Informacje

PAP/EPA/IAN LANGSDON
PAP/EPA/IAN LANGSDON

To Macron stoi za ustawą, utrudniającą życie polskim przewoźnikom

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 4 maja 2017
  • 17:06
  • 7
  • Tagi: biznes Emmanuel Macron polityka Pracodawcy RP prawo transport usługi
  • Powiększ tekst

Emmanuel Macron zaatakował Polskę zarzucając „dumping socjalny”. Nie powinno to nikogo zaskakiwać – Macron od dawna zwalcza polskich pracowników. To on stoi za ustawą Loi Macron z 2015 roku, która utrudnia życie polskim kierowcom TIR-ów. To właśnie Francuzi straszyli już w 2005 roku widmem „polskiego hydraulika”, który miał odebrać zachodnim fachowcom pracę – oburzają się Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej (Pracodawcy RP).

Zapowiedzi kandydata na prezydenta Francji Emmanuela Macrona, a także niektóre dotychczasowe działania francuskich władz są w rzeczywistości uderzeniem w podstawowe filary Unii Europejskiej. Są nimi: swobodny przepływ towarów, osób, usług oraz kapitału.

Kwestia przepływu usług od samego początku budziła wielkie kontrowersje. Przez długie lata za wdrażanie tej swobody w życie odpowiadał unijny Trybunał Sprawiedliwości, który w swoich orzeczeniach piętnował rozmaite bariery stwarzane przez państwa członkowskie dla zagranicznej konkurencji na polu świadczenia usług. Obecnie mamy jednak do czynienia z sytuacją, w której coraz więcej państw unijnych w sposób całkowicie jawny wprowadza regulacje dyskryminujące zagraniczną konkurencję.

Przepisy o płacy minimalnej, dodatkowa biurokracja i koszty – to aktualny oręż Niemców i Francuzów przeciwko polskim firmom przewozowym, które w ciągu nieco ponad dekady członkostwa Polski w UE wyrosły na unijną potęgę w sektorze międzynarodowego transportu drogowego. Od kilkunastu miesięcy rządy tych dwóch państw prowadzą przeciwko polskim przewoźnikom wielowymiarową kampanię, która w oczywisty sposób jest sprzeczna z prawem europejskim.

Przodują w wśród niech Niemcy, Francja i Belgia. To one bowiem w szczególny sposób działają na rzecz nieprzestrzegania traktatowej swobody przepływu usług – mówi Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP. - Polskim przewoźnikom drogowym te trzy kraje kojarzą się z licznymi nowymi regulacjami prawnymi, które mają jeden cel – wyrugowanie ich z rynku – dodaje.

Jak podkreślają Pracodawcy RP, Komisja Europejska nie może się pochwalić sukcesami w zwalczaniu tych niezgodnych z unijnymi zasadami działań. W dodatku sama pracuje nad dyrektywą o pracownikach delegowanych, która może stanowić gwóźdź do trumny dla firm wysyłających polskich fachowców do pracy za granicę – pod pozorem dbania o podnoszenie standardów pracy oraz wysokości wynagrodzeń.

Tymczasem Polska ma w dziedzinie delegowania bardzo mocną pozycję – i ten stan rzeczy wielu krajom nie odpowiada. Zmian w obszarze pracowników delegowanych nie powstrzymał nawet sprzeciw wyrażony przez 11 państw członkowskich w ramach procedury tzw. żółtej kartki.

Już w 2005 r., gdy Francuzi odrzucali w referendum projekt tzw. Konstytucji europejskiej, symbolem oporu wobec unijnej ustawy zasadniczej był „polski hydraulik”. Wziął się on ze sprzeciwu wobec projektu liberalizującego zasady świadczenia usług w ramach Unii Europejskiej, z którym wystąpił w 2004 r. ówczesny komisarz ds. rynku wewnętrznego Frits Bolkestein. Frazę „polski hydraulik” wymyślili Francuzi, lecz szybko została ona „uwspólnotowiona”.

Polski hydraulik stał się symbolem zagrożenia dla zachodnich, czyli droższych, fachowców ze strony tych pochodzących z nowych państw UE. Plan Bolkesteina został mocno rozwodniony zanim ostatecznie go przyjęto. Teraz z nowym pakietem ułatwień dla unijnych usługodawców występuje Elżbieta Bieńkowska, czyli wywodząca się z Polski komisarz ds. rynku wewnętrznego.

