Informacje

Banknoty / autor: Pixabay
Banknoty / autor: Pixabay

Ekonomiści: Będzie niewielki deficyt

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 21 grudnia 2018
  • 20:04
  • 1
  • Tagi: biznes budżet finanse podatki prognoza
  • Powiększ tekst

Rok 2018 r. był bardzo dobry dla budżetu państwa, ale osiągnięcie na koniec roku nadwyżki jest mało prawdopodobne, wiele zależy od decyzji resortu finansów - wynika z prognoz ekonomistów.

W ostatni czwartek Ministerstwo Finansów poinformowało, że na koniec listopada budżet państwa miał nadwyżkę w wysokości 11,1 mld zł. Tym samym wzrosła ona w porównaniu z końcem października, kiedy budżet był 6,5 mld zł na plusie.

Ekonomista z ING Banku Śląskiego Jakub Rybacki uważa, że dane budżetu po listopadzie były lepsze od oczekiwanych.

Spodziewamy się nominalnego deficytu sektora centralnego na koniec 2018 r. w wysokości 5-10 mld zł, czyli dużo niższego niż zakładała tegoroczna ustawa budżetowa - 41,5 mld zł. - Naszym zdaniem deficyt sektora finansów publicznych, który obejmuje m.in. samorządy i FUS, wyniesie 0,5-0,7 proc. PKB, czyli w okolicach celu przewidywanego przez resort finansów - powiedział ekonomista.

Według niego spodziewany deficyt w wysokości 0,5 proc. PKB na koniec tego roku, o którym niedawno wspominała minister finansów Teresa Czerwińska jest „bardzo realny”, zwłaszcza po ostatnich danych.

Odniósł się także do kwestii polskiego średniookresowego celu budżetowego (tzw. MTO), który zakłada osiągnięcie deficytu strukturalnego w wysokości 1 proc. PKB. Rybacki zaznaczył, że ustalenie jego wielkości jest kwestią umowną, różne instytucje różnie go liczą. Miara ta ma wskazywać na wynik sektora po oczyszczeniu z wpływów np. wahań cyklicznych, natomiast teraz - jak zaznaczył Rybacki - jesteśmy w szczycie cyklu koniunkturalnego, co jest dodatkowym wsparciem dla wyniku. Deficyt strukturalny jest więc wyższy niż deficyt liczony według metodologii unijnej ESA 2010.

Najprawdopodobniej deficyt strukturalny pozostanie powyżej 1 proc., choć będą to wartości mniejsze niż 2 proc. PKB, które były utrzymywane w prognozach rok temu. Spodziewamy się, że w kolejnych latach deficyt ten będzie wyższy od 1 proc., może być zbliżony do 1,5 proc. Będzie miało na to wpływ m.in. wyhamowanie gospodarcze skutkujące niższymi dochodami budżetu - powiedział Rybacki.

Główny ekonomista banku Pekao Marcin Mrowiec uważa, że precyzyjne określenie wyniku budżetu na koniec roku jest dość trudne. Mrowiec tłumaczy, że wynik ten nie jest bowiem zdeterminowany twardymi regułami ekonomicznymi, ale decyzjami ministra finansów, czy ministra finansów w porozumieniu z premierem.

Biorąc pod uwagę bardzo dobre wykonanie budżetu można sobie wyobrazić, że jak najbardziej możemy mieć - po raz pierwszy w historii - nadwyżkę budżetu - powiedział ekonomista.

Jego zdaniem doświadczenia z ubiegłych lat wskazują jednak, że w grudniu realizowane są duże wydatki - w ubiegłym roku w ostatnim miesięcy wydano ponad 20 mld zł.

Podobnie może być w tym roku. Wykonując jeszcze w tym roku wydatki, które mogłyby być poniesione w przyszłym roku, resort finansów pogarsza co prawda wynik tegoroczny, który i tak jest bardzo dobry, ale daje sobie pewną poduszkę na kolejny rok. Bardzo trudno jest wyrokować, co zdecydowało ministerstwo - zaznaczył Mrowiec.

Według niego deficyt sektora finansów publicznych na poziomie 0,5 proc. PKB jest jednak jak najbardziej możliwy.

Finanse publiczne są w bardzo dobrej kondycji, co po pierwsze wynika z tempa wzrostu gospodarczego oraz jego struktury. Jest napędzany głównie konsumpcją prywatną, która przynosi dochody z VAT - wyjaśnił.

Pozytywnie na budżet, choć nie gospodarkę jako taką, wpływa też opóźnienie w realizacji inwestycji infrastrukturalnych oraz niska inflacja przy wysokim wzroście płac.

Natomiast ekonomista z banku Santander Grzegorz Ogonek obliczył, że „pogorszenie” budżetu o ok. 15 mld zł w grudniu „sprowadziłoby zamknięcie roku na minus 4-5 mld zł”, jeśli chodzi o deficyt budżetu państwa. W takim scenariuszu deficyt sektora finansów publicznych mógłby wynieść 0,7 proc. PKB. Ekonomista zastrzegł jednak, że można się spodziewać zaskoczenia na plus.

Deficyt finansów publicznych w wysokości 0,5 proc. PKB, o którym wspominała minister Czerwińska wygląda całkiem realnie - ocenił.

Odnosząc się do możliwości zakończenia roku budżetowego na plusie, Ogonek przyznał, że nie wie, czy jest taka motywacja rządu.

Tak czy inaczej, podkreślił, że bieżący rok będzie rekordowy, jeśli chodzi o niski deficyt.

Zakładam, że już nie stanie się nic takiego, co tę sytuację by zmieniło. Ten 2018 r. był pod tym względem rekordowy - zaznaczył.

Pytany, czy dane dotyczące finansów publicznych wskazują, że jesteśmy już blisko osiągnięcia średniookresowego celu budżetowego, ekonomista zauważył, że różne instytucje różnie szacują ten deficyt, mimo iż bazują na takich samych danych. Wskazał na ostatnie prognozy Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. KE w jesiennych prognozach założyła, że ten rok zamknie się deficytem strukturalnym w wysokości 2 proc., a MFW w wysokości 1,25 proc. Różnice wynikają z różnej klasyfikacji pewnych działań.

PAP, MS

Komentarze