Informacje

fot. Facebook
fot. Facebook

Jaki: Komisja ds. reprywatyzacji nie jest wymierzona w kogokolwiek

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 27 czerwca 2017
  • 09:31
  • 0
  • Tagi: afera afera reprywatyzacyjna gospodarka Hanna Gronkiewicz-Waltz korupcja polityka samorząd Warszawa
  • Powiększ tekst

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji w stolicy nie jest wymierzona w kogokolwiek; jej zadaniem jest ustalenie prawdy - zadeklarował we wtorek przewodniczący komisji Patryk Jaki. Jego zdaniem, dotychczasowi świadkowie obciążają obecne władze miasta.

Jaki, który był gościem radia Zet, zapewnił, że "komisja, wbrew temu co się wszystkim wydaje, nie jest wymierzona politycznie w kogokolwiek, także Hannę Gronkiewicz-Waltz".

Jego zdaniem, wszyscy powinni "trzymać kciuki za komisję, bo w sprawie reprywatyzacji polskie państwo przegrało z grupa przestępczą", a komisja próbuję "tę fatalną sytuację naprawić".

Pytany o wiarygodność zeznań jednego ze świadków - który został dyscyplinarnie zwolniony z pracy za to, że miał nie dopełnić obowiązków przy jednej z najgłośniejszych reprywatyzacji i pozostaje w sporze sądowym z władzami miasta - Jaki ocenił, że "wszyscy poniedziałkowi świadkowie obciążają panią prezydent".

"Ostatni świadek mówił tak: żadnej wiedzy nie podjąłem bez wiedzy góry; a górę definiował jako prezydent i jej zastępców. To znaczy, że pani prezydent do tej pory kłamała, bo mówiła: +ja nic nie wiedziałam o reprywatyzacji+" - powiedział przewodniczący komisji weryfikacyjnej.

Na pytanie, czy może złożyć deklarację, iż nie będzie startował w wyborach na prezydenta Warszawy, Jaki odparł, że "na dzień dzisiejszy nie ma takich ambicji". Na uwagę, że jego praca w komisji może być postrzegana jako "trampolina do prezydentury w stolicy", odparł, iż "na 99 proc. jest przekonany, iż nie będzie startował".

W poniedziałek komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji obradowała przez 8 godzin. Przesłuchano dwóch świadków, trzecia osoba odmówiła zeznań, za co została ukarana 3 tys. zł grzywny.

PAP/ as/

Komentarze