Opinie

Macron zwiększa deficyt, Bruksela jest elastyczna

Stanisław Koczot

Stanisław Koczot

zastępca Redaktora Naczelnego "Gazety Bankowej"

  • 28 grudnia 2018
  • 11:35
  • 2
  • Tagi: budżet finanse Macron polityka UE
  • Powiększ tekst

Komisarz UE ds. budżetu, Günther Oettinger nie szczędzi prezydentowi Francji gorzkich słów, ale w praktyce nie pozwoli mu zrobić krzywdy. Deficyt budżetowy Republiki Francuskiej będzie taki, jaki chce Emmanuel Macron.

Po proteście Żółtych Kamizelek, Francja zwiększy na 2019 rok deficyt z 2,8 proc. do około 3,2 proc. To wyraźnie przekroczenie unijnych limitów. Jednak Günther Oettinger w wywiadzie dla grupy mediowej Funke oświadczył, że Komisja Europejska nie będzie jej za to karała. Oettinger zastrzegł jednak, że przekroczenie unijnego limitu wynoszącego 3 proc. może być jednorazowe i dotyczyć tylko 2019 roku. Powiedział przy tym, że Macron „stracił autorytet” ulegając Żółtym Kamizelkom i modyfikując przyszłoroczny budżet.

W praktyce oznacza to tylko tyle, że Paryż ma wolną rękę w kreowaniu deficytu, a połajanki Oettingera są tylko słowami nie mającymi większego znaczenia. Za rok, kiedy będzie powstawał nowy budżet Francji, skład Komisji Europejskiej najprawdopodobniej się zmieni, i kto inny będzie decydował o tym, co wolno Francuzom a czego nie.

Ciekawe zresztą, w jaki sposób Macron ma zamiar zejść już w 2020 roku poniżej unijnego limitu 3 proc. Na czym zaoszczędzi, komu przytnie wydatki, w jaki sposób zwiększy dochody? Na rynku wewnętrznym będzie to trudne, co pokazały ostatnie protesty. Może uda się zwiększyć zyski ze sprzedaży na rynkach zagranicznych (na przykład w Polsce), ale tam trzeba by obniżyć ceny, a także spuścić z tonu, rezygnując z pouczania swoich zagranicznych partnerów. Zaciskanie pasa przez Paryż wcale nie będzie łatwe, jeżeli w ogóle Macron będzie miał zamiar to robić.

Komentarze