Informacje

autor: fot. Wikimedia Commons
autor: fot. Wikimedia Commons

Boski Silvio chce tworzyć rząd

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 7 marca 2018
  • 08:01
  • 1
  • Tagi: gospodarka Polityka Silvio Berlusconi UE Włochy
  • Powiększ tekst

Przywódca włoskiej centroprawicy Silvio Berlusconi w wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera” oświadczył po wyborach, że to centroprawica powinna stworzyć rząd z premierem Matteo Salvinim, liderem Ligi Północnej na czele.

W opublikowanej w środę w rozmowie Berlusconi zadeklarował, że wspiera kandydata na premiera, lidera Ligi Północnej Matteo Salviniego.

Odnosząc się do faktu, że kierowany przez niego blok centroprawicy nie zdobył większości, Berlusconi podkreślił: „Nie mogę powiedzieć, że jestem całkowicie rozczarowany. Miliony Włochów po raz kolejny okazały mi zaufanie”.

Były trzykrotny premier stwierdził, że sukces koalicji „pozwoli zmienić politykę rządzenia Włochami w tych latach i zrealizować wielkie zobowiązania podjęte w kampanii”. W tym kontekście wymienił obniżenie podatków, kontrolę nad imigracją, wsparcie dla najuboższych i większe zaangażowanie na rzecz bezpieczeństwa obywateli.

Włochy potrzebują jak najszybciej rządu, a on musi reprezentować koalicję, która zwyciężyła w wyborach” - zaznaczył lider Forza Italia.

Tą koalicją jesteśmy my, a nie Ruch Pięciu Gwiazd” - dodał odnosząc się do ugrupowania, które otrzymało 32 proc. głosów, czyli o ok. 5 punktów procentowych mniej niż jego koalicja.

Silvio Berlusconi wyraził nadzieję, że znajdą się siły parlamentarne, które poprą gabinet jego bloku.

Teraz - ogłosił - lojalnie wesprzemy próbę utworzenia rządu przez Salviniego; jestem pewien, że mu się to uda”.

Jako lider Forza Italia działam, by go wspierać, by zagwarantować spójność koalicji i dotrzymać naszych zobowiązań wobec wyborców” - wyjaśnił.

Zdaniem Berlusconiego, porażka Partii Demokratycznej w wyborach „odzwierciedla kryzys lewicy w całej Europie, bo pozbawiona jest ona idei na XXI wiek”.

PAP/ as/

Komentarze