Można mu wróżyć podobny los jak inicjatywie Bolkesteina, a przecież zawarte w nim rozwiązania trudno uznać za rewolucyjne – uważa Piotr Wołejko. – Nic się bowiem nie zmieniło jeśli chodzi o podejście do swobody przepływu usług w państwach takich jak Niemcy, Francja czy Belgia. Nadal są one na „tak”, „ale”, przy czym po „ale” następuje tak długa litania wyjątków i wyłączeń, że na końcu „tak” przechodzi w jednoznaczne „nie”. Chyba, że to niemieccy, francuscy czy belgijscy usługodawcy mieliby korzystać ze swobody przepływu usług. Wtedy wszystko byłoby w porządku – tłumaczy Wołejko.

Kalendarium: (na podst. Pracodawcy RP)

Maj 2005 r. – Francuzi odrzucają Konstytucję Europejską, „polski hydraulik” negatywnym bohaterem kampanii przeciwników dokumentu.

Styczeń 2015 r. – wchodzi w życie MiLoG, federalna ustawa o płacy minimalnej (w Niemczech). Ustawa uderza w polskich przewoźników. Wyznacza trend, za którym pójdą inne państwa oraz cała UE (dyrektywa o pracownikach delegowanych)

Sierpień 2015 r. – Ustawa nr 2015-990 o rozwoju, działalności i równych szansach gospodarczych zwana Loi Macron od nazwiska projektodawcy, ówczesnego ministra gospodarki Emmanuela Macrona.

Marzec 2016 r. – Komisja Europejska prezentuje projekt dyrektywy zmieniający dyrektywę o delegowaniu pracowników z 1996 r. Niekorzystne zmiany dla państw delegujących najwięcej pracowników, przy czym Polska deleguje rocznie ponad 400 tysięcy pracowników. Ponad połowę do Niemiec, a nieco ponad 10 proc. do Francji. Celem przepisów jest wyrównanie warunków pracy i płacy, de facto czyniąc delegowanie nieopłacalnym ekonomicznie.

Maj 2016 r. – 11 państw członkowskich, w tym Polska, skorzystało z procedury tzw. żółtej kartki, sprzeciwiając się projektowi dyrektywy o delegowaniu pracowników. Mimo sprzeciwu Komisja Europejska forsuje swoją propozycję. Pytanie, czy swoją, czy francusko-niemiecko-belgijską (bądź szersza konfiguracja), czyli czy nie ma zastosowania mechanizm przenoszący rozwiązania krajowe na poziom unijny. Gdy któraś z unijnych swobód nie jest korzystna dla jakiegoś „starego” kraju, to można ją ograniczyć. Grunt, żeby swobody działały na korzyść „starych” państw. Nowe nie mają prawa głosu – a nawet jeśli mają, to ten głos się ignoruje, jak w przypadku żółtej kartki.

Lipiec 2016 r. – Loi Macron wchodzi w życie. Płaca minimalna plus zaświadczenia o delegowaniu (maksymalnie na 6 miesięcy) oraz obowiązek wskazania przedstawiciela firmy na terenie Francji, który będzie reprezentował jej interesy w okresie delegowania pracowników oraz 18 miesięcy po jego upływie. Ustawa uderza w szczególności w sektor transportowy – polscy przewoźnicy odnieśli wielki sukces zdobywając znaczący udział w rynku przewozów w UE, a teraz następuje kontrreakcja „starych państw członkowskich”.

2016 r. – jedną z głównych osi kampanii na rzecz Brexitu w Wielkiej Brytanii była imigracja z „nowych państw” UE, w szczególności z Polski. Po Brexicie Londyn ma odzyskać kontrolę nad granicami i powstrzymać masowy napływ imigrantów z naszego kraju.

2016/2017 r. – kampania prezydencka we Francji. Pracownicy delegowani, głównie z Polski oraz tzw. dumping socjalny stanowią jeden z najczęściej podnoszonych tematów przez Marine Le Pen i Emmanuela Macrona. Kandydaci wsłuchują się w postulaty elektoratu, który jest wyraźnie niechętny obniżaniu standardów pracy i płacy, „nieuczciwej” konkurencji ze strony pracowników z innych państw członkowskich UE.

Komentarze