Polacy wykupują sól na zapas. Skąd ta panika?
W Polsce zaczyna nasilać się „gorączka soli” – a dokładnie soli kłodawskiej. Niespodziewane poruszenie wywołał wysoce kontrowersyjny pomysł zarządu należącej do państwa kopalni, który chce zwozić do pustych wyrobisk niebezpieczne odpady. I choć, po fali protestów, inicjatywa przekształcenia części kopalni w podziemne składowisko toksycznych śmieci została zawieszona, powszechny strach przed zatruciem soli z Kłodawy pozostał. I żyje swoim internetowym życiem.
Rodacy masowo zaopatrują się w sól. Konkretnie sól kłodawską – krystalicznie czystą, niejodowaną, kamienną, która sprawdza się nie tylko w kuchni, ale również do przygotowywania przetworów. Zaczyna jej brakować w części sklepów stacjonarnych. Ceny poszły w górę przeciętnie o około 7 proc., a sklep internetowy przedsiębiorstwa zanotował kilkukrotny wzrost liczby zamówień i ma problemy logistycznie z ich terminową realizacją. Zarząd wielkopolskiej kopalni uspokaja konsumentów, że wcale nie muszą robić zapasów soli na wiele miesięcy do przodu, bo produkcja odbywa się normalnie.
Gaszą pożar, który sami wzniecili
Tym samym zarząd gasi pożar, który sam wzniecił. Kilka tygodni temu dyrekcja kopalni ogłosiła, że ma nowatorski pomysł na zbudowanie drugiego źródła przychodów, dzięki któremu kopalnia przestanie balansować na granicy rentowności. Uznano najwyraźniej, że po 70 latach działalności górnicy wydrążyli wystarczająco dużo podziemnych komór – pisze portal wiadomości.wp.pl – (mowa nawet o 20 mln metrów sześciennych) i najwyższa pora te „pustostany” zagospodarować.
Azbest i popiół ze spalarni śmieci
Wszystko zaczęło się w 2022 roku, gdy weszła w życie znowelizowana ustawa Prawo górnicze, która zliberalizowała sposób, w jaki właściciele kopalni mogą zamieniać puste wyrobiska na podziemne składowiska odpadów. Pod koniec tegorocznych wakacji władze Kopalni Soli Kłodawa ogłosiły, że będą chciały zwozić pod ziemię odpady niebezpieczne. Rozpoczęły już nawet procedurę, którą miało wieńczyć uzyskanie zezwolenia. We wniosku, jaki kopalnia wysłała do Urzędu Miasta w Kłodawie, znalazła się informacja, że w planowanym podziemnym składowisku odpadów niebezpiecznych możliwe byłoby przechowywane nawet 270 różnych substancji. Mowa m.in. o azbeście czy popiele, jaki zostaje po spalaniu śmieci w spalarniach.
Zarząd odpuścił, pytanie na jak długo
Władze kopalni, które początkowo zapewniały, że – po uzyskaniu pozytywnej opinii specjalistów z Państwowego Instytutu Geologicznego oraz Akademii Górniczo-Hutniczej – stworzą składowisko odpadów niebezpiecznych, w kolejnych komunikatach nie wypowiadały się już tak zero-jedynkowo. Jak pisze portal wiadomości.wp.pl, o fali protestów, jaka przetoczyła się przez media społecznościowe, kierownictwo kopalni zaczęło tłumaczyć, że zwożenie pod ziemię odpadów to tylko jedna z opcji, branych pod uwagę, by ratować finanse przedsiębiorstwa. Ostatecznie 12 września zarząd państwowej spółki złożył wniosek o zawieszenie trwającego w UM Kłodawa postępowania o wydanie pozwolenia na utworzenie w pustych wyrobiskach po soli składowiska odpadów.
Ze sprzedaży soli spożywczej nie da się utrzymać
KS Kłodawa musi pilnie znaleźć dodatkowe źródła dochodu. Zeszły rok kopalnia zamknęła ze stratą 25 mln zł. Wcześniej balansowała na granicy rentowności, raz wychodząc na mały plus, innym przynosząc straty. Obecny szturm na sklepy w poszukiwaniu soli kłodawskiej na pewno znajdzie odzwierciedlenie w finansach kopalni, ale jej nie uratuje. Produkcja soli spożywczej odpowiada bowiem za niecałe 3 proc. całej sprzedaży KS Kłodawa.
Sól z zagranicy dużo tańsza niż krajowa
Reszta wydobywanej soli idzie do przemysłu chemicznego (np. na tabletki do zmywarek czy do produkcji nawozów). Jest również używana do zimowego posypywania dróg. Ostatnie, relatywnie łagodne zimy sprawiły, że zamówień od drogowców nie było zbyt dużo. Nawet gdyby w nadchodzącym sezonie zima była długa i mroźna, przedsiębiorstwo z Wielkopolski znów będzie mieć bardzo ograniczoną możliwość konkurowania z solą z zagranicy, która jest wyraźnie tańsza. Mowa przede wszystkim o soli białoruskiej i północnoafrykańskiej. Koszty pracy są w tych regionach globu o tyle niższe, że nawet doliczając koszt transportu do Polski, sól importowana kosztuje mniej niż produkt z Kłodawy.
Grzegorz Szafraniec
Na podst.: wiadomości.wp.pl, codziennypoznan.pl, strefabiznesu.pl, lm.pl, forsal.pl
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Minister z PSL promuje u nas chińskie ciągniki?!
Patriotyzm gospodarczy Tuska bez polskich firm
»»Cięcie ratingu Polski – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.