Opinie

Wygrane pieniądze dla budżetu

Rafał Zaza

Dziennikarz i publicysta ekonomiczny

  • 25 stycznia 2018
  • 13:58
  • 2
  • Tagi: finanse hazard podatki prawo ustawa hazardowa
  • Powiększ tekst

Hazard w oczach przeciętnego człowieka jest czymś niemoralnym. Nawet dla niejednego urzędnika państwowego średniego szczebla, zapewne też. Gdy jednak przynosi wpływy do kasy państwowej, złem być przestaje. Tak też bywa.

Obcujemy z nim na co dzień. Większość z nas zagrała chociaż raz w życiu w lotto nie zastanawiając się nawet nad tym, jakiego typu to gra. Wielu uzależniło się od popularnych „jednorękich bandytów” zostawiając w czeluściach maszyn znacząca część swoich zarobków, wspieranych pożyczkami prywatnymi. Inni regularnie korzystali z zagranicznych internetowych kasyn. Ale nie wszystkie te opcje są dziś dostępne. O tym, co z tego jest legalne, a co nie, decyduje tylko i wyłącznie ustawodawca.

Ustawa o grach hazardowych z 2009 r. jasno określiła, że nielegalne są konta i aktywne gry w kasynach internetowych. Wcześniej bezproblemowo z tej rozrywki korzystały rzesze graczy. Kolejna zmiana w ustawie – z 2016 r. (obowiązująca od 1 kwietnia 2017 r.) wzmocniła monopol państwa. Przede wszystkim dotyczący automatów do gier. Powstał też rejestr nielegalnych stron, które muszą być blokowane przez dostawców internetu. Są to m.in. wszystkie kasyna online. Te istniejące w realu, jak dawniej, muszą uzyskać stosowną koncesję. Od momentu wejścia nowych przepisów w życie zarekwirowano ponad 80 tys. nielegalnych automatów. Mimo tego, szara strefa stanowi wciąż 60 proc. rynku.

Jednak wyniki zmian już są odczuwalne. Jak pisał „Dziennik Gazeta Prawna”, ustawa hazardowa przyniosła Skarbowi Państwa, z tytułu podatku od gier w 2017 r. dodatkowe 200 mln złotych. Nowe przepisy budziły i zapewne będą budzić mieszane uczucia.

Projekt przygotowany przez Ministerstwo Finansów jasno pokazuje, że rząd chce zrealizować cel fiskalny, a nie chronić obywateli przed skutkami uzależnienia od hazardu – komentował na łamach gazety zmiany adwokat Dawid Korczyński.

Czy rzeczywiście o to chodzi?

Faktem jest, że z początkiem kwietna 2017 r. jedyną firmą mającą prawo do „wykonywania monopolu państwa z w zakresie działalności hazardowej” stał się Totalizator Sportowy. Tylko ta spółka Skarbu Państwa może organizować gry hazardowe w Polsce.

Wpływy do budżetu mogłyby być jeszcze większe, gdyby nie fakt, że nie wszystko poszło zgodnie z planem. Jak czytamy w portalu Money.pl, pierwsze państwowe automaty do gier miały być dostępne już w 2017 roku. Jednak Totalizator wciąż ma problem z otwarciem salonów.

Nowe maszyny do hazardu mają powstawać w Polsce, a ich produkcją zajmuje się Polska Grupa Zbrojeniowa. Jak wynika z naszych informacji Totalizator natrafił jednak na pewne problemy z realizacją tego kontraktu. Docelowo Lotto ma kupić 35 tys. maszyn u polskiego producenta.

Skoro na automaty mamy wydać miliard złotych, to lepiej, by nie kupować urządzeń za granicą, lecz zainwestować te pieniądze w polski przemysł – wyjaśniał w ubiegłym roku ówczesny p.o. prezesa Totalizatora Sportowego, Radosław Śmigulski.

Wojskowe Zakłady Łączności w Zegrzu na przełomie maja i czerwca ub. roku miały mieć gotowy prototyp jednorękiego bandyty. Docelowo zakłady mają produkować tysiąc urządzeń miesięcznie. Oprogramowaniem dla maszyny zajmie się polska spółka Exatel. Pierwsze partie jednorękich bandytów miały wyjechać z zakładów pod koniec 2017 roku.

Jak wynika z odpowiedzi Ministerstwa Finansów na interpelację posłanek Agnieszki Kołacz-Leszczyńskiej oraz Joanny Frydrych, finalizowane są negocjacje z dostawcami, z którymi Totalizator Sportowy zamierza zrealizować projekt. Planowane uruchomienie salonów gier na automatach to I kwartał 2018r.

Hazard dla jednych jest tylko zabawą, dla innych zgubnym nałogiem i czy to się komu podoba, czy nie, istnieje i będzie istniał zapewne i w przyszłości. Znany był dużo wcześniej niż powstał starożytny Rzym, o czym wiemy z przekazu, jak to rzymscy żołnierze grali w kości o szatę ukrzyżowanego Jezusa z Nazaretu.

Dziś, dzięki zmianom może skorzystać na tym budżet państwa, a nie coraz aktywniej działające międzynarodowe mafie hazardowe. Według ONZ-owskiej komórki Global Compact w Polsce, Skarb Państwa z powodu nielegalnej działalności tracił rocznie co najmniej 552 mln złotych. Ustawa już to zmieniła. Resort finansów poinformował niedawno, że skarb państwa zyskał w 2017 roku 1,7 mld zł z tytułu podatku od gier. Szacuje się, że docelowo nowe regulacje przyniosą budżetowi 2,3 mld zł rocznie.

Komentarze