Informacje

Jak nowy wiceminister infrastruktury szkolił kolegów z Ministerstwa Finansów

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 11 lutego 2015
  • 05:36
  • 4
  • Tagi: Ewa Kopacz ludzie Ministerstwo Finansów Ministerstwo Infrastruktury polityka prawo premier
  • Powiększ tekst

Premier Ewa Kopacz powołała na stanowisko wiceministra infrastruktury głównego bohatera, zamiecionej pod dywan, „afery szkoleniowej” w Ministerstwie Finansów

W dniu 9 lutego 2015 roku Sławomir Żałobka objął funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. Na to stanowisko powołała go Ewa Kopacz, która tuż po objęciu funkcji premiera zapowiedziała, że odwiedzi ministerstwa i będzie rozmawiać z ich kierownictwami. Podkreśliła wtedy, że na tej podstawie oceni przydatność poszczególnych wiceministrów, czyli wymieni kogo trzeba. Teraz premier realizuje swój plan.

Żałobka w resorcie Marii Wasiak będzie się zajmował koleją i lotnictwem. „Wcześniej Żałobka był sekretarzem stanu w ministerstwie finansów” - podało radio RMF FM.

Sam nowy wiceminister w notce biograficznej na stronie Ministerstwa Infrastruktury przypomina swoją bogatą karierę urzędniczą. Pisze, że pracował m.in. w Ministerstwie Finansów, Ministerstwie Edukacji Narodowej, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz Urzędzie Służby Cywilnej, gdzie pełnił zarówno funkcje kierownicze, jak i eksperckie. Był również członkiem Rady Zamówień Publicznych, działającej przez Prezesie Urzędu Zamówień Publicznych oraz arbitrem w sprawach o zamówienia publiczne.

Sławomir Żałobka, skwapliwie jednak przemilcza fakt, że był też dyrektorem pewnej fundacji i jak wynika z ustaleń Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jednym z głównych bohaterów tzw. afery szkoleniowej w Ministerstwie Finansów, skrzętnie zamiecionej pod dywan w czerwcu 2011 roku.

O co konkretnie chodzi? Według materiałów śledczych ABW, urzędnicy Ministerstwa Finansów w okresie od stycznia 2008 r. do grudnia 2009 r., czyli w czasie szefem był tam Jacek Rostowski, przekroczyli uprawnienia i nie dopełnili obowiązków podczas zawierania i realizacji kontraktów z Antenną Europejskiego Instytutu Administracji Publicznej (EIPA) w Polsce na szkolenie pracowników administracji publicznej.

Złamanie prawa miało polegać m.in. na odstąpieniu przez tych urzędników od trybów gwarantujących konkurencję przy przedstawianiu oferty szkoleniowej i zastosowaniu do udzielania zamówień trybu ˝z wolnej ręki˝, czym działali na szkodę interesu publicznego i Skarbu Państwa. Tym samym ABW, prowadząca postępowanie pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie, zarzuciła im popełnienie przestępstwa z art. 231 § 1 Kodeksu karnego.

Przedstawicielstwo Fundacji EIPA zostało powołane w Warszawie w marcu 2006 r. Dyrektorem tego przedstawicielstwa był Sławomir Żałobka. Zgodnie z umową zawartą między rządem RP, KSAP i Europejskim Instytutem Administracji Publicznej, celem działalności EIPA było ˝współuczestniczenie w szkoleniu pracowników służby publicznej państw członkowskich Unii Europejskiej (zwanej dalej UE), państw kandydujących do UE, państw, które mogą uzyskać status krajów kandydujących do UE, i państw sąsiadujących z Polską, oraz wspomaganie rozwoju badań stosowanych w tej dziedzinie˝. Jednak bardzo szybko pojawiły się wątpliwości co do działalności EIPA w Polsce, gdyż jej działalność skoncentrowała się na polskich urzędnikach. W piśmie z 6 października 2008 r. dr hab. Jacek Czaputowicz, dyrektor Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, gdzie Antenna znalazła swoją tymczasową siedzibę, stwierdził, że ˝koncentracja działalności EIPA na polskim rynku prowadzić może do dublowania się działań i konkurowania z polskimi instytucjami˝, wbrew zawartej umowie.

Co ciekawe, w jednej z notatek informacyjnych z dnia 18 marca 2009 r. ze spotkania biura EIPA w Maastricht pojawiła się opinia ministra Adama Leszkiewicza, zastępcy szefa KPRM, że ˝współpraca z Ministerstwem Finansów spowodowała nieproporcjonalnie duże zaangażowanie Antenny w szkolenia dla urzędników w Polsce, co jest niezgodne z intencjami strony polskiej i zapisami umowy˝.

Sygnały płynące ze strony urzędników spoza Ministerstwa Finansów spowodowały, że ówczesny szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - Tomasz Arabski wszczął w tej sprawie specjalną kontrolę. W wystąpieniu pokontrolnym z dnia 26 lutego 2010 r. Arabski, stwierdził, że podejmowane przez Ministerstwo Finansów działania w zakresie wyboru wykonawcy szkoleń oraz w toku realizacji umów zawartych z EIPA w Polsce ˝należy uznać za nierzetelne, niecelowe, nieprzejrzyste pod względem faktycznych relacji z wykonawcą oraz budzące uzasadnione wątpliwości natury etycznej˝. Z dokumentu tego wynika też, że ceny zawarte w umowach pomiędzy EIPA i MF były „zawyżone”, zaś negocjacje tych cen były „pozorne”. W efekcie, według raportu Arabskiego, Ministerstwo Finansów przepłaciło w ok. 700 tys. zł.

Przedmiotowe umowy z lat 2008-2009 ze strony wykonawcy podpisywał z Ministerstwem Finansów Sławomir Żałobka, jako dyrektor fundacji EIPA w Polsce. Tak się składa, że ten sam człowiek był zatrudniony resorcie finansów w latach 1990-2006. Przy czym przez 5 lat pełnił tam funkcję dyrektora generalnego. Z raportu Arabskiego wynika, że Żałobka znał osobiście urzędników, z którymi podpisywał umowy, już jako dyrektor fundacji EIPA. Mało tego, ci wysocy urzędnicy państwowi uczestniczyli jako wykładowcy w szkoleniach EIPA, za które płaciło Ministerstwo Finansów.

Tak bogaty materiał dowodowy zebrany przez ludzi Arabskiego spowodował, że w maju 2010 r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przeprowadziła pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie postępowanie nr RSD 9/2010, sygn. VI Ds. 80/10 „w sprawie dokonanego w okresie od stycznia 2008 r. do grudnia 2009 r. przekroczenia uprawnień przez urzędników Ministerstwa Finansów podczas zawierania i realizacji kontraktów z Fundacją Europejskiego Instytutu Administracji Publicznej (EIPA) na szkolenie pracowników administracji publicznej, poprzez m.in. odstąpienie od trybów gwarantujących konkurencję przy przedstawieniu oferty szkoleniowej i zastosowanie trybu z wolnej ręki, czym działali oni na szkodę interesu publicznego, tj. o przestępstwo z art. 231 § 1 K.k.” Jednak postanowieniem z dnia 7 czerwca 2011 r. śledztwo zostało umorzone.

Uzasadnienie: „czyn nie zawierał znamion czynu zabronionego”.

Wniosek: 700 tys. zł zniknęło z kasy Rostowskiego bezpowrotnie i nikt za to nie został pociągnięty do odpowiedzialności.

Komentarze