Informacje

Polska korzysta na aferze ze skażonymi jajami

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 10 sierpnia 2017
  • 15:11
  • 1
  • Tagi: biznes branża spożywcza handel rolnictwo żywność
  • Powiększ tekst

Polska jest jednym z większych producentów jaj w UE. Afera ze skażonymi jajami sprzyja polskiemu eksportowi. Ceny poszły w górę nawet o 25 proc. - poinformował PAP dyrektor Krajowej Izby Izby Producentów Drobiu i Pasz Mariusz Szymaślik

1 sierpnia belgijska agencja ochrony żywności AFSCA poinformowała, że produkowane w tym kraju jajka mogą zawierać niebezpieczne dla zdrowia stężenie szkodliwej substancji - fipronilu. Następnie okazało się, że AFSCA odnalazła substancję w jajkach już na początku czerwca i przez prawie dwa miesiące nie powiadomiła o tym opinii publicznej ani nie przekazała informacji do centrum ostrzegania Komisji Europejskiej. KE poinformowała, że o sprawie dowiedziała się 20 lipca.

W wyniku afery, zamknięto setki farm, a sprzedaż dziesiątków milionów jaj została wstrzymana. Obecność fipronilu stwierdzono też w jajkach z Holandii. Skażone jaja trafiły też do Niemiec.

Na aferze ze skażonymi jajami korzysta Polska - przyznał Szymaślik - jest duże ssania na polskie jaja, nie oznacza to, że są podpisywane nowe kontrakty, ale producenci dostają większe zlecenia.

Początkowo ocenialiśmy, że ceny jaj poszły w górę o 20 proc., teraz wygląda na to, że jest to 25 proc. Obecnie cena zbytu najbardziej popularnych jaj klasy M to ok. 25-26 groszy (było 18-19 gr) - poinformował.

Szymaślik zaznaczył, że są to ceny uzyskiwane przez producentów i one w mniejszym stopniu przekładają się na rynek. "Jeżeli na rynku w handlu detalicznym mamy podwyżki cen, to nie są one takie znaczące i są dla konsumentów nieodczuwalne.

Wynika to stąd, że producenci podpisują z sieciami handlowymi długoterminowe umowy i tam ceny są stałe" - powiedział dyrektor. Dodał, że jeśli chodzi o wolny rynek, to ceny są o 20-25 proc. wyższe niż były 2-2,5 tygodnia temu, gdy afera w Holandii nie wybuchła.

Dodał, że jest duże zapotrzebowanie na polskie jaja, ale zwiększenie dostaw może nastąpić tylko kosztem zaopatrzenie wewnętrznego, ponieważ szybkie zwiększenie produkcji jest niemożliwe. Wyjaśnił, że gdy wzrasta zapotrzebowanie na jaja, to nie tyle rośnie produkcja, co ceny i odwrotnie.

Polskie jaja głównie są eksportowane do Niemiec, choć ten kraj jest największym ich producentem w UE. Ponadto nasze jaja trafiają do Holandii, Litwy, Czech. Polska w sumie eksportuje 40 proc. całej produkcji jaj - poinformował dyrektor. Według danych resortu rolnictwa, w 2016 r. wywieziono łącznie ok. 237 tys. ton jaj wobec 235 tys. w 2015 r. Sprzedaż jaj zagranicę przynosi ich producentom ok. 250 mln zł rocznie.

W pierwszych pięciu miesiącach tego roku z Polski wywieziono 82,8 tys. ton za 85 mln euro, w ubiegłym - 109 tys. ton za 103 mln euro.

Zdaniem Szymaślika, dobre ceny jaj mogą utrzymać się jeszcze przez ok. 2-3 miesiące, ale "dzięki problemom, które mają niektóre państwa, producenci jaj w Polsce będą mieli całkiem udany rok, po tym jak ceny spadną, zacznie się większy popyt na jaja w kraju przed Świętami Bożego Narodzenia" - zauważył.

Wyjaśnił, że w ciągu roku podaż jaj jest stała, a jej spadek może wynikać jedynie z jakieś sytuacji nadzwyczajnej np. w ubiegłym roku produkcja się dość znacznie zmniejszyła z uwagi na wybijanie stad zarażonych salmonellą u kilku dużych producentów i z tego względu pod koniec ub.r. ceny jaj mocno wzrosły, jeszcze więcej niż obecnie. Zaznaczył, że odbudowa stada może sięgnąć kilkunastu tygodni, a w praktyce nawet do pół roku.

Zdaniem Szymaślika, belgijski producent jaj mógł nie wiedzieć, że zastosowany przez niego preparat zawiera niedozwoloną substancję fipronil. Stosuje się ją
na pasożyty (ptaszyńca) znajdujące się na piórach kur. W Polsce jest on dopuszczony w pięciu preperatach, które są przeznaczone do użytku domowego np. do zwalczania mrówek - dodał.

Według belgijskiej agencji AFSCA, ten owadobójczy środek mógł do Belgii trafić z zagranicy. Ze zbadanych dokumentów wynika, jedna z firm w Belgii zamówiła w rumuńskim przedsiębiorstwie 3 tys. litrów fipronilu.

Fipronil w przypadku spożycia przez człowieka dużych ilości może być szkodliwy dla nerek, wątroby i tarczycy. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) klasyfikuje go jako substancję "umiarkowanie toksyczną", może być szczególnie niebezpieczny dla dzieci. Jego stosowanie jest zakazane w hodowli zwierząt w celach spożywczych.

Według KE, sprawa skażonych jajek może dotyczyć aż 7 krajów - oprócz Belgii, Holandii i Niemiec - Wielkiej Brytanii, Francji, Szwajcarii i Szwecji. Polskie ministerstwo rolnictwa zapewniło zaś, że trefnych jaj w Polsce nie ma.

SzSz (PAP)

Komentarze