Analizy

GPW zamyka oczy na sytuację na Wall Street

Kamil Cisowski dyrektor zespołu analiz Xelion

  • 18 grudnia 2018
  • 20:18
  • 0
  • Tagi: biznes finanse gospodarka GPW polityka Wall Street
  • Powiększ tekst

Po wczorajszej sesji amerykańscy inwestorzy nie porównują już tego grudnia do sytuacji w 1980 r., coraz częściej patrzą na 1929 r. i Wielki Kryzys.

Większość spółek technologicznych, które przez 9 pierwszych miesięcy roku stanowiły o sile amerykańskiej giełdy, obecnie znajduje się w stanie określanym zazwyczaj jako bessa, a najgorsze z nich, Facebook i Netflix, straciły od szczytów już prawie 40 proc. swojej wartości.

O ile jednak analitycy w USA w charakterystyczny sposób zamykają oczy na resztę świata, polscy, ale nie tylko, mają prawo czuć się nieco zdezorientowani.

W „normalnych” realiach najniższe w tym roku zamknięcie S&P500 wywołałoby na świecie panikę i co najmniej porównywalne przeceny na pozostałych rynkach. Tymczasem sytuacja w Azji pozostaje spokojna od szczytu G20. O ile Nikkei spadło dzisiaj o -1,8%, Hang Seng stracił tylko -1,0% (w ujęciu miesięcznym stopa zwrotu jest zerowa), a indyjski Sensex zyskał nawet +0,2% (1M: +2,5% przy umacniającej się walucie). Warto dodać do tego, że w czterdziestą rocznicę reform, które otworzyły Chiny na świat, prezydent Xi bynajmniej nie brzmiał, jakby zamierzał ugiąć się przed wszystkimi, czy nawet większością żądań USA.

Wydaje się, że także Europa przetrawiła chwilowo kwestię Brexitu i słabszych danych w ostatnim czasie, sytuacja na zachodnich parkietach jest dzisiaj mieszana – niewielkie wzrosty notuje niemiecki DAX (pomimo słabszego od oczekiwań indeksu Ifo, który spadł w grudniu ze 102 pkt. do 101 pkt.) i włoskie FTSE MiB, spadki widać w Paryżu i Londynie. Interesujące dane poznaliśmy także w Polsce. O ile zatrudnienie zgodnie z przewidywaniami wzrosło o 3% r/r, dynamika płac przyspieszyła w listopadzie z 7,6% r/r do 7,7% r/r, podczas gdy analitycy spodziewali się jej spowolnienia do 7,2% r/r. W USA z kolei in plus zaskoczyły pozwolenia na budowę nowych domów, które wzrosły istotnie z 1265 tys. do 1328 tys. (konsensus: 1259 tys.), lekko poprawiając percepcję całego roku, który na amerykańskim rynku nieruchomości był niekończącym się pasmem negatywnych niespodzianek.

WIG20 wzrósł na zamknięciu +1,5%, mimo że otwierał się na wyraźnie ujemnych poziomach, podobnie jak większość Europy. Od dłuższego czasu piszemy pozytywnie o warszawskim indeksie dużych spółek, ale jego zachowanie w grudniu staje się naprawdę zdumiewające, gdy uwzględni się zamieszanie wokół sektora energetycznego i sytuację na Wall Street. Głównymi motorami wzrostów były dziś Pekao (+4,5%), LPP (+4,3%) i CCC (+5,9%). Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja na spółkach małych i średnich. mWIG40 spadł o -0,3% przy niewielkich obrotach, a sWIG80 stracił -0,6%.

Czekają nas dwa bardzo ciekawe i nerwowe dni, jutrzejszy zdefiniuje zapewne kierunek giełd co najmniej do końca roku. Jeszcze do niedawna wydawało nam się całkowicie wykluczone, żeby FOMC zrezygnowało z grudniowej podwyżki, ale z ostatnich aktualizacji wycen wynika, że taka możliwość jest coraz bardziej realna. Trudno nam uwierzyć, by J.Powell ugiął się pod codziennymi ostatnio tweetami Donalda Trumpa i wciąż zakładamy, że zaoferuje inwestorom wyłącznie przejście w tryb „wait-and-see” w przyszłym roku. Jeszcze tydzień temu określilibyśmy taki scenariusz jako optymistyczny, ale patrząc na zachowanie rynku obligacji, FRA, czy amerykańskiej waluty, obawiamy się, że przynajmniej w ujęciu krótkoterminowym może on nie zadowolić rynku.

Bilans ryzyk na najbliższe dwa dni wydaje nam się ujemny także na GPW – dzisiejsze, nieco irracjonalne w swojej skali wzrosty (nawet, gdy uwzględnimy, że Nowy Jork jest w tej chwili na plusach) postrzegamy częściowo w kontekście piątkowego wygasania kontraktów terminowych.

Jeżeli okaże się jednak, że Fed spełni rynkowe oczekiwania lub nawet je przebije, wspierając dodatkowo rynki wschodzące, nie można wykluczyć sytuacji, która jeszcze niedawno wydawała się całkowicie nierealna – że WIG20 zakończy rok 2018 lepszą stopą zwrotu niż S&P500. W ujęciu total return właśnie wyprzedziliśmy USA.

Komentarze