Informacje

Gigant kupiony przez mikrusa. Pomogły znajomości

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 25 lutego 2018, 21:00

  • Powiększ tekst

Premier Bułgarii Bojko Borisow zarządził pełne sprawdzenie transakcji sprzedaży spółki energetycznej CEZ-Bułgaria, którą sprzedano mało znanej firmie z kapitałem wys. 25 tys. euro - poinformowały rządowe służby prasowe.

Z powodu skandalu wywołanego sprzedażą tej spółki w piątek do dymisji podała się minister energetyki Temenużka Petkowa.

Według premiera sprawdzić tę transakcję powinny Państwowa Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (kontrwywiad), urząd podatkowy, rządowa komisja ds. regulacji cen w energetyce i sektorze wodnym oraz komisja nadzoru finansowego.

W komunikacie stwierdza się, że chodzi o transakcję zawartą przez podmioty prywatne, z którą rząd nie ma nic wspólnego. Wykorzysta on jednak wszystkie możliwości, by wyjaśnić okoliczności sprzedaży i zagwarantować bezpieczeństwo energetyczne jednej trzeciej kraju.

Chodzi o sprzedaż bułgarskiego oddziału czeskiej firmy CEZ praktycznie nieznanej prowincjonalnej firmie Inerkom, założonej we wrześniu 2017 r. z kapitałem wysokości 25 tys. euro. Ceny transakcji nie upubliczniono, lecz według nieoficjalnych źródeł wyniosła ona 320 mln euro, podczas gdy roczne obroty CEZ-Bułgaria sięgają 750 mln euro.

Według szefa parlamentarnej komisji energetyki Delana Dobrewa firma Inerkom jest zadłużona. Jej właścicielka Ginka Wyrbakowa prowadzi interesy w sektorze energetycznym, a jej rodzina zajmuje się odnawialnymi źródłami energii. Doświadczenia w przesyłani energii - czym zajmuje się CEZ-Bułgaria - jednak nie ma.

CEZ-Bułgaria jest dystrybutorem energii elektrycznej dla jednej trzeciej kraju, w tym dla stolicy, od jej działalności zależą dostawy prądu dla około 3 mln obywateli.

W wywiadzie dla agencji BTA właścicielka Inerkomu stwierdziła, że transakcja jest całkowicie legalna i przeprowadzona na podstawie czeskich przepisów, a kredytów udzieliły „duże międzynarodowe banki”, których Wyrbakowa jednak nie wymieniła.

Czeska firma CEZ nabyła w 2004 r. jedną trzecią sieci przesyłowych w Bułgarii za 281 mln euro. Podczas prywatyzacji sieci kraj podzielono na trzy części, powołano trzy spółki i sprzedano po 67 proc. udziałów w każdej z nich. W 2011 r. skarb państwa postanowił sprzedać pozostałe udziały i wówczas za kolejnych 82 mln euro CEZ stał się właścicielem całej spółki, dostarczającej energię do zachodniej i północnej części kraju. Od około dwóch lat czeska firma dąży do wycofania się z Bułgarii.

Według mediów państwo faworyzowało Inerkom, a jego właścicielka okazała się dawną znajomą minister energetyki, co stało się bezpośrednim powodem dymisji szefowej resortu. Pojawiają się spekulacje, że za małą prowincjonalną firmą kryją się inni gracze, którzy nie chcą się ujawnić.

Inne firmy, które były zainteresowane kupnem - m.in. czeski operator Energo-Pro, który posiada sieć przesyłową we wschodniej Bułgarii - skarżą się na nieprzejrzystość transakcji.

Opinia publiczna jest zaniepokojona powstałą sytuacją, gdyż wobec braku doświadczenia Inerkomu zagraża ona kłopotami z dostawą prądu w jednej trzeciej kraju. Opozycyjna Bułgarska Partia Socjalistyczna wezwała do odkupienia za państwowe środki tej strategicznie ważnej dla bezpieczeństwa narodowego spółki.

PAP, MS

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych