Informacje

Niemiecki samolot / autor: Pixabay
Niemiecki samolot / autor: Pixabay

Luftwaffe trzyma się ziemi

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 5 sierpnia 2019
  • 13:45
  • 4
  • Tagi: armia biznes lotnictwo Luftwaffe Niemcy polityka
  • Powiększ tekst

Piloci niemieckiej Luftwaffe spędzają za mało czasu w powietrzu. Potwierdzają to rządowe dane, z których wynika, że tylko 58 procent lotników wykonało w ubiegłym roku przepisową liczbę lotów ćwiczebnych.

Zgodnie z regulacjami NATO piloci wojskowi państw Sojuszu powinni zaliczyć co najmniej 180 godzin lotów ćwiczebnych rocznie; 40 z nich można wykonać na symulatorach. W RFN w 2018 roku jedynie 512 spośród 875 wojskowych lotników spełniło te wymagania. Oznacza to, że 42 proc. personelu latającego ćwiczyło za mało.

Informacje te pochodzą z odpowiedzi rządu Angeli Merkel na interpelację poselską frakcji liberalnej FDP w Bundestagu.

Wojskowi nie latają wystarczająco często ze względu na brak samolotów.

Poseł liberałów Alexander Lambsdorff wezwał w związku z tym minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer (CDU) do jak najszybszego podjęcia zdecydowanych działań i naprawy sytuacji.

W przeciwnym wypadku jeszcze więcej wysoko wykwalifikowanych pilotów odejdzie ze służby - powiedział w rozmowie z dziennikiem „Bild” deputowany FDP.

Od stycznia do czerwca 2018 roku z Luftwaffe odeszło sześciu pilotów. W poprzednich pięciu latach - w sumie jedenastu.

Bundeswehra od lat ma kłopoty, które są pokłosiem wprowadzenia w 2011 roku armii zawodowej i chronicznego niedofinansowania.

Niemcy od dawna są krytykowane - głównie przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa - za przeznaczanie zbyt niskiego odsetka PKB na obronność. W 2014 roku podczas szczytu NATO w Newport państwa Sojuszu zobowiązały się, że w ciągu 10 lat będą podnosić wydatki na cele wojskowe, by osiągnęły one poziom 2 proc. PKB. Niemcom trudno będzie spełnić nawet własną późniejszą obietnicę - 1,5 proc.

Zwiększanie środków przeznaczanych na obronność jest niepopularne wśród lewicowego, antyamerykańskiego, pacyfistycznego elektoratu w Niemczech. Walcząca o jego względy, współrządząca w Niemczech socjaldemokracja, której polityk Olaf Scholz kieruje resortem finansów, nie jest zatem skora do zwiększania budżetu Bundeswehry. Założenia planów budżetowych na lata 2020-2023 przewidują wręcz obniżenie odsetka PKB przeznaczanego na obronność.

Z sondażu przeprowadzonego w lutym wynika, że społeczeństwo niemieckie jest w tej kwestii podzielone. 44 proc. ankietowanych chce zwiększenia finansowania wojska, 31 proc. uważa, że powinno ono pozostać na obecnym poziomie, a 19 proc. chce obniżenia wydatków.

24 lipca, po zaprzysiężeniu na stanowisku ministra obrony Kramp-Karrenbauer obiecała, że będzie dążyć do osiągnięcia 2 proc. PKB w wydatkach na wojsko. Swój sprzeciw wobec takich zamiarów wyraził jednak natychmiast szef frakcji SPD w Bundestagu Rolf Muetzenich.

PAP, MS

Komentarze