Informacje

Pozostałości pocisków po ataku na saudyjską rafinerię / autor: PAP/EPA/STRINGER
Pozostałości pocisków po ataku na saudyjską rafinerię / autor: PAP/EPA/STRINGER

Francuzi także podejrzewają Iran

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 19 września 2019
  • 11:00
  • 1
  • Tagi: biznes energetyka Francja Iran polityka ropa
  • Powiększ tekst

Deklaracja jemeńskich zbrojnych rebeliantów Huti, jakoby to oni za pomocą dronów przeprowadzili atak na dwie rafinerie w Arabii Saudyjskiej, „nie jest bardzo wiarygodna” - ocenił minister spraw zagranicznych Francji Jean-Yves Le Drian.

Jemeńscy rebelianci ogłosili, że to oni dokonali tego ataku. Nie jest to bardzo wiarygodne - powiedział szef francuskiej dyplomacji telewizji C News. - Trwa międzynarodowe dochodzenie, poczekajmy na jego wyniki. Przed ich ogłoszeniem nie będę miał sprecyzowanej opinii - oświadczył Le Drian, dodając, że dochodzenie to będzie szybkie.

Wypowiedź ministra to w dużej mierze powtórzenie stanowiska przedstawionego dzień wcześniej przez podlegający mu resort. Rzecznik MSZ oświadczył, że Paryż nie będzie się spieszył z reakcją na atak na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej, ponieważ chce, by najpierw zostały ustalone fakty.

Francja zapowiedziała, że wyśle do Arabii Saudyjskiej ekspertów, którzy mają pomóc w śledztwie w sprawie ataku.

Celem sobotnich ataków były instalacje naftowe w Bukajk i Churajs na wschodzie Arabii Saudyjskiej. Oficjalnie do ich przeprowadzenia przyznali się sprzymierzeni z Iranem Huti, co zdaniem Teheranu miało być „ostrzeżeniem” dla Saudyjczyków, dowodzących koalicją walczącą w Jemenie z tymi bojownikami od 2015 roku.

Władze Arabii Saudyjskiej i USA o atak oskarżają Iran, ten odpiera zarzuty.

PAP, MS

Komentarze