Informacje

autor: www.sxc.hu
autor: www.sxc.hu

Wciąż brak postępów w sprawie franków

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 15 stycznia 2019
  • 07:49
  • 4
  • Tagi: bank banki CHF Finanse frank szwajcarski gospodarka
  • Powiększ tekst

W 2018 roku niewiele działo się w sprawach frankowiczów - podkomisja, która zajmuje się czterema projektami ustaw frankowych, w tym prezydenckim projektem o wsparciu dla kredytobiorców w trudnej sytuacji, zebrała się tylko dwa razy.

Konkretną decyzją było jedynie przedłużenie działania istniejącego od 2015 roku Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, który według pierwotnych założeń miał istnieć tylko do końca 2018 roku. Dokonano tego za pomocą poprawki do innej ustawy.

15 stycznia mijają cztery lata od „czarnego czwartku”, po którym problem posiadaczy walutowych (głównie frankowych) kredytów mieszkaniowych stał się problemem politycznym. 15 stycznia 2015 roku Szwajcarski Bank Centralny (SNB) podjął decyzję o uwolnieniu kursu franka wobec euro, co doprowadziło do paniki na rynku i skokowego umocnienia się szwajcarskiej waluty, m.in. wobec złotego.

Spowodowało to, że wielu właścicieli frankowych kredytów hipotecznych znalazło się w niezwykle trudnej sytuacji - wiele z tych kredytów miało w nowej sytuacji wskaźnik LtV przekraczający 100 proc., co oznaczało, że wartość hipoteki była niższa niż wartość kredytu. Wielu kredytobiorców miało też do spłacenia więcej niż przed laty zaciągnęli.

Bezpośrednio po 15 stycznia 2015 roku kurs franka sięgał nawet 5 zł. W ostatni piątek około południa za franka trzeba było zapłacić już w granicach 3,8 zł, czyli niewiele więcej, niż bezpośrednio przed „czarnym czwartkiem”. Kurs taki utrzymuje się już mniej więcej od początku 2017 roku.

Eksperci przyznają, że właśnie ten spadek kursu spowodował, iż problem frankowiczów nie budzi już takich politycznych emocji. I on także spowodował, że w 2018 roku w tej sprawie niewiele się działo.

Jeszcze w sierpniu 2017 roku prezydent Andrzej Duda złożył w Sejmie projekt nowelizacji ustawy z 2015 roku o wsparciu kredytobiorców, znajdujących się w trudnej sytuacji, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy (czyli jedynej ustawy dotyczącej kredytobiorców, która weszła w życie). Projekt stwarzał nowe, większe możliwości uzyskania takiego wsparcia.

Zakładał m.in. dwukrotne podniesienie minimum dochodowego umożliwiającego wnioskowanie o wsparcie. Zgodnie z propozycją, byłaby to sytuacja, gdy koszty kredytów przekraczają 50 proc. dochodów (dotąd było 60 proc.). Ponadto zwiększona miałaby zostać wysokość możliwego comiesięcznego wsparcia z 1,5 tys. do 2 tys. złotych, wydłużony okres możliwego wsparcia z 18 do 36 miesięcy (co w sumie dawałoby kwotę 72 tys. zł) oraz wydłużony okres bezprocentowej spłaty otrzymanego z Funduszu wsparcia z 8 do 12 lat.

Pieniądze z Funduszu Wspierającego miałyby służyć wszystkim kredytobiorcom, zarówno złotowym, jak i walutowym. Z myślą o tych ostatnich projekt wprowadza natomiast inny fundusz - Fundusz Restrukturyzacyjny.

Miałby on zostać utworzony z wpłacanych kwartalnie składek banków, uzależnionych od wielkości ich własnych portfeli kredytów denominowanych i indeksowanych (maksymalnie 0,5 proc. wartości bilansowej portfela kredytów). Banki, które zdecydowałyby się restrukturyzować, czyli „odwalutowywać” kredyty odnoszone do walut obcych, będą mogły liczyć na zwrot różnic bilansowych między wartością kredytów przed i po restrukturyzacji.

