Opinie

Philip Morris nie naruszył ustawy o lobbingu

Prof. dr hab. Piotr Zapadka

  • 8 lipca 2019
  • 12:38
  • 3
  • Tagi: biznes gospodarka lobing polityka prawo tytoń
  • Powiększ tekst

Oceniając prawne aspekty spotkania zorganizowanego w dniu 16 maja b.r. przez Wice Marszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego z przedstawicielami i ekspertami firmy Philip Morris Polska, jakie miało miejsce w Sejmie, a którego celem (wedle doniesień prasowych) było zaprezentowanie Parlamentarzystom wyników innowacyjnych projektów badawczych nad nowymi technologiami stosowanymi przez branżę wyrobów tytoniowych, zmierzających do poprawy jakości zdrowotnej nowych produktów branżowych, wskazać należy, iż w mojej ocenie przedstawiciele firmy Philip Morris Polska nie naruszyli regulacji ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa.

Przesądzająca dla takiej oceny jest konstrukcja i cele art. 2 przywołanej ustawy, który określa dwa przypadki.

Po pierwsze, mówi on o działalności lobbingowej, którą jest każde działanie prowadzone metodami prawnie dozwolonymi zmierzające do wywarcia wpływu na organy władzy publicznej w procesie stanowienia prawa. Według znanych mi doniesień medialnych, w trakcie tego spotkania (maj 2019) nie toczył się żadne prace legislacyjne nad regulacjami, jakimi potencjalnie mogliby być zainteresowani przedstawiciele tej branży.

Co więcej, prace legislacyjne dotyczące nowelizacji tzw. ustawy tytoniowej zakończone zostały podpisaniem przez Prezydenta R.P. tej nowelizacji w dniu 3 kwietnia b.r., co oznacza całkowite zakończenie procesu stanowienia prawa powszechnie obowiązującego. Nie ma zatem mowy o jakiejkolwiek próbie ingerencji w kształt procesu legislacyjnego, z racji złożenia podpisu przez Prezydenta R.P. na interesującej branżę noweli do ustawy na blisko miesiąc przez tym spotkaniem. W tym miejscu przypomnieć należy również, że pełne brzmienie tytułu tej ustawy to ustawa o działalności lobbingowej „w procesie stanowienia prawa”, a zatem celem ochronnym przywoływanych przepisów jest niedopuszczenie do nieuprawnionej ingerencji w sam (trwający aktualnie) proces legislacyjny.

Zresztą wystarczy nawet pobieżna lektura tej niedługiej ustawy, aby szybko dostrzec, że regulacje ściśle przyporządkowują określone zachowania lobbingowe do trwającego procesu legislacyjnego. Skoro zatem proces legislacyjny został już zakończony, udział w spotkaniu naukowo - informacyjnym na terenie Sejmu z przedstawicielami jednej z branż nie może być w ogóle analizowany z punktu widzenia prawnego charakteru działalności lobbingowej. W przeciwnym wypadku, doszłoby do absurdalnej i niezwykle niebezpiecznej sytuacji całkowitego odizolowania Parlamentarzystów od przedstawicieli jakikolwiek firm, przedsiębiorców, branż, co przede wszystkim byłoby sytuacją sztuczną, a nadto mogłoby rodzić pokusy powstania niekontrolowanej „szarej strefy” jakiegokolwiek kontaktu uczestników obrotu gospodarczego na Parlamentarzystów.

W mojej ocenie polscy Parlamentarzyści winni w pełnym stopniu i jak najczęściej spotykać się z przedsiębiorcami, gdyż mam wrażanie, iż w ostatnich czasach polski Sejm firmy będące „kołem zamachowym gospodarki” specjalnie nie rozpieszcza. W takim ujęciu, spotkanie z dnia 16 maja b.r. nie było niczym nagannym, a fakt, iż odbywało się w Sejmie, powinno ucinać spekulacje co do braku transparentności tego mechanizmu.

Drugi przypadek wskazany w przywołanym art. 2 ustawy o działalności lobbingowej dotyczy zawodowej działalności lobbingowej, jaką jest zarobkowa działalność lobbingowa prowadzona na rzecz osób trzecich w celu uwzględnienia w procesie stanowienia prawa interesów tych osób.

Taka sytuacja w ogóle nie miała miejsca, gdyż dotyczy zarobkowej (profesjonalnej) działalności zawodowych przedsiębiorców (lobbystów), którzy prowadzą tego rodzaju działalność na rzecz osób trzecich. Wedle znanych mi doniesień prasowych, w spotkaniu z dnia 16 maja b.r. uczestniczyli wyłącznie pracownicy oraz eksperci Philip Morris Polska, którzy reprezentowali niejako „samych siebie” – a nie działali w charakterze niezależnych przedsiębiorców „na rzecz osób trzecich”.

Reasumując, nie ma podstaw aby uznać, iż Philip Morris Polska naruszyła omawiane regulacje w ich aktualnym kształcie.

Komentarze