaśniając, iż w średniowiecznych Czechach nie sposób było znaleźć imigrantów z Afryki czy Azji, nie wspominając o aktywnych muzułmanach. Nie przekonało to zwolenników politycznej poprawności, wskazujących, iż w Europie w owym okresie Islam był obecny - choćby w postaci Emiratu Kordoby.

Wszystko też wskazuje na to, iż w najbliższych miesiącach ataki na polskie i zagraniczne studia gamingowe zaostrzy się, choćby ze względu na premierę „Cyberpunka 2077” zaplanowaną na przyszły rok. Z pewnością światowa lewica znajdzie nowe powody do oburzenia i szturmu.

Venture Beat/ HITC/ as/

Komentarze