Opinie

autor: fot. sejm.gov.pl
autor: fot. sejm.gov.pl

Kto komu służy w polskiej polityce?

Zbigniew Kuźmiuk

Zbigniew Kuźmiuk

Dr nauk ekonomicznych, poseł na sejm RP, poseł do PE w latach 2004-2009, obecnie ponownie wybrany, wcześniej marszałek województwa mazowieckiego, radny województwa mazowieckiego, minister-szef Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, wojewoda radomski, nauczyciel akademicki Politechniki Radomskiej, promotor wielu prac magisterskich i licencjackich.

  • 12 września 2017
  • 10:20
  • 2
  • Tagi: biznes gospodarka Polityka Prawo
  • Powiększ tekst

Słup w znaczeniu prawnym to osoba fizyczna użyta przez przestępców podczas dokonywania oszustw gospodarczych, posiada on wprawdzie pełną zdolność do czynności prawnych, lecz ze względu na niski poziom inteligencji lub inne czynniki (alkoholizm, ciężka choroba, zaawansowany wiek), zgadza się uczestniczyć w działalności przestępczej, którą wykonują inni.

Instytucja słupa była często wykorzystywana w Polsce przy wyłudzaniu kredytów bankowych, ale także wyłudzaniu towarów czy nieruchomości, była ona także w naszym kraju używana przy zakupie ziemi rolnej przez cudzoziemców, z nadzieją, że transakcje te zalegalizuje po zniesieniu istniejących w tym zakresie ograniczeń. Profesor Andrzej Zybertowicz, który występował wczoraj, jako reprezentant Kancelarii Prezydenta w programie „Woronicza 17”, nawiązał do instytucji słupa i stwierdził, że w III RP, była ona jedną z technologii rządzenia.

CZYTAJ TEŻ: Kto oddelegował ministra Szczurka? Czy jest on „słupem” Jacka Rostowskiego?

W kontekście wypowiedzi wielu polityków, którzy w publicznych debatach reprezentują wyraźnie obcy punkt widzenia, dodał „dobrze byłoby wyjaśnić, czy niektórzy nasi politycy nie występują w roli słupów obcych grup interesu?”.

Rzeczywiście widać to wyraźnie choćby w toczonej ostatnio w Polsce debacie o niemieckich reparacjach, które powinny być wypłacone Polsce w związku ze zniszczeniami naszego kraju przez niemiecką III Rzeszę podczas II wojny światowej.

Wprawdzie dopiero dzisiaj na stronie Kancelarii Sejmu ukaże się ekspertyza, Biura Analiz Sejmowych, która od strony prawnej będzie pokazywała możliwości uzyskania takich odszkodowań przez nasz kraj od Niemiec, ale od kilku tygodni (od momentu upublicznienia informacji, że na wniosek posła Mularczyka taka ekspertyza jest przygotowywana), opozycyjni politycy wręcz na wyścigi twierdzą, że żadne odszkodowania Polsce się nie należą.

Co więcej w tej debacie wręcz straszą, że rozpoczęcie przez Polskę debaty reparacyjnej, uruchamia także debatę o naszej zachodniej granicy (i tym samym przynależności do Polski Ziem Zachodnich), oraz może grozić zablokowaniem przez Niemcy środków przyznawanych naszemu krajowi z unijnego budżetu.

Nawet Niemcy, którzy poprzez media zaczęli w tej debacie uczestniczyć, takich argumentów nie używają, ekspertyza przygotowana w Bundestagu podkreśla raczej wątpliwości prawne, jakie pojawiają się w związku reparacjami.

Zachowania o charakterze „słupowym” tym razem europosłów Platformy podkreślił ostatnio w wywiadzie radiowym europoseł Jacek Saryusz-Wolski, obecnie niezrzeszony, wcześniej przez wiele lat w Platformie, był nawet jej wiceprzewodniczącym. Stwierdził on między innymi, że otrzymaliśmy w nim wiedzę „z pierwszej ręki” o inspiracjach działań wobec naszego kraju, podejmowanych przez Komisję Europejską i samego wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa.

Saryusz -Wolski mówił między innymi tak „opozycja totalna, kibicuje, pomaga, a przede wszystkim to wytwarza. Tej nagonki na Polskę by nie było. Gdyby nie została i wręcz wybłagana wobec KE. Mam pełną wiedzę, że tak jest”.

I dodał, że gdy dyskutował z Timmermansem o sytuacji w Polsce i temu ostatniemu skończyły się argumenty do atakowania naszego kraju, użył tego ostatecznego „a tak mi powiedział i tu padło nazwisko znanego polskiego polityka z Platformy” (najprawdopodobniej chodziło o samego Donalda Tuska).

Choćby te dwa przykłady z ostatnich tygodni doskonale obrazują istnienie zjawiska w debacie publicznej w Polsce (niestety także w działaniu), które prof. Zybertowicz nazwał występowaniem niektórych polityków w roli słupów obcych grup interesu. Być może postawienie tego pytania publicznie przez przedstawiciela Kancelarii Prezydenta, skłoni także kierownictwa partii opozycyjnych do analizy zachowań swoich czołowych polityków pod tym kątem.

Komentarze