Informacje

Trump w internecie: Tweety warte miliardy dolarów

Marek Siudaj

Marek Siudaj

Redaktor zarządzający wGospodarce.pl

  • 4 stycznia 2017
  • 09:51
  • 2
  • Tagi: biznes Donald Trump giełda ludzie Prezydent Twitter USA Wall Street

Amerykańskie korporacje uważnie obserwują Twitera Donalda Trumpa. Prezydent elekt kilkoma wpisami zachwiał już kursami najpotężniejszych spółek

Ostatni taki wpis pojawił się wczoraj. Donald Trump skrytykował General Motors, który produkuje Chevroleta Chevy w Meksyku. I – jak napisał prezydent-elekt – następnie sprowadza go do Stanów bez ceł. „Produkujcie je w USA albo płaćcie wielkie cło!” – napisał Trump.

Koncern General Motors, właściciel marki Chevrolet, musiał tłumaczyć się po tym wpisie, że auta produkowane w Meksyku nie są przeznaczone na rynek amerykański. Jednak szefowie GM nie mogli być szczęśliwi, że Trump tak ostro pisze o ich firmie. Choć pewnym pocieszeniem może być fakt, że GM nie był pierwszym koncernem, któremu się dostało od Trumpa.

Najwięcej kłopotów z twitterową komunikacją Trumpa – jak do tej pory – miał koncern Lockheed Martin. Chodzi o program budowy nowego myśliwca, który został przez amerykański rząd powierzony tej firmie. Pierwszy raz Lockheedowi dostało się od Trumpa 12 grudnia.

Rzeczywiście, jak napisał Trump, koszty programu rzeczywiście wymknęły się spod kontroli. Początkowo – na początku XXI wieku – szacowane na 233 mld USD urosły do blisko 400 mld USD w 2013 r., a teraz trudno znaleźć jakąś dokładniejszą informację. Na dodatek samoloty są strasznie drogie i dostarczane z opóźnieniem.

Po tym wpisie Trumpa akcje Lockheeda poleciały na dół, zaś szefowie koncernu protestowali przeciwko działaniu prezydenta-elekta. Ale najwyraźniej nie zmienili swojej polityki, bo kilkanaście dni później Trump jeszcze im dołożył.

Z faktu, że jak napisał Trump, poprosił Boeinga o oszacowanie kosztu budowy porównywalnego do F35 myśliwca F18 Super Hornet, na pewno ucieszyli się akcjonariusze koncernu. Ale oni też już zetknęli się z polityką informacyjną Trumpa, kiedy okazało się, że nie spodobał mu się koszt nowego Air Force One, budowanego właśnie przez Boeinga.

Trump uznał, że koszty nowego samolotu prezydenckiego również wymknęły się spod kontroli i należy po prostu odwołać zamówienie.

Najczęściej jednak dostaje się od prezydenta-elekta tym firmom, które zamykają zakłady w USA i przenoszą je za granicę, zwykle do znacznie tańszego pod względem ceny siły roboczej Meksyku. Przykładem może być firma Rexnord, która zdecydowała się na przenosiny z Indiany do Meksyku, likwidując 300 miejsc pracy w USA.

Ale są też tacy, którzy dostosowują się szybko do nowej polityki Trumpa i są przez niego chwaleni. Przykładem może być Ford, który wczoraj poinformował, że rezygnuje z zamiaru budowy nowej fabryki w Meksyku.

Niektórzy tę decyzję Forda połączyli z krytyką pod adresem GM, tyle że faktycznie Donald Trump zna szefa Forda i ten już wcześniej zapewniał, że kończy z przenoszeniem produkcji samochodów poza granice USA.

Biorąc pod uwagę, że używanie Twittera i innych mediów społecznościowych jest świadomą decyzją sztabu Trumpa, któremu niechętna jest większość amerykańskich mediów, jeszcze nieraz wpis prezydenta-elektra zachwieje kursami spółek. Wpisy mają także wpływ na notowania walut, bo Trump używa Twittera do informowania o swoich planach związanych z polityką zagraniczną. Jak do tej pory, najwięcej powodów do zgryzoty w związku z tzw. twitterową dyplomacją mają Chiny.

Komentarze