Projekt ten jednak wciąż nie został uchwalony, choć składając go prezydencki minister Paweł Mucha liczył na szybkie decyzje parlamentu.

Zajmująca się nim (tak jak trzema innymi projektami) specjalna podkomisja, którą od lutego 2018 roku kieruje poseł PiS Tadeusz Cymański, zebrała się w minionym roku tylko dwa razy.

Komisja działa od początku 2017 roku, a jej pierwszym przewodniczącym był Jacek Sasin. W nowym składzie ukonstytuowała się 26 lutego, bo tego dnia sejmowa komisja finansów skierowała do niej prezydencki projekt nowelizacji ustawy o wsparciu dla posiadaczy kredytów walutowych.

Podkomisja formalnie zajmowała się wcześniej trzema projektami ustaw, dotyczącymi frankowiczów - prezydenckim, dotyczącym zwrotu spreadów oraz dwoma poselskimi - klubów Kukiz‘15 i PO. Teraz miała zająć się kolejnym prezydenckim projektem, którego pierwsze czytanie w Sejmie odbyło się w październiku 2017 r.

5 marca Cymański nie wykluczył, że w prezydenckim projekcie o wsparciu kredytobiorców być może potrzebne byłyby pewne zmiany. Jego zdaniem zwiększona mogłaby zostać np. kwota, jaką każdy kredytobiorca mógłby otrzymać z Funduszu Wsparcia - obecnie to w sumie 72 tys. zł, a zdaniem Cymańskiego mogłoby to być np. 100-150 tys. zł. Przyznał zarazem, że zapewne wymagałoby to zwiększenia składek ze strony banków.

22 marca doszło do jedynego merytorycznego posiedzenia podkomisji, ostatniego jak do tej pory. Posiedzenie miało wyjątkowo burzliwy i emocjonalny przebieg.

Szef podkomisji Tadeusz Cymański przypomniał na początku, że tylko do najnowszego projektu prezydenckiego jest opinia rządu i to pozytywna, więc nim podkomisja będzie zajmować się w pierwszej kolejności.

O zajęcie się tym projektem apelował w imieniu prezydenta zastępca szefa prezydenckiej kancelarii Paweł Mucha. „Jest wolą prezydenta RP jak najpilniejsze podjęcie prac nad tym projektem i doprowadzenie do sytuacji takiej, aby ten projekt stał się obowiązującym w Polsce prawem” - mówił. „Jesteśmy zainteresowani, aby te prace postępowały jak najszybciej” - dodał.

Wzrost emocji wywołało zwłaszcza wystąpienie prezesa ZBP Krzysztofa Pietraszkiewicza. Zwracał m.in. uwagę, 70 proc. frankowiczów nie chce nic z tym kredytami robić, kredyty te są najlepiej spłacane ze wszystkich, a w wielu przypadkach są najbardziej opłacalne. Przedstawiał też szczegółowe dane statystyczne, np. dowodzące, że najwięcej umów kredytów „frankowych” wypowiedzianych było np. w 2012 roku, a znacznie mniej w latach 2016 i 2017.

Wystąpienie Pietraszkiewicza wywołało bardzo gwałtowną reakcję frankowiczów. Wsparł ich poseł Janusz Szewczak (PiS), który przypomniał, że są wyroki sądów, korzystne dla kredytobiorców, które są sprzeczne z tym, co mówi „organizacja lobbystyczna ZBP”.

Emocje sięgnęły zenitu, gdy głos zabrała wiceprezes mBanku Lidia Jabłonowska-Luba, która mówiła m.in., że tylko w ubiegłym roku mBank wydał ponad 1300 zgód na zmianę umów i zmniejszenie rat.

W pewnym momencie uczestnicy posiedzenia wzajemnie się przekrzykiwali i w ogólnym chaosie nic nie było słychać. Tadeusz Cymański zareagował słowami, że „nie chce trafić do wariatkowa”. „Powiem tyle, że wydaje mi się, że funkcja przewodniczącego podkomisji, choć kiedyś pracowałem w banku, chyba przerasta moje możliwości” - powiedział w pewnym momencie.

