Opinie
Prof. Adam Glapiński, prezes NBP / autor: Fratria
Prof. Adam Glapiński, prezes NBP / autor: Fratria

Polityczny zamach na polski bank centralny. Co oznacza decyzja sejmowej komisji wobec prezesa NBP?

Maciej Wośko

Maciej Wośko

redaktor naczelny magazynu „Gazeta Bankowa", dziennikarz (WDiNP UW), dyrektor wydawniczy w Grupie Medialnej Fratria (wydawca tygodnika „Sieci" i portalu wPolityce.pl). W zawodzie dziennikarza od 1994 roku, w latach 2006-2010 redaktor naczelny „Dziennika Bałtyckiego". Członek SDP

  • Opublikowano: 9 października 2026, 12:15

    Aktualizacja: 9 października 2026, 12:23

  • Powiększ tekst

„Dzisiejsze działania przeciw NBP są szkodliwe z punktu widzenia portfeli oraz bezpieczeństwa polskich rodzin i mogą mieć negatywny wpływ dla gospodarki całego kraju – ich skutki będą spłacane przez kolejne pokolenia Polaków” – te jednoznaczne słowa prezesa Narodowego Banku Polskiego, prof. Adama Glapińskiego, stanowią chyba najprostszą i najbardziej zrozumiałą ocenę ogłoszonej właśnie decyzji sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej o skierowaniu wniosku w sprawie postawienia go przed Trybunałem Stanu. W ocenie szefa polskiego banku centralnego mamy do czynienia z bezprecedensowym, bezzasadnym atakiem na niezależną instytucję, która stoi na straży stabilności finansowej państwa i obywateli.

I trudno nie zgodzić się z tą oceną, gdy w pamięci mamy wypowiedzi Donalda Tuska i Tomasza Siemoniaka z 2022 roku, gdy zapowiadali wprost, że  „nie będzie potrzebna ustawa, bo gdybyśmy mieli większość, to go goście wyprowadzą” oraz że „przyjdą silni ludzie i wyprowadzą prezesa”. Po czterech latach przeciągania liny – polityczny atak na niezależność polskiego banku centralnego właśnie się dokonał. Nie udało się (jak na razie) wyczyścić Trybunału Konstytucyjnego, to na cel obrano (znów) Narodowy Bank Polski.

Dochodzenie

Prowadzone przez grupę posłów z Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej postępowanie od samego początku obarczone było poważną wadą prawną i ustrojową. Zasada niezależności banku centralnego nie jest bowiem jedynie teoretycznym postulatem, lecz fundamentem wynikającym wprost z Konstytucji, prawa pierwotnego Unii Europejskiej oraz wiążących orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Zamiast merytorycznego dialogu sejmowa komisja stała się jednak instrumentem walki politycznej, stanowiącej jedynie realizację zapowiedzi formułowanych przez Donalda Tuska i koalicjantów jeszcze w trakcie kampanii wyborczej.

Warto przy tym przypomnieć, że Narodowy Bank Polski drobiazgowo i publicznie odparł wszelkie stawiane mu zarzuty już we wrześniu 2024 roku, a prawidłowość jego działań była wielokrotnie weryfikowana i potwierdzana przez kluczowe gremia międzynarodowe, w tym Europejski Bank Centralny oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy, które nigdy nie stwierdziły naruszenia przepisów.

Za próbą pociągnięcia prof. Adama Glapińskiego do odpowiedzialności konstytucyjnej kryją się – nie po raz pierwszy zresztą – nieczyste, choć jednoznaczne kalkulacje polityczne. I choć jasne jest, nawet dla średnio zorientowanych w polityce monetarnej i gospodarczej, że dyskredytowanie działań prezesa NBP i destabilizowanie banku centralnego uderza bezpośrednio w polską rację stanu i sytuację gospodarczą, w tym choćby notowania polskiego złotego – wola przejęcia kontroli nad bankiem centralnym zdominowała zdroworozsądkowe decyzje posłów i koalicji. Możemy jedynie domniemywać, że w tle odbywa się próba przejęcia kontroli nad zgromadzonymi przez NBP strategicznymi rezerwami złota oraz dążenie do bezwzględnego przyspieszenia ścieżki wprowadzenia w Polsce waluty euro. Dziś można też zakładać, że równie istotnym tłem całego zamieszania jest chęć stworzenia zasłony dla rekordowego zadłużania Polaków przez rząd na historyczną skalę. A na sejmowym stole leży projekt budżetu na przyszły rok…

Na ścianę…

Teoretycznie można by machnąć ręką i założyć, że podobnie jak inne rozliczenia Koalicji z poprzednim rządem, i ta akcja skończy się na medialnych zapowiedziach, kilu spektakularnych konferencjach prasowych i kilku „wstrząsających” odcinkach programu „Czarno na białym” w jednej z telewizji.

Tymczasem następstwa tego ataku są znacznie poważniejsze. Kwestionowanie niezależności personalnej i funkcjonalnej prezesa banku centralnego tworzy niebezpieczny precedens w skali międzynarodowej, który może poderwać wiarygodność i postrzeganie Polski na rynkach zagranicznych. W wymiarze praktycznym paraliż decyzyjny NBP oznacza rozchwianie wartości złotego, nerwowość rynków finansowych oraz gwałtowny wzrost rentowności polskich obligacji skarbowych. Wyższy koszt obsługi długu publicznego w połączeniu z niepewnością inwestycyjną doprowadzi do spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego. W tle mamy jeszcze spadające ratingi Polski w kluczowych agencjach globalnych, co już przekłada się na cenę obsługi polskiego zadłużenia…

Po raz kolejny zatem, bo to sformułowanie pada w ostatnich tygodniach niezwykle często, politycy rządzącej ekipy prowadzą nas na ścianę.

Instrumentalne wykorzystanie procedury odpowiedzialności konstytucyjnej jest rażącym nadużyciem instytucji demokratycznego państwa prawnego. Obecnie cały proces wkracza w decydującą fazę, a dalszy los wniosku leży w rękach większości sejmowej. To na sejmowej sali posłowie będą musieli zadecydować, czy poprzeć sprawozdanie komisji i przegłosować uchwałę o postawieniu prezesa NBP przed Trybunałem Stanu i zachwiać fundamentami stabilności polskiej gospodarki. O to toczy się tak gra.

Pytanie, które pozostawić można na dziś bez odpowiedzi brzmi – kto na końcu tej historii weźmie na siebie odpowiedzialność za wywołanie kryzysu ustrojowego oraz wieloletnie koszty ekonomiczne, którymi w pierwszej kolejności obciążeni zostaną zwykli obywatele? Idę o zakład, że główny architekt tego ataku pozostanie bezkarny…

Maciej Wośko

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych