Informacje

Dane GUS o zatrudnieniu i wynagrodzeniach wpisują się w pozytywny obraz kondycji na rynku pracy

br

  • 19 kwietnia 2017
  • 17:13
  • 1
  • Tagi: biznes finanse GUS inflacja praca wynagrodzenie zatrudnienie
  • Powiększ tekst

Słabsza dynamika wzrostu zatrudnienia w marcu w porównaniu do lutego nie świadczy o pogorszeniu na tym rynku, tylko o wolniejszej poprawie. Największym zaskoczeniem były dane o wynagrodzeniach. Marcowy wzrost o ponad 5 proc. może odbić się na zwiększeniu presji inflacyjnej – oceniają dzisiejsze dane GUS ekonomiści.

GUS poinformował, że w marcu 2017 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) wyniosło 4.577,86 zł i w ujęciu rocznym było wyższe o 5,2 proc. Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw było wyższe o 4,5 proc. licząc rok do roku i wyniosło 5.981,7 tys.

Na razie za wcześnie, by stwierdzić, że tempo wzrostu zatrudnienia traci impet, ale polski rynek pracy jest coraz bardziej nasycony i coraz trudniej będzie notować znaczne wzrosty liczby zatrudnionych w nadchodzących miesiącach – oceniają analitycy BZ WBK.

Jak zauważają analitycy BOŚ dotychczasowy wzrost popytu na pracę oraz poprawa aktywności krajowej gospodarki przekładają się na utrzymanie korzystnych wyników w zatrudnieniu.

Jednocześnie wygasanie efektu zmiany formy prawnej zatrudnienia (które mogły podbijać statystyki w ujęciu danych dot. zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw w kwartałach minionych), dotychczasowa skala wzrostu popytu na pracę i perspektywy zwiększenia skali nakładów na inwestycje mogą w kolejnych miesiącach skutkować stopniowym obniżeniem rocznej dynamiki zatrudnienia. W dalszym ciągu jednak nie będzie to świadczyło o pogorszeniu sytuacji na rynku pracy, tylko co najwyżej o jej wolniejszej poprawie – oceniają ekonomiści banku.

Tymczasem, jak ocenia Roman Przasnyski analityk z Gerda Broker, nieco słabsza niż poprzednio była dynamika zatrudnienia. W marcu osiągnęło ono poziom 5.982 tys. osób prawie 255 tys. więcej niż przed rokiem, jednak w porównaniu do lutego wzrost wyniósł tylko 5,7 tys. pracowników.

Firmy uzupełniły już wcześniej część braków, zatrudniając w lutym 16 tys. osób. Marcowe dane potwierdzają dotychczasowe korzystne tendencje na rynku pracy, choć trzeba pamiętać, że dotyczą one jedynie przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 pracowników. W mniejszych firmach bardziej odczuwalne mogą być skutki podwyższenia płacy minimalnej, a tym samym skłonność do zatrudniania nowych pracowników może być ograniczona – dodaje Przasnyski.

Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw było w marcu o prawie 273 zł wyższe niż miesiąc wcześniej i o 226,45 zł wyższe niż w marcu ubiegłego roku.

Tak znaczne przyspieszenie to efekt sytuacji na rynku pracy, charakteryzującej się niedoborami pracowników, które w części sektorów i zawodów zaczynają firmom przysparzać kłopotów, mogąc hamować nie tylko ich plany rozwojowe, ale negatywnie wpływać na bieżącą działalność. To zjawisko może ulec pogłębieniu pod koniec roku, w wyniku obniżenia wieku emerytalnego. Być może wówczas będziemy świadkami jeszcze większego przyspieszenia wzrostu płac. Wzrost wynagrodzeń może tworzyć coraz większą presję inflacyjną. Choć na razie trudno spodziewać się, by miała ona osiągnąć poważniejszą skalę, to jednak będzie ona prawdopodobnie widoczna w kolejnych miesiącach – uważa Przasnyski.

Ekonomiści z BOŚ uważają, że sytuacja na krajowym rynku pracy będzie cały czas miała bardzo pozytywny wpływ na dochody gospodarstw domowych oraz wydatki konsumpcyjne.

Jednocześnie jednak od początku roku należy także wskazywać na czynniki, które będą dynamikę konsumpcji prywatnej w kolejnych kwartałach hamowały. Pierwszym z nich jest wyraźny wzrost inflacji, który przekłada się na wolniejszy wzrost funduszu płac w ujęciu zmian realnych – oceniają ekonomiści BOŚ.

