Informacje

Protest ekologów / autor: PAP/EPA/FRIDEMANN VOGEL
Protest ekologów / autor: PAP/EPA/FRIDEMANN VOGEL

Niemieckie koncerny motoryzacyjne tracą rynek

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 12 września 2019
  • 16:00
  • 5
  • Tagi: biznes Merkel motoryzacja Niemcy polityka przemysł
  • Powiększ tekst

Kanclerz Niemiec Angela Merkel zainaugurowała w czwartek 68. edycję jednych z najważniejszych na świecie targów motoryzacyjnych - IAA we Frankfurcie nad Menem. W tym roku przebiegają one w cieniu kryzysu niemieckiej branży samochodowej.

W przemówieniu wygłoszonym podczas otwarcia Międzynarodowej Wystawy Samochodowej (IAA) Merkel skoncentrowała się na wyzwaniach, jakie niesie ze sobą przestawienie się branży na napędy alternatywne. Opowiedziała się za szybką rozbudową infrastruktury, oceniając, że 20 tys. stacji, w których obecnie można ładować auta elektryczne, to zdecydowanie za mało.

Tradycyjnie przekonywała, że „ochrony klimatu nie da się realizować bez kosztów, ale koszty będą znacznie wyższe, jeśli się tego nie zrobi”. Merkel przyznała, że jest to zadanie „na miarę Herkulesa”, ale wyraziła przekonanie, że „Niemcy zdołają utrzymać się w czołówce” tych zmian.

IAA to jedne z największych i najbardziej znanych targów motoryzacyjnych na świecie. Odbywają się co dwa lata na przemian z Paris Motor Show. W tym roku jednak rozpoczęły się w cieniu kryzysu niemieckiej branży motoryzacyjnej.

Problemy sektora wynikają z kilku przyczyn. W 2015 roku zostały wykryte oszustwa dokonywane na masową skalę przez niemieckie koncerny, które fałszowały odczyty emisji spalin w samochodach z silnikiem Diesla. Sam Volkswagen zapłacił od tamtej pory 30 mld euro kar.

Pośrednim efektem „afery dieslowej” była fala pozwów w Niemczech ze strony organizacji zajmujących się ochroną środowiska, w których domagały się one zakazów wjazdu diesli do centrów miast. Obostrzenia takie obowiązują m.in. w Darmstadt, Hamburgu i Stuttgarcie. W Berlinie, Kolonii, Frankfurcie, Bonn, czy Essen wyroki sądowe czekają na wykonanie. Przekłada się to na spadek sprzedaży samochodów z tym napędem. Jest to szczególnie bolesne dla niemieckich firm, które od lat inwestowały w rozwój efektywnych silników na olej napędowy.

W pierwszej połowie bieżącego roku sprzedaż Volkswagena spadła o 2,8 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku 2018. W przypadku Daimlera to spadek o 4,7 proc. Jedynie BMW zanotowało wzrost o 0,8 proc. Największy spadek - 14 proc. - Niemcy zanotowały w Chinach, w Europie - 3,4 proc., a w USA - 2.

Niemieckim koncernom samochodowym nie służą też zawirowania na globalnych rynkach, konflikt handlowy USA z Chinami, groźba wprowadzenia przez Waszyngton ceł na auta z RFN oraz niepewność co do brexitu.

Eksperci są jednak zgodni, że największym wyzwaniem jest narzucona przez politykę konieczność ochrony klimatu. Podważa to cały dotychczasowy model biznesowy BMW, Daimlera i VW. Chociaż inwestują one miliardy euro w rozwijanie alternatywnych napędów, to wciąż są jeszcze w tyle za producentami z Azji.

Prawdopodobnie dlatego przemawiający na otwarciu IAA prezes Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA) Bernhard Mattes apelował o niezaostrzanie i tak już wyśrubowanych celów klimatycznych. Z kolei premier Hesji Volker Bouffier ostrzegał przed prowadzeniem dyskusji o ochronie środowiska w tonie pseudoreligijnym i o unikanie związanego z tym dogmatyzmu.

Najwyraźniej nie przekonało to jednak aktywistów klimatycznych, którzy wdarli się na stoiska VW i BMW z transparentami, na których widniały napisy „Klimakiller” (niem. zabójcy klimatu).

PAP, MS

Komentarze