Polska gospodarka ma się świetnie? To skąd te zwolnienia!
Kiedy z zakładu o 80-letniej historii trzeba wyrzucić niemal całą załogę, to opowieści o gospodarczym sukcesie Polski pod rządami Tuska i Domańskiego trudno traktować inaczej, jak mrzonki. Elbląska odlewnia Elzamech – bo o niej mowa – zgłosiła właśnie zamiar zwolnienia 58 z 64 pracowników, a jej problemy pokazują, jak wygląda rzeczywistość w zderzeniu z optymistycznymi deklaracjami władzy.
Nie wystarczy niemal codziennie mówić o wzroście gospodarczym, dobrych perspektywach i odporności polskiego przemysłu. Prawdziwy test przychodzi wtedy, gdy przedsiębiorstwo nie jest w stanie utrzymać produkcji, przegrywa walkę o zamówienia, a rachunki za energię stają się kolejnym ciężarem nie do udźwignięcia. W Elblągu ten test właśnie oblewają zakłady odlewnicze Elzamech. Firma musi pożegnać się z niemal wszystkimi pracownikami, a wniosek o upadłość złożyła już latem.
Prawie cała załoga do zwolnienia
Skala planowanej redukcji mówi sama za siebie. Elzamech zgłosił zamiar zwolnienia 58 osób z 64-osobowej załogi. Zgodnie z przekazanymi informacjami, cały proces ma się zakończyć do 28 lutego 2027 roku. O planach przedsiębiorstwa poinformowała Iwona Radej, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Elblągu, cytowana przez Radio Olsztyn. Powody? Prezes przedsiębiorstwa, Edward Krasiński, wskazywał na dwa problemy, które nałożyły się na siebie: malejącą liczbę zamówień i brak zapłaty od dużego kontrahenta za dostarczone odlewy. Dla wielu zakładów taki splot okoliczności może być zabójczy, ale nie musi, kiedy może on liczyć na wsparcie od czynników rządowych i samorządowych. Tym bardziej, że nie chodzi tutaj o firmę, jakich wiele, ale o podmiot przez dziesięciolecia budujący kompetencje w wymagającej branży przemysłowej, o którym śmiało można powiedzieć, że ma niemal strategiczne znaczenie.
Energia dobija przemysł
Na tym jednak lista kłopotów się nie kończy. Odlewnictwo należy do branż wyjątkowo energochłonnych, a na koszty produkcji wpływają nie tylko ceny prądu, ale także gazów technicznych czy opłat środowiskowych. Krasiński zwracał uwagę, że wysokie ceny energii w Polsce utrudniają konkurowanie z przedsiębiorstwami z Azji, przede wszystkim z Chinami. Tamtejsi producenci coraz mocniej zaznaczają swoją obecność na rynku, a krajowe firmy muszą walczyć o klientów, jednocześnie mierząc się z wysokimi kosztami wytwarzania. To wyjątkowo niebezpieczne połączenie. Polski zakład może mieć doświadczenie, technologię i wykwalifikowanych pracowników, a mimo to przegrywać ceną z konkurentem, którego koszty działalności są niższe.
To nie był zwykły zakład
Elzamech nie pojawił się na przemysłowej mapie Elbląga wczoraj. Spółka powstała w 1994 roku w wyniku restrukturyzacji Zakładów Mechanicznych Zamech, ale tradycje odlewnicze tego miejsca sięgają 1946 roku. Firma specjalizowała się w produkcji jednostkowej i krótkoseryjnej odlewów żeliwnych przeznaczonych do wymagających zastosowań. Jej wyroby trafiały m.in. do przemysłu turbinowego, okrętowego i chemicznego. Odlewy powstawały również na potrzeby energetyki wiatrowej, a zakład rozwijał technologie wykorzystywane przy produkcji żeliwa sferoidalnego o zwiększonej udarności w niskich temperaturach. Nie była to więc działalność, którą można z dnia na dzień zastąpić przypadkową produkcją. W grę wchodziły specjalistyczna wiedza, doświadczenie i kompetencje budowane przez lata. Co więcej, ponad 80 proc. produkcji przedsiębiorstwa trafiało na eksport, m.in. do odbiorców z Unii Europejskiej i Ameryki.
Gospodarcze ostrzeżenie
Władza może opowiadać o dobrej kondycji gospodarki, inwestycjach i rozwoju przemysłu. Tyle że takich deklaracji nie da się oceniać wyłącznie na podstawie konferencji prasowych i optymistycznych wskaźników. Równie ważne jest to, czy przedsiębiorstwa są w stanie produkować, sprzedawać swoje wyroby z zyskiem, regulować zobowiązania i utrzymywać miejsca pracy. Przypadek Elzamechu nie dowodzi sam w sobie, że kryzys trawi już całą polską gospodarkę. Pokazuje jednak, że za ogólnymi danymi mogą kryć się bardzo konkretne problemy bardzo konkretnych firm czy branż.
Konkluzja jest gorzka
Oto ona. Jeśli zakład o tak długiej historii i specjalistycznym profilu musi szykować zwolnienia niemal całej załogi, to powodów do samozadowolenia z kondycji przemysłu jest zdecydowanie mniej, niż mogłoby wynikać z oficjalnych deklaracji. Bo gospodarczy sukces powinien być widoczny nie tylko w statystykach, ale przede wszystkim w fabrycznych halach, które nadal pracują.
Oprac. Grzegorz Szafraniec
Źródło: Radio Olsztyn, PUP Elbląg, Money.pl
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.