Informacje

Fot.wikipedia.org
Fot.wikipedia.org

Kołodko: Zadłużenie Polski to wina rządów Tuska i ministra finansów Rostowskiego

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • Opublikowano: 30 września 2013, 09:00

    Aktualizacja: 30 września 2013, 09:36

  • Powiększ tekst

Gdy Donald Tusk dochodził do władzy w 2007 roku, to wzrost PKB wynosił prawie 7,5 proc. Wyższy był tylko raz - na wiosnę 1997 roku, gdy ja kończyłem swoją Strategię dla Polski. Na początku 2009 roku to wzrost gospodarczy był minimalny - spadł do 0,8 proc. Straciliśmy więc prawie 6,5 punktu procentowego - mówi w wywiadzie dla WP.pl prof. Grzegorz Kołodko.

Zdaniem prof. Kołodki tak duży spadek przypomina tylko jedno, a Tusk uratował swój fotel premiera nie dzięki swojej wyobraźni ekonomicznej, ale deprecjacji.

To mniej więcej tak, jakbyśmy wylecieli z ósmego piętra i wylądowali na parterze. Inne kraje były na piętrze drugim, straciły tylko cztery punkty z dynamiki i wylądowały na minus dwa. Tam się zrobiło czerwono, ale u nas teoretycznie nadal jest zielono. Prawdą jest, że Polska jest jedynym unijnym krajem, w którym w ostatnich latach nie było recesji. Moim zdaniem, niewiele ma z tym wspólnego rząd Donalda Tuska. Jego fotel uratowała nagła deprecjacja złotówki, która jednak nie wynikała z zaplanowanego działania, ale po prostu mechanizmów, jakimi rządzą się światowe rynki.

Co prof Grzegorz Kołodko sądzi o ogłoszeniu przez premiera Donalda Tuska końcu kryzysu?

W Polsce był i jest kryzys, choć recesji w rozumieniu dwóch kwartałów z rzędu spadku PKB rzeczywiście u nas nie było. Tych dwóch pojęć nie można jednak mylić. W Stanach Zjednoczonych była recesja, obecnie znowu mamy tam wzrost gospodarczy, spada bezrobocie, a nie znajdzie pan tam żadnego odpowiedzialnego polityka czy ekonomisty, który oznajmiłby koniec kryzysu.

Zdaniem Kołodki kryzys w Polsce ma inne podłoże.

Przejawia się on w innych sferach niż wskaźnik wzrostu PKB. Choć stopa bezrobocia spada, to nadal jest ona bardzo wysoka. Mamy też bardzo wyraźny kryzys strukturalny. Sama poprawa koniunktury na razie go nie przezwycięży. Jest też problem z długiem publicznym. W Polsce na ten kryzys trzeba spojrzeć jeszcze z innego punktu widzenia. Przedsiębiorcy widzą, że jest on związany z niewykorzystaniem mocy wytwórczych.To nie jest kryzys podażowy. Nie brakuje energii, surowców, materiałów, narzędzi czy maszyn. To kryzys popytowy.

Na pytanie o dług publiczny i osoby za niego odpowiedzialne ekonomista odpowiedział:

Brak dziś możliwości zbytu ze względu na niedostateczny popyt zewnętrzny i wewnętrzny. I tu powinien pojawić się rząd Donalda i działania wspomagające gospodarkę. Choć nie mamy recesji to przecież bezrobocie rośnie. Dla co ósmego Polaka to oznacza kryzys i osobisty dramat, który zachęca do opuszczania tej "pięknej, zielonej wyspy".
No i tu dochodzimy do kluczowej sprawy. Zadłużenie Polski to wina rządów Donalda Tuska i ministra finansów Jacka Rostowskiego. Swoją drogą to ciekawa figura logiczna. Premier ogłosił koniec kryzysu, podczas gdy jeszcze niedawno mówił, że go w ogóle nie ma. Na dodatek kilka tygodni temu ten duet rządzący ogłosił, że finanse publiczne znajdują się w stanie głębokiego, strukturalnego kryzysu, którego rząd nie jest w stanie przezwyciężyć i godzi się na wzrost deficytu, korektę budżetu i akceptuje przyrost długu publicznego.

Źródło: Wirtualna Polska/Opr. Jas

Cały wywiad możesz przeczytać tutaj.

 

 

 

----------------------------------------------------------------------------

----------------------------------------------------------------------------

Uwaga!

TYLKO U NAS, wSklepiku.pl, możesz jeszcze nabyć trzy pierwsze numery miesięcznika "W Sieci Historii"!

Polecamy!

Nr.3/2013

Sieci Historii (3/2013) - miesięcznik z filmem Urodziny młodego Warszawiaka + opaska powstańcza

Nr.2/2013

Sieci Historii (2/2013) - miesięcznik z filmem Kwatera Ł

Nr.1/2013

Sieci Historii (1/2013) - miesięcznik z filmem Generał Nil

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych