Informacje

autor: PERN
autor: PERN

Rosyjska ropa szkodzi Europie

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 26 kwietnia 2019
  • 11:26
  • 0
  • Tagi: biznes finanse polityka prawo ropa surowce
  • Powiększ tekst

Przerwy tranzytu i jakość ropy z Rosji pokazuje jak ważna jest dywersyfikacja dostaw i uniezależnienie się od kupowania surowca z tego kraju. Pokazuje również jak nierzetelnym kontrahentem jest strona rosyjska. Buntuje się nawet Białoruś, która planuje sprowadzać surowiec z innych kierunków.

Na terytorium Polski tłoczeniem ropy naftowej, która tranzytem dociera magistralą „Przyjaźń” i transportowana jest również dalej - do Niemiec, zarządza PERN, spółka strategiczna dla bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju. PERN podał, że  od 19 kwietnia do polskiego systemu rurociągowego dostarczana jest zanieczyszczona ropa naftowa REBCO z Rosji, która może uszkodzić instalacje podczas przerobu.

Poziom zanieczyszczenia może spowodować fizyczne uszkodzenia instalacji rafineryjnych. Dlatego podjęto decyzję o wstrzymaniu odbioru ropy - oświadczył PERN w specjalnym komunikacie.

Potwierdził to też resort energii, który poinformował o wstrzymaniu odbioru ropy naftowej z Rosji w punkcie Adamowo na granicy polsko-białoruskiej w związku z jej zanieczyszczeniem. Według zapewnień resortu, taki stan rzeczy będzie się utrzymywał „do czasu wyjaśnienia przyczyn awarii i oczyszczenia systemu przesyłowego w Polsce.

Jednocześnie krajowe spółki przerabiające ropę naftową, PKN Orlen i Grupa Lotos, natychmiast zapewniły, że wstrzymanie dostaw surowca przez PERN nie wpływa na dostępność i jakość paliw na ich stacjach. Jako alternatywę zaopatrzenia w ropę podały przy tym wykorzystanie zapasów i dostawy drogą morską.

W związku z czasowym wstrzymaniem przez PERN dostaw ropy naftowej typu REBCO systemem rurociągów tranzytowych „Przyjaźń” do Zakładu Produkcyjnego w Płocku PKN Orlen informujemy, że dostawy na stacje paliw PKN Orlen są niezmienne - oświadczył koncern w komunikacie.

Spółka podkreśliła, iż dodatkowo „dysponuje zapasami surowca w ilości wystarczającej na kontynuowanie produkcji”.

Jest to możliwe dzięki zgromadzonym znacznym zapasom surowca i konsekwentnej dywersyfikacji dostaw ropy naftowej prowadzonej przez zarząd PKN Orlen - dodał koncern.

Według zapewnień spółki do czasu przywrócenia dostaw rurociągiem „Przyjaźń” do zakładu produkcyjnego w Płocku, „Orlen będzie realizował wszystkie dostawy surowca drogą morską do Gdańska, a następnie naftociągiem do Płocka, realizując kontrakt długoterminowy z Saudi Aramco Oil Company oraz zakupy w formule spot”.

Kontrakty długoterminowe z Rosneft Oil Company oraz Tatneft Europe AG nie będą realizowane - zaznaczył przy tym koncern.

PKN Orlen zapewnił jednocześnie, iż jest przygotowany do realizacji alternatywnych dostaw ropy naftowej.

Dzięki realizowanej polityce dywersyfikacji kierunków dostaw prowadzonej przez Grupę Orlen aktualnie prawie 50 proc. ropy naftowej kupowanej przez PKN Orlen do Zakładu Produkcyjnego w Płocku pochodzi z innych kierunków niż rosyjski, tj. z Norwegii, Angoli, Nigerii i Arabii Saudyjskiej - przypomniała spółka.

Płocki koncern oświadczył, iż „obecnie nie ma ryzyka konieczności ograniczenia produkcji ze względu na zatrzymanie dostaw surowca rurociągiem „Przyjaźń”.

Także Grupa Lotos poinformowała, że czasowe wstrzymanie przez PERN dostaw ropy typu REBCO nie ma żadnego wpływu na dostępność ani jakość paliw sprzedawanych na stacjach sieci Lotos. Zapewniła zarazem, że paliwa te spełniają wszystkie wymogi i standardy jakościowe.

Obecne zapasy ropy naftowej pozwalają na utrzymanie ciągłości produkcji rafinerii Grupy Lotos w Gdańsku. Sytuacja nie ma wpływu na jakość paliw sprzedawanych na stacjach koncernu - zapewniła gdańska spółka.

Spółka analizuje wszystkie scenariusze, które pozwolą zapewnić ciągłość dostaw ropy naftowej odpowiedniej jakości w długim terminie.

W przypadku przedłużającego się braku dostaw surowca, dla polskich rafinerii ropa zostanie sprowadzona alternatywną drogą tj. przez Naftoport w Gdańsku - podkreślił PERN.

Kłopot ma cała Europa, bo zanieczyszczony rosyjski surowiec za chwilę trafi do innych krajów. W ciągu czterech-pięciu dni ma dotrzeć na Słowację i Węgry.

Nawet Białorusini rozważają zmianę dostawcy surowca. Białoruska Kompania Naftowa (BNK) planuje do końca roku zorganizować import ropy pochodzącej z innych źródeł niż Rosja - zapowiedział wicedyrektor BNK Siarhiej Hryb. Nowe trasy dostaw surowca mogą przebiegać przez porty bałtyckie lub Ukrainę.

Są to albo porty bałtyckie, albo Odessa, albo jakaś kombinacja. Rafineria w Mozyrzu jest bliżej Ukrainy, więc możliwe, że będzie do niej trafiać ropa transportowana przez Ukrainę. Zakłady Naftan (rafineria w Nowopołocku) leżą bliżej portów bałtyckich, więc logiczne jest rozważenie tamtej trasy” - mówił Hryb.

Z kolei portal Naviny.by zwraca uwagę na słowa Hryba, że Białoruś rozważa możliwość zakupu terminalu naftowego, który mógłby być przeznaczony zarówno do eksportu białoruskich paliw, jak i do importu ropy.

Stale toczą się rozmowy w tej sprawie z portami Łotwy i Litwy - powiedział Hryb, dodając, że decydującą sprawą przy podejmowaniu decyzji będzie możliwość przyjmowania ropy z morza.

Jak podają białoruskie media obecnie nie widać, by rosyjski Transnieft zamierzał szybko rozwiązać sytuację, co tylko zwiększa kolosalne straty partnerów na Białorusi, Ukrainie i w UE.

Przy najgorszym scenariuszu nasz kraj będzie musiał wstrzymać tranzyt zatrutej ropy na eksport, żeby bronić interesów swoich oraz partnerów w Europie - poinformowała jedna z białoruskich stacji telewizyjnych.

Już teraz straty z powodu zanieczyszczenia ropy przekraczają setki milionów dolarów, a jak już wiadomo z doświadczeń z przeszłości, Rosjanie nigdy nie kwapią się do wypłacania odszkodowań.

Podobna przerwa w  dostawach miała już miejsce w styczniu 2007 r. przerwa w dostawach ropy naftowej do Polski, a w konsekwencji także tranzytem do Niemiec, trwała trzy dni. Wstrzymanie tłoczenia surowca było wówczas efektem konfliktu między Rosją i Białorusią o wprowadzone przez stronę białoruską cła transportowego na rosyjską ropę przesyłaną tranzytem, rurociągiem „Przyjaźń”. Przerwa w tłoczeniu surowca dotknęła wtedy także Czechy i Słowację.Także wtedy PKN Orlen i Grupa Lotos, korzystały z zapasów surowca.

Na Polskę przypada 13 proc. białoruskiego eksportu oleju napędowego. Dostawy z Białorusi na Ukrainę stanowią 81 proc. jej importu benzyn i 40 proc. jej importu oleju napędowego.

Komentarze