Informacje

Prezydent Emmanule Macron i kanclerz Angela Merkel na wspólnej konferencji prasoej, fot. PAP/EPA/CARSTEN KOALL
Prezydent Emmanule Macron i kanclerz Angela Merkel na wspólnej konferencji prasoej, fot. PAP/EPA/CARSTEN KOALL

Macron i Merkel chcą głębokich reform UE, gotowi do zmiany traktatów

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 15 maja 2017
  • 23:54
  • 3
  • Tagi: Angela Merkel Emmanuel Macron Francja Niemcy polityka strefa euro Unia Europejska
  • Powiększ tekst

Prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Angela Merkel zapowiedzieli w poniedziałek w Berlinie stworzenie mapy drogowej dla reform Unii Europejskiej i strefy euro; zasygnalizowali gotowość do zmiany w razie potrzeby traktatów unijnych.

Macron przyjechał do Berlina dzień po objęciu urzędu prezydenta, demonstrując wolę ścisłej współpracy z Niemcami.

"Uzgodniliśmy, że będziemy bardzo ściśle współpracować" - powiedziała Merkel. Jak zaznaczyła, "Niemcom będzie powodzić się na dłuższą metę dobrze tylko wtedy, gdy Francja będzie silna".

Zacieśnieniu niemiecko-francuskiej współpracy ma służyć zapowiedziane na lipiec, po czerwcowych wyborach parlamentarnych we Francji, wspólne posiedzenie obu rządów.

"Chcemy nadać relacjom nową dynamikę" - powiedziała szefowa niemieckiego rządu. "Jesteśmy przekonani, że powinniśmy obecnie zajmować się nie tylko wyjściem Wielkiej Brytanii (z UE), lecz musimy przede wszystkim zastanowić się, jak pogłębić i uczynić bardziej odporną na kryzysy i spójną pozostałą Wspólnotę i strefę euro" - mówiła niemiecka kanclerz. Jej zdaniem projekty niemiecko-francuskie mogą stanowić impuls dla zmian w całej Unii.

Merkel wymieniła politykę zagraniczną oraz politykę obronną jako dziedziny, w których Berlin i Paryż powinny ściśle współpracować. Prezydent Francji dodał szkolnictwo, zapowiadając reaktywowanie dwujęzycznych klas niemiecko-francuskich.

Zarówno Macron, jak i Merkel zasygnalizowali gotowość do zmiany traktatów unijnych w ramach reformowania UE.

"Zmiana traktatów była przez długi czas tematem tabu dla Francji. Dla mnie jednak nie istnieje to tabu" - oświadczył Macron.

"Jestem za wspólną mapą drogowa, która stworzy perspektywę i poprawi skuteczność w strefie euro i w całej Unii. A jeśli podczas tego procesu reform zajdzie potrzeba zmian i nowych traktatów, to jestem do tego gotowy" - oświadczył nowo wybrany prezydent Francji podczas swojej pierwszej wizyty zagranicznej.

"Z niemieckiego punktu widzenia zmiana traktatów jest możliwa, jeżeli taka zmiana ma sens" - poparła Macrona Merkel.

Przyznała, że do wzmocnienia strefy euro nie wystarczy porozumienie między rządami, lecz celowa będzie "legitymizacja" takiej decyzji za pomocą "europejskiego czynnika". Merkel zastrzegła, że najpierw trzeba ustalić, "co chcemy zrobić". Jej zdaniem opinia, że traktatów unijnych nie można zmieniać, jest nierealistyczna i nie uwzględnia zmian zachodzących w świecie

Macron potwierdził wolę przeprowadzenia głębokich reform we Francji. Powiedział, że w minionych 30 latach żadnemu francuskiemu rządowi nie udało rozwiązać problemu masowego bezrobocia. Zapewnił, że jego rząd zajmie się tym problemem.

Na pytanie, czy zamierza powrócić do polityki ścisłego sojuszu z Niemcami, Macron odpowiedział krótkim "tak". "Europa znalazła się w historycznym momencie" - podkreślił. Zwrócił uwagę na wzrost nastrojów populistycznych we Francji i innych krajach Europy. "Potrzebny jest nowy start" - zaznaczył. "Bez Europy nie byłoby ani wolności, ani dobrobytu, ani pokoju" - dodał.

Prezydent Francji starał się rozwiać wątpliwości niemieckich partnerów obawiających się, że Paryż będzie dążył do wprowadzenia wspólnych obligacji strefy euro i tym samym do uwspólnotowienia długów. "Nigdy nie domagałem się (takich) euroobligacji" - zapewnił. Opowiedział się natomiast za nowym programem inwestycyjnym w strefie euro. "Musimy zainwestować nowe środki" - powiedział.

Przed urzędem kanclerskim Macrona witało oklaskami i okrzykami kilkaset osób. Prezydent uznał powitanie za "wzruszające", zastrzegł jednak, że odebrał wyrazy uznania jako zobowiązanie.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP), sek

Komentarze