Opinie

Fot. Freeimages
Fot. Freeimages

Zwolnienia a asystenci nauczycieli

Wojciech Książek

Wojciech Książek

Przewodniczący „Solidarności” oświatowej Regionu Gdańskiego, Wiceminister Edukacji Narodowej w latach 1997-2001

  • Opublikowano: 16 czerwca 2014, 11:50

  • Powiększ tekst

Przedruk z serwisu Stefczyk.info

To kolejna wiosna, gdy pojawia się fala zwolnień nauczycieli (około 230 w regionie gdańskim, około 3 000 w skali Polski, do tego około 8 000 zatrudnionych na części etatu).

Podaję te dane szacunkowo, bo liczby mogą się zmieniać. Części się nie ujmuje, bo dla przykładu korzysta z uprawnień emerytalnych. Po drugie dane z końca maja (a do tego czasu dyrektorzy muszą wypowiedzieć umowy nauczycielom mianowanym – z trzymiesięcznym wyprzedzeniem) mogą ulec zmianie po lipcowej rekrutacji. Może się zdarzyć, że zwiększy się nabór, ilość grup, klas. Szczególnie w szkołach ponadgimnazjalnych o ilości godzin decydują wybory uczniów tzw. rozszerzeń, profili. Może wtedy powstać więcej grup międzyprzedmiotowych. Najwięcej zwolnień dotyczy nauczycieli ze specjalistycznych przedmiotów, problemy zatrudnieniowe mają biolodzy, chemicy, fizycy (częściowo też historycy). Inną grupą bardziej zagrożoną zwolnieniami są nauczyciele wychowania fizycznego, gdzie redukcja jednej klasy często oznacza mniej nie o 4, a o 8 godzin (czyli prawie o jedną drugą etatu), bo planowane są odrębne zajęcia dla dziewcząt i chłopców.

Co by nie mówić, podobnie jak przy drastycznym podniesieniu wieku emerytalnego, każde zwolnienie to jest dramat ludzi, często osób bardzo dobrze wykształconych, z wieloletnią praktyką pedagogiczną. Przy ogólnych problemach ze znalezieniem pracy, szczególnie dotyka ona osób w wieku 50+, gdzie tylko 30-35 proc. znajduje nowe zatrudnienie. Co robić dalej, gdy równocześnie wydłużono czas pracy do 67 roku życia (wydłużenie czasu pracy nauczycieli, i to tak radykalne, bo o około 10 lat, też wpływa na zahamowanie naturalnego ruchu kadrowego - problemy zatrudnieniowe)? Nauczyciel jest w potrzasku, co, niestety, może być źródłem pewnych gier ze strony pracodawców. Nie ma też innej branży, gdzie średni poziom wykształcenia byłby tak wysoki. Praktycznie wszyscy nauczyciele uzyskali cenzus wyższego wykształcenia. Wielu skorzystało z różnych form dokształcania, studiów podyplomowych, czy doskonalenia zawodowego

Ta sytuacja wymaga szczególnej wrażliwości dyrekcji szkół, organów prowadzących, nadzorujących szkoły, aby minimalizować te decyzje, aby jak nie inaczej, to umożliwiać łączenie etatu w kilku szkołach, ew. zatrudnienie na część etatu (np. 9/18, czy 14/18). Nie wszystkie zaniechania można wygodnie tłumaczyć skutkami obecnego niżu demograficznego

Warto pamiętać, że 1 września tego roku pojawi się sytuacja nowa. Do systemu szkolnego wejdzie prawie połowa dzieci sześcioletnich, czyli urodzonych w pierwszej połowie 2008 roku. Do tego pojawiał się zapis ustawowy mówiący o możliwości zatrudniania asystentów nauczycieli i asystentów wychowawców świetlic, zgodnie z art. 7 i art. 67 ustawy o systemie oświaty. Ba, tylko z docierających informacji wynika, że jest to zapis papierowy. Organy prowadzące (w większości gminy), nie mają środków finansowych na to zadanie. Był niedawno spór parlamentarzystów o zasadność zatrudniania asystentów na podstawie Kodeksu Pracy, nie ustawy Karta Nauczyciela. Okazuje się, że był to spór zastępczy. Nie ma środków na to zadanie.

W tej sytuacji bardziej poważnie brzmi inny zapis w/w ustawy, który stanowi, że w klasach pierwszych liczba uczniów w klasie (i świetlicy szkolnej), nie może przekroczyć 25. Czyli jest pewna szansa na większą liczbę klas a więc i godzin dla nauczycieli. Szkoda, że ta bariera górnej liczebności uczniów w oddziale, wynikająca z nowego zapisu w art. 61 ustawy o systemie oświaty, nie dotyczy także wyższych klasach szkół podstawowych, gimnazjów, szkołach ponadgimnazjalnych. Niedopuszczalne jest np. ustalanie norm powyżej 30 uczniów w gimnazjach, szkołach ponadgimnazjalnych, w tym zawodowych (słyszałem, że we Władysławowie w klasie I szkoły ponadgimnazjalnej było… 38 uczniów). O jakim spójnym procesie kształcenia i wychowania można wtedy mówić? O jakiej porównywalności wyników egzaminów zewnętrznych, itd… Pewna rezerwa godzin dotyczy także zasad podziału na grupy. W powiecie chojnickim ustalono limit bodajże na 20. uczniów, gdy np. pracownia komputerowa jest przewidziana na 15 stanowisk. Podobnie z przedmiotów tzw. laboratoryjnych czy zajęć wychowania fizycznego.

Wciąż pojawia się postulat większego zatrudniania kadry specjalistycznej - pedagogów, psychologów, logopedów, socjoterapetów. Ich obecna liczba, nawet w przeliczeniu na uczniów danej szkoły, jest często zdecydowania za niska. Postulatem do realizacji pozostaje też tworzenie szerszej oferty zajęć świetlicowych, pozalekcyjnych.

Podobnym, z rzadka podejmowanym wyzwaniem jest tworzenie tzw. klas uzawodowionych – od 15 roku życia. Ich rozwój, czasami z możliwością pobytu ucznia w internacie, bursie, liczebnie mniejszych, np. przy szkołach zawodowych, mogłoby mocno wpłynąć także na sytuacje wychowawcze w gimnazjach. A zarazem, system szkolny nie traciłby pewnej grupy młodych ludzi, często tzw. bezprizornych, którzy gdzieś znikają w systemie. Pojawiają się na dworcach, w ośrodkach leczenia uzależnień (podaje się liczbę do 50 tys. młodych ludzi, którzy nie realizują konstytucyjnego! obowiązku szkolnego/nauki do 18 roku życia). To polskie dzieci często idące ku zatraceniu…

Jest jeszcze sprawa sensownego wydawania środków na doskonalenie zawodowe, zmianę kwalifikacji, będących w dyspozycji MEN oraz naliczanych na podstawie art. 70 ustawy Karta Nauczyciela. Warto akcentować znaczenie dofinansowania kursów kwalifikacyjnych, studiów podyplomowych, studiów nadających dodatkowe kwalifikacje z zakresu drugiego przedmiotu, zajęć.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że potrzebna jest rozważna i planowa polityka szkół, organów prowadzących, rządu, aby minimalizować problem zwolnień czynnych zawodowo nauczycieli, aby znajdować zatrudnienie w obrębie organu prowadzącego, który kiedyś zatrudniał w szkole (a samorządy mogą być zainteresowane, także by nie musieć wypłacać półrocznej odprawy wynikającej z art. 20 ustawy Karta Nauczyciela).

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych