To będzie bardzo droga zima. "Mamy zaledwie 44 proc. zakontraktowania błękitnego paliwa"
Tydzień temu w Sejmie podczas posiedzenia komisji energii odbyło się przedstawienie iście cyrkowe – ktoś zadaje proste pytanie, a w odpowiedzi dostaje pustosłowie.
Posłowie opozycji z posłem Maciejem Małeckim na czele pytali wprost: po jakich cenach i kiedy ORLEN kupił gaz na 2027 r.? Czy przed kryzysem, co uchroniłoby nas przed płaceniem za nadzwyczajne zyski ORLENU, czy ten czas po prostu przespano?
Sedno sprawy jest proste. ORLEN wchodzi w październik tego roku z zaledwie 44 proc. zakontraktowania błękitnego paliwa. Resztę mieli dokupić „w odpowiednim momencie rynkowym” – w momencie, na który czekali z takim samym skutkiem, z jakim bohaterowie klasycznego dramatu czekają na Godota. Przez dużą część roku, gdy ceny były relatywnie niskie, nikt nie zainteresował się rachunkiem domowego odbiorcy, a padło nawet podejrzenie, że na giełdzie nie wystawiano odpowiedniej ilości gazu. Teraz, gdy cena poszła w górę do blisko 70 euro, nagle wszystkim się spieszy. To nie zarządzanie ryzykiem, to obstawianie kursu cudzym portfelem – tyle że do kasyna wchodzi każde polskie gospodarstwo domowe, bez pytania o zgodę.
Na pytanie wprost, czy taryfa pójdzie w górę od nowego roku, usłyszeliśmy klasyczne „nie gdybamy” i „dziś jest za wcześnie”. Chwilę później członek zarządu ORLENU przyznał, że jeśli obecne ceny utrzymają się jeszcze przez trzy miesiące, wniosek taryfowy będzie wskazywał na podwyżkę. Innymi słowy – nie gdybamy, tylko już wiemy, lecz wolimy powiedzieć to później, gdy będzie za późno na pytania.
Cały artykuł dostępny dla subskrybentów tygodnika „Sieci”: To będzie bardzo droga zima. „Po jakich cenach i kiedy ORLEN kupił gaz na 2027 r., czy ten czas po prostu przespano?”
Daniel Obajtek, tygodnik „Sieci”
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.