Płace, jak twierdzą analitycy BZ WBK, z kolei zaskoczyły mocno w górę (5,2 proc. r/r wobec oczekiwań rynku 4,3 proc. r/r).

Wprawdzie spodziewaliśmy się pewnego przyśpieszenia pod wpływem efektu dni roboczych, ale skala wzrostu świadczy naszym zdaniem o efektach jednorazowych – np. przesunięciach w wypłatach premii. W kolejnych miesiącach tempo wzrostu płac powinno powrócić w okolice 4,0 proc. r/r, chociaż nie wykluczamy przyśpieszenia w kolejnych kwartałach, pod wpływem wyczerpywania się zasobów wolnej siły roboczej - komentują analitycy banku.

Także dla ekonomistów BOŚ, wzrost wynagrodzeń był zaskakujący. Oczekiwali oni przyspieszenia dynamiki płac ze względu na sprzyjające efekty sezonowe (wyższa liczba dni roboczych podbijająca tzw. ruchomą część wynagrodzeń) oraz wyższą skalę rocznych podwyżek wynagrodzeń, jednak być może sporo wyższa dynamika wynagrodzeń pokazuje silniejszą - ogólną - skalę podwyżek płac w warunkach notowanej w ostatnich kwartałach poprawy popytu na pracę.

Pod koniec kwartału zmienność rocznej dynamiki wynagrodzeń może być bowiem generowana zmianą kalendarza wypłat premii i nagród, głównie w górnictwie i energetyce. Jeżeli zatem silniejsza poprawa dynamiki wynagrodzeń nastąpiła właśnie w tych sekcjach, będzie oznaczało to jedynie okresowy efekt wzrostu dynamiki płac powyżej 5,0 proc. r/r. Jeżeli z kolei silniejszy wzrost płac odnotowano także w przetwórstwie przemysłowym, handlu czy usługach, będzie można mówić o większej skali podwyżek wynagrodzeń właśnie z tytułu efektów cyklicznych. Na ostrożność co do takiej oceny wskazują badania NBP wskazujące na sygnały hamowania presji płacowej w warunkach zwiększającej się podaży pracy imigrantów zarobkowych – napisali w komentarzu analitycy BOŚ.

Analitycy BGK zwracając uwagę na presję płacową oceniają, że jest to konsekwecja pełniejszego wykorzystania zasobów pracy, czego odzwierciedleniem jest niska stopa bezrobocia, na koniec marca prognozują, że wyniesie ona 8,2 proc.

Prawdopodobne utrzymywanie się popytu na pracę będzie powodować jej dalsze nasilenie w kolejnych kwartałach. W tych uwarunkowaniach trudny do realizacji będzie scenariusz bezinflacyjnego wzrostu gospodarczego – napisał w komentarzu Piotr Dmitrowski z BGK.

Dodaje, że w efekcie - o ile w I połowie roku widoczne zmiany cen mają podłoże głównie związane ze zmianami cen paliw - o tyle w II połowie roku do głosu mogą dojść pozostałe komponenty koszyka inflacyjnego.

Resort finansów - w przedstawionych dzisiaj wstępnych założeniach w aktualizacji programu konwergencji – założył, że przeciętna stopa bezrobocia (BAEL) spadnie z 5,7 proc. w tym roku do 4 proc. w 2020 r. Natomiast wynagrodzenia w gospodarce narodowej będą rosły w latach 2017-2020 odpowiednio o 4,8 proc. 4,7 proc., 5,1 proc. i 5,3 proc. Jak powiedział Leszek Skiba, wiceminister finansów - wynagrodzenia w Polsce zbliżają się do poziomu średniej europejskiej, ale nie rosną powyżej wzrostu wydajności polskiej gospodarki, gdyby tak było mielibyśmy problem z konkurencyjnością.

Oczekuje się kontynuacji poprawy sytuacji na rynku pracy, która sprzyjać będzie wzrostowi wynagrodzeń w sektorze rynkowym. Od 2017 r. średnioroczne zmiany CPI będą stopniowo podążać w kierunku celu inflacyjnego NBP, którego osiągnięcie zakłada się w 2020 r. - wynika z przedstawionych w środę przez resort finansów wstępnych założeń makroekonomicznych zawartych w aktualizacji programu konwergencji.

Komentarze