Informacje

autor: fot. Pixabay
autor: fot. Pixabay

Niespodziewany zwycięzca wojny

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 11 września 2019
  • 09:13
  • 3
  • Tagi: Chiny gospodarka Polityka USA Wietnam wojna
  • Powiększ tekst

Jak na razie jedynym krajem, które można uznać za zwycięzcę trwającej wojny handlowej jest… Wietnam.

Południowy sąsiad Chin zaczął niespodziewanie zyskiwać na atrakcyjności dla wielu inwestorów. W skutek ceł nałożonych przez Stany Zjednoczone na Chińską Republikę Ludową wiele fabryk zaczęło przeorganizowywać swoje łańcuchy dostaw. Jednym z głównych państw, do których inwestorzy uciekają przed wojną handlową, stał się właśnie Wietnam. Wietnam przyciągał uwagę inwestorów nawet przed wojną handlową rozpoczętą przez Donalda Trumpa. Istnieją dwa powody, dla których kraj ten jest coraz bardziej atrakcyjny. Niskie koszty siły roboczej oraz relatywnie proste prowadzenie biznesu w porównaniu z innymi krajami regionu, w których również koszty kapitału ludzkiego są niskie, ale prawo często jest skomplikowane, jak np. Indie.

Wojna handlowa będzie nabierała tempa i to się na razie nie zmieni – mówi Laurent Saltiel, dyrektor ds. inwestycji finansowych w AllianceBernstein – Nawet jeśli w ciągu 12 miesięcy dojdzie do porozumienia pomiędzy stronami, to i tak wiele firm będzie chciało zredukować swoją zależność od Chin.

Saltiel powiedział również, że inwestorzy powinni ostrożnie podchodzić do firm wietnamskich, jako że jakość zarządzania spółkami publicznymi w Wietnamie może być różne. Dodał także, że istnieją inne sposoby na wzbogacenie się w Wietnamie, niż inwestycja w manufaktury. Jego zdaniem opłacalne okażą się także inwestycje w wietnamskie banki i sklepy, bowiem zwiększona produkcja oraz wzrost płac przełożą się na zwiększoną sprzedaż konsumencką.

Czy zmian trendów inwestycyjnych może mieć wpływ na rynek polski? Istnieje taka możliwość, aczkolwiek zamiast inwestycji ze strony amerykańskiej, należałoby spodziewać się ich od strony chińskiej. Chiny będą poszukiwały nowych rynków zbytu, ale także państw, z których mogłyby importować żywność. Jeśli szalejąca epidemia ASF w Państwie Środka utrzyma się, a ceny żywności ze Stanów Zjednoczonych będą rosły, chiński rząd nie będzie miał wyboru i będzie musiał szukać większej ilości sojuszników w Europie. Być może Polska stanie się wtedy celem inwestycji chińskich tak, jak Wietnam stał się celem inwestycji amerykańskich.

Artykuł w języku angielskim można przeczytać na stronach marketwatch.com

Adrian Reszczyński

Komentarze