Opinie

autor: www.sxc.hu
autor: www.sxc.hu

Zamiast poboru - szkolenie w obsłudze broni palnej

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl

  • 18 września 2017
  • 14:57
  • 3
  • Tagi: broń palna edukacja gospodarka Opinie Polityka wojsko
  • Powiększ tekst

Wraz z manewrami Zapad 2017 wrócił temat bezpieczeństwa Polski w aspekcie militarnym. Choć postępuje modernizacja sił zbrojnych (z głośną inwestycją jaką jest karabinek GROT) to eksperci i komentatorzy wciąż starają się jak najpełniej zdefiniować potrzeby polskich sił zbrojnych. Wraca więc temat poboru - kwestia ważna ale mogłoby się okazać, iż to lekarstwo jest gorsze od choroby.

Rząd powinien jak najszybciej opracować i wprowadzić pełen system edukacji dla bezpieczeństwa w przedszkolach, szkołach, na uczelniach i w zakładach pracy. Musi on obejmować instrukcje dotyczące reagowania w sytuacji alarmowania. Polacy powinni wiedzieć, o czym informują konkretne sygnały dźwiękowe i apele w mediach. Jak wynika z moich obserwacji, obywatele dość często nie rozróżniają od siebie odgłosów syren i nie rozumieją, co one dokładnie oznaczają. Ponadto, koniecznie należy zwiększyć wiedzę na temat działań ewakuacyjnych. Trzeba też upowszechnić umiejętność udzielania pierwszej pomocy, którą obecnie mają głównie kierowcy. Chodzi o to, żeby wszyscy potrafili zachować się w sytuacji kryzysowej, w tym oczywiście dzieci – mówi dr Krzysztof Liedel, dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas. Uczony wskazuje, iż tzw. zwykły Kowalski nie jest w stanie sobie poradzić w ewentualnej sytuacji wojny.

Opinia naukowca natychmiast wywołała dyskusję. Nietrudno się domyślić, iż jednym z najważniejszych głosów był postulat ponownego wprowadzenia obowiązkowego poboru.

Owszem, pobór może być pewnym doświadczeniem formacyjnym dla pokolenia. Tak jest na przykład w Izraelu gdzie młodzi ludzie (mężczyźni i kobiety) służąc w armii jednocześnie uczą się szacunku do swojego państwa i budzą w sobie determinację do jego obrony. I owszem - zgadzam się, iż Polska ze względu na trudną sytuację geopolityczną (jawne zagrożenie ze wschodu, niestabilna sytuacja na zachodzie, która przez najbliższe lata będzie tylko ewoluować wskutek zmian kulturowo-demograficznych wynikających z dużego napływu elementu islamskiego) powinna być przygotowana na najgorsze. Kto wie, może rację nawet ma minister Antoni Macierewicz gdy twierdzi, iż Polska powinna być twierdzą (tak jak, realnie, twierdzą jest wspominany już tutaj Izrael) ale mam nieodparte wrażenie, iż pobór nie jest drogą do tego celu.

Współczesność to nie wiek XVIII, kiedy to wojnę obok taktyki, strategii, zasobów i technologii wygrywały też masy ludzkie. Obecny żołnierz nie ma być po prostu mięsem armatnim, które rzucimy na przemiał nieprzyjacielskich gniazd CKM. A przynajmniej - nie może być nim żołnierz Polski. Nasz kraj nie jest Rosją, z ogromną populacją która pozwala wojskowym decydentom wysyłać na wojnę legiony niewyszkolonych poborowych (a i to podejście od lat w armii Federacji Rosyjskiej ulega zmianie), żołnierz współczesnego pola walki to doskonale przeszkolony specjalista, zawodowiec potrafiący wykonać szereg trudnych zadań.

CZYTAJ TEŻ: Przeciętny Polak nie poradzi sobie w sytuacji wojny

Pobór więc jest w tym momencie ideą chybioną co nie znaczy, iż należy sprawę zignorować - jednak zamiast mas poborowych lepiej przygotować szczegółowe programy szkoleniowe dla ludności, obejmujące surwiwal, pierwszą pomoc, podstawy taktyki, wreszcie - co najważniejsze - walkę wręcz i umiejętność obsługi broni palnej. Dopiero wtedy będziemy mieli przesłanki do tego, by uznać, iż nasze społeczeństwo jest gorzej lub lepiej przygotowane do stawienia czoła ewentualnym kryzysom. Ale postulowanie poboru, bez dogłębnej reformy systemu szkoleń w naszych siłach zbrojnych jest pomysłem owszem - śmiałym, ale kompletnie chybionym.

Komentarze