To było ostatnie w minionym roku posiedzenie podkomisji. Była ona zwoływana kilkakrotnie - na 29 maja, 20 grudnia - ale za każdym razem posiedzenia były odwoływane.

29 maja frankowicze zorganizowali pikietę pod Sejmem, podczas której krytykowali projekt prezydencki i apelowali o uchwalenie projektu klubu Kukiz‘15 (którego pierwsze czytanie odbyło się jeszcze jesienią 2016 roku)

Apelujemy do posłów, by dopiero po zapoznaniu się z rzetelną informacją na temat problemu kredytów, podjęli decyzję, który projekt jest najlepszy” - mówił prezes Stowarzyszenia „Stop Bankowemu Bezprawiu” Arkadiusz Szcześniak.

17 sierpnia na temat kredytów frankowych debatowała cała komisja finansów. Po posiedzeniu szef komisji Andrzej Szlachta (PiS) zadeklarował, że jeszcze jesienią powinna zostać przyjęta przez parlament nowa ustawa o wsparciu kredytobiorców. Dodał zarazem, że Kancelaria Prezydenta RP złożyła 29 poprawek do tego projektu, choć nie ujawniono ich treści.

Podczas obrad komisji przedstawiciel KNF wskazywał z kolei na decyzje, podjęte w związku z kredytami przez instytucje finansowe, m.in. na dodatkowy wymóg kapitałowy nałożony na banki, posiadające portfele kredytów walutowych oraz podwyższenie tzw. wag ryzyka. Przekonywał, że zwiększenie kapitałowej presji na banki jest znaczące, a „Komitet Stabilności Finansowej i KNF chciały w ten sposób zwiększyć skłonność banków do rozwiązania tego problemu”.

Poinformował jednocześnie, że o ile w szczytowym okresie było 916 tys. kredytów denominowanych do obcych walut, obecnie jest ich 580 tysięcy i mają łączną wartość ok. 132 mld zł. Dodał, że corocznie portfel ten się zmniejsza o ok. 7 proc. Komisja, jak dodał, „nie widzi zagrożenia w tym obszarze”.

Jeszcze 3 października Tadeusz Cymański mówił, że prezydencka ustawa o wsparciu kredytobiorców, niezależnie od jej kształtu, powinna zostać przyjęta przez parlament do końca 2018 roku.

Tak się jednak nie stało. Jedynie 9 listopada, uchwalając głośną nowelizację ustawy o nadzorze, rozszerzającą skład KNF i dającą nowe możliwości przejmowania banków, Sejm przyjął poprawkę, zakładającą przedłużenie działania Funduszu Wsparcia Kredytobiorców, który zgodnie z ustawą z 2015 roku miałby działać tylko do końca 2018 roku.

7 stycznia br. doszło do spotkania zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta RP Pawła Muchy z szefem podkomisji frankowej Tadeuszem Cymańskim (PiS) oraz szefem Stałego Komitetu Rady Ministrów Jackiem Sasinem w sprawie dalszego losu ustaw frankowych. Mucha zapowiadał w ubiegłym tygodniu, że celem spotkania będzie ustalenie harmonogramu dalszych prac nad prezydenckimi projektami ustaw dotyczącymi pomocy dla frankowiczów.

Po spotkaniu Cymański poinformował, że posiedzenie kierowanej przez niego podkomisji zostanie zwołane jeszcze w styczniu br. „Jest wola kontynuowania prac nad projektem i zgoda co do potrzeby uchwalenia zmian. Niewykluczone, że zostaną złożone i przyjęte poselskie poprawki, które jednak nie naruszają konstrukcji ustawy” - powiedział.

Wcześniej, w poniedziałek prezydencki minister Błażej Spychalski powiedział, że podczas spotkania ustalono, iż w ciągu stycznia odbędzie się posiedzenie podkomisji i „w niedługim czasie, podkomisja przedstawi komisji sejmowej już wypracowane stanowisko, więc miejmy nadzieję, że gdzieś na wiosnę, te projekty znajdą się na agendzie Sejmu”.

PAP/ as/

Komentarze