Opinie

Fot. Fratria/Andrzej Skwarczynski
Fot. Fratria/Andrzej Skwarczynski

Bezpardonowa walka o gospodarkę USA trwa...

Jerzy Bielewicz

Jerzy Bielewicz

Finansista, prezes stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". Absolwent IP Business School na Uniwersytecie Western Ontario, były doradca Goldman Sachs i Royal Bank of Kanada, specjalista w dziedzinie negocjacji z bankami w imieniu przedsiębiorstw.

  • 19 maja 2017
  • 17:45
  • 0
  • Tagi: biznes Donald Trump gospodarka USA
  • Powiększ tekst

Z jednej strony Partia Demokratyczna stara się sparaliżować działania legislacyjne w Kongresie tworząc przy wsparciu liberalnych mediów atmosferę dezinformacji i chaosu, z drugiej Prezydent Trump i przywódcy Republikanów uparcie informują o postępie prac i dotychczasowych dokonaniach. Paul Rayan, lider Republikanów w Izbie Reprezentantów zaczyna niemal każdy dzień od konferencji prasowej. Wczoraj mówił: właśnie uprościliśmy procedury zamówień w Pentagonie, wprowadzamy w życie rozporządzenie o przejściu administracji na bazy danych w chmurze informacyjnej, dopełnimy terminu przedstawienia projektu reformy podatków itd. powtarzając codziennie jak mantra: ciężko pracujemy nad cięciem kosztów, by móc zmniejszyć obciążenia podatkowe. Nie zważamy na szum medialny. Robimy swoje.

W tym samym czasie Sekretarz Skarbu, Steven Mnuchin składa wyjaśnienia przed komisją senacką. Tłumaczy, że arbitraż podatkowy powoduje, że firmy uciekają z USA do krajów, gdzie podatki są niskie i ta sytuacja się nie zmieni bez reformy podatków. Pytany o zmiany w systemie opieki i ubezpieczeń zdrowotnych potwierdza, że 830 miliardów USD w wydatkach zostanie przeniesionych na poziom poszczególnych stanów, które będą zarządzały tym kapitałem w sposób racjonalny w zależności od potrzeb lokalnych społeczności. Pytany o „instytucje finansowe zbyt duże, by upaść” ucieka od jednoznacznych odpowiedzi. Potwierdza, że zapisy paktu Dodd – Frank i Bazylea III, które regulują sektor finansowy, zostaną zmodyfikowane. Stanowczo zaprzecza, by administracja rozważała powrót do rozwiązań z paktu Glass – Steagall, który rozdzielał do 1998 roku bankowość detaliczną i korporacyjną od bankowości inwestycyjnej. Giełdy natychmiast reagują idąc w górę o ponad procent, by skończyć dzień na plusie.

Obie partie zdają zgadzać się w jednej kwestii - repatriacji do kraju skumulowanych za granicą zysków spółek amerykańskich jak: Apple, Google, Amazon i wielu innych. Szacunki mówią o gigantycznej kwocie 2,6 biliona USD, która miałaby być jednorazowo opodatkowana przy przekroczeniu granic USA. Jednak administracja Trumpa może w tym obszarze napotkać na silny opór ze strony partnerów z Europy i Azji, gdyż owe 2,6 biliona USD nie czeka przecież w formie gotówki na transfer, a zainwestowano je w lokalne obligacje i inne papiery wartościowe. Upłynnienie tak dużego portfela produktów finansowych i transfer w formie gotówki do USA mogłyby zachwiać równowagę finansową poszczególnych rynków i krajów. Przykładowo, UE skłania się do stanowiska, że zyski osiągnięte przez międzynarodowe korporacje na lokalnych rynkach winny zasilać lokalne gospodarki.

Inną kwestią żywo dotyczącą partnerów gospodarczych USA pozostają tak zwane „border adjustment tax”, polegające na tym, że wartość importowanych komponentów składających się na produkty końcowe sprzedawane w USA nie tworzy kosztów w sensie podatkowym. Przykładowo, koszt importu części zamiennych czy opon z Meksyku na potrzeby sektora motoryzacyjnego w USA nie będzie pomniejszał podstawy opodatkowania firm importerów, co bezpośrednio zwiększy wartość należnego państwu podatku dochodowego. Innymi słowy, hasło administracji Trumpa „America First” przekłada się w tym przypadku na wymierną wartość przeliczalną na USD, a „adjustment tax” może stanowić oręże w negocjacjach handlowych z zagranicznymi partnerami.

Administracja prezydenta Trumpa dąży niewątpliwie do zmiany wektorów w światowych handlu i gospodarce. Świadczy o tym wyjście USA mocą dekretu prezydenta z międzynarodowej umowy znanej jako Trans Pacific Partnership Agreement (TPPA) i podpisanie dwustronnej umowy handlowej z Chinami. USA w myśl zasady „dziel i rządź” stawia na negocjacje dwustronnych niżby na wielostronne umowy handlowe. Renegocjacjom podlega North American Free Trade Agreement (NAFTA) wiążący USA, Meksyk i Kanadę. Otwarty pozostaje los Transatlantic Trade and Investment Partnership (TTIP), który miał regulować wymianę handlową między USA i krajami należącymi do UE.

Komentarze