Informacje
Groby w atrakcyjnych lokalizacjach stały się towarem deficytowym.  / autor: AI/GS
Groby w atrakcyjnych lokalizacjach stały się towarem deficytowym. / autor: AI/GS

Handlują grobami, by zarobić! Ekshumują nawet zmarłych

Grzegorz Szafraniec

Grzegorz Szafraniec

Dziennikarz gospodarczy i publicysta z ponad 20-letnim doświadczeniem. Redaktor naczelny kilku uznanych miesięczników, głównie z sektora handlu i FMCG. Twórca największego portalu internetowego w sektorze retail – wiadomoscihandlowe.pl. Wydawca programów gospodarczych w TVP S.A. oraz Forum Ekonomicznego w Karpaczu w 2023 r.

  • Opublikowano: 28 września 2026, 17:45

  • Powiększ tekst

„Pilnie sprzedam miejsce wiecznego spoczynku”, bez dopisku „tanio”. Tego typu ogłoszenia zalewają internet. Choć zabrzmi to ponuro, to żelazna zasada równowagi rynkowej opartej na zdrowej relacji popytu i podaży, obejmuje również… cmentarze. Korzystają na tym nekro-handlarze, którzy zbijają kokosy. Mechanizm jest prosty: mogą windować ceny, bo deficyt miejsc na renomowanych nekropoliach jest coraz większy.

Dziesiątki tysięcy złotych za miejsce na cmentarzu to już norma - pisze portal bezprawnik.pl. Choć istnieją prawne obwarowania co do odstępowania miejsca pochówku, to w wielu przypadkach zarządcy cmentarzy mogą tylko rozłożyć ręce. Dlatego internet pełen jest ogłoszeń, a ceny, jakich żądają spekulanci potrafią przyprawić o zawrót głowy. Niecny pPcmentarzach oraz brak skutecznych przepisów, które mogłyby utrzymać „nekro-handlarzy” w ryzach.

Miejsc coraz mniej, ceny coraz wyższe

Polskie społeczeństwo starzeje się najszybciej w Europie. Jednocześnie każdego roku umiera po 400-410 tys. osób, co oznacza ogromne zapotrzebowanie na miejsca pochówku. Szczególnie trudna sytuacja występuje w dużych miastach, gdzie wolnych miejsc na popularnych nekropoliach zwyczajnie zaczyna brakować. Dochodzi do tego jeszcze jeden czynnik. Niektórzy chcą, aby ich miejsce spoczynku znajdowało się w konkretnej, często bardzo atrakcyjnej części cmentarza. Blisko głównej alei, zabytkowych grobowców czy grobów osób zasłużonych. Za taką lokalizację trzeba dziś zapłacić naprawdę dużo. W przypadku najbardziej obleganych nekropolii stawki sięgają dziesiątek tysięcy złotych, a w wyjątkowych przypadkach przekraczają 100 tys. zł. Zdarzają się także – choć niezbyt często – oferty opiewające na około 200 tys. zł. A to już kwota, za którą w niektórych powiatowych miastach można kupić niewielkie mieszkanie.

Grobu kupić nie można. To co właściwie jest sprzedawane?

Formalnie sprawa jest dość prosta. Miejsce na cmentarzu nie staje się własnością osoby, która za nie zapłaciła. Prawo do grobu nie ma charakteru majątkowego i nie może być przedmiotem zwykłej sprzedaży. W praktyce miejsce jest udostępniane na podstawie umowy cywilnoprawnej z zarządcą cmentarza. Najczęściej chodzi o 20-letni okres ochrony, po którym konieczne jest wniesienie opłaty prolongującej. Jeśli nikt tego nie zrobi, miejsce może zostać przeznaczone do ponownego wykorzystania. Nie kupujemy więc ziemi ani grobu na własność. Uzyskujemy prawo do dysponowania grobem, czyli m.in. możliwość decydowania o tym, kto zostanie w nim pochowany i kto będzie nim zarządzał. I właśnie tutaj zaczyna się problem.

Ekshumacja jako sposób na „zwolnienie” miejsca

Coraz większe znaczenie ma zjawisko ekshumacji i przenoszenia szczątków na inne cmentarze. Oczywiście nie zawsze ma ono związek z pieniędzmi. Część rodzin decyduje się bowiem na ponowny pochówek członka rodziny dlatego, że chce przenieść zmarłego bliżej miejsca swojego zamieszkania albo połączyć groby bliskich w jednej nekropolii. Często jednak dzieje się tak, że przeniesienie szczątków otwiera drogę do późniejszego odstąpienia pustego grobu. Ekshumacja, zakup odpowiedniej trumny, transport i ponowny pochówek oznaczają wydatek rzędu kilku tysięcy złotych. W zestawieniu około dwudziestokrotnością tej kwoty, jaką da się „wyciągnąć” za atrakcyjnie położone miejsce, wygląda to nad wyraz kusząco.

Zmiana dysponenta bez wielkiej biurokracji

Po „opróżnieniu” grobu sytuacja formalna jest prostsza - pisze portal forsal.pl. Za zgodą zarządcy nekropolii prawo do dysponowania pustym grobem może zostać przekazane innej osobie. Nadal nie oznacza to jednak sprzedaży samego grobu – chodzi o przeniesienie określonych uprawnień. Procedura zmiany osoby dysponującej daną lokalizacją nie należy do szczególnie skomplikowanych. Najpierw trzeba ustalić status konkretnego miejsca i skontaktować się z administracją cmentarza komunalnego albo z kancelarią parafialną. Następnie składane jest oświadczenie dotyczące zmiany dysponenta grobu. Jeżeli uprawnienia przysługują kilku osobom, potrzebne są podpisy wszystkich zainteresowanych. Po zaakceptowaniu dyspozycji zarządca aktualizuje ewidencję cmentarną i może sprawdzić, czy nie ma zaległości związanych z użytkowaniem miejsca. Prawo do dysponowania grobem oznacza zresztą nie tylko uprawnienia, ale również obowiązki. Dysponent odpowiada m.in. za utrzymanie grobu i nagrobka w należytym stanie oraz dbanie o miejsce pochówku.

Zarządca nie może żądać wszystkiego

W całej tej układance jest jeszcze jeden ważny element. Jak zauważa bezprawnik.pl, nie każda opłata, której domaga się zarządca cmentarza musi być zgodna z prawem. Sądy administracyjne wielokrotnie kwestionowały dodatkowe opłaty eksploatacyjne pobierane przez samorządy, m.in. w sytuacjach, gdy chodziło o „dochowanie” kolejnej osoby do wielomiejscowego grobu w okresie, w którym nadal obowiązywała jego ochrona. Oznacza to, że rodzina, która otrzyma od zarządcy żądanie dodatkowej opłaty, nie zawsze musi przyjmować je bez dyskusji. W określonych przypadkach może mieć podstawy do jej zakwestionowania.

Można się spodziewać się, że wraz z dalszym kurczeniem się dostępnej przestrzeni na dużych nekropoliach problem będzie narastał. Bo choć prawo mówi jedno, to rynek miejsc pochówku zdaje się kierować własną logiką – tam, gdzie brakuje miejsca, pojawia się cena.

Grzegorz Szafraniec

»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje

»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:

Inflacja da nam popalić w tym roku

Wielka blaga

Turbopodwyżka cen LPG. Miliony kierowców wściekłych

»»Kryzys u bram Unii Europejskiej – oglądaj „Piątkę wGospodarce” w telewizji wPolsce24

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych