Opinie

www.sxc.hu

Przeciąganie liny trwa

dr Marian Szołucha

dr Marian Szołucha

Wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, członek Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i New York Academy of Sciences.

  • 20 marca 2017
  • 07:29
  • 1
  • Tagi: apteka gospodarka prawo

9 marca Sejm postanowił, że prace nad projektem nowelizacji prawa farmaceutycznego, znanym szerzej jako „Apteka dla aptekarza”, będą trwały nadal.

To o tyle ciekawe, że zaledwie kilka tygodni wcześniej komisja ds. deregulacji zdecydowanie go odrzuciła. Wniosek z takiego zwrotu akcji może być tylko jeden - za kulisami dyskusji i głosowań przy przy Wiejskiej trwa gra o duże pieniądze.

Słusznie zatem pytał z sejmowej trybuny poseł Jakub Kulesza, sugerując lobbing koncernów farmaceutycznych i hurtowni: „Kto ten projekt napisał i go podrzucił?”.

Tego, kto za kim stoi, niepodobna rozstrzygnąć publicyście, ale odpowiedzieć na pytanie o meritum sporu może każdy. Primo, sprawa nie jest szczególnie zawiła i wyrobienie sobie własnego na jej temat zdania wymaga zaledwie użycia elementarnej logiki. Secundo, każdy z nas, rzadziej lub częściej, kupuje medykamenty, więc warto dowiedzieć się, jakie zmiany mogą nas wkrótce spotkać w aptekach.

Przypomnijmy, o co tyle zamieszania. W myśl projektu, właścicielem apteki mógłby zostać tylko farmaceuta, jedna osoba miałaby prawo do posiadania co najwyżej czterech aptek, a jedna apteka przypadałaby na nie mniej niż 3 tys. osób. To najważniejsze założenia.

Przeciwnicy „Apteki dla aptekarza” ostrzegają, że jeśli zmiany zostaną przyjęte, to ceny urosną, dostępność leków spadnie, rynek ulegnie radykalnemu rozdrobnieniu, a detaliści zostaną na trwałe uzależnieni od wielkich, zagranicznych koncernów farmaceutycznych.

Najważniejsze jednak w całej tej historii jest zastanowienie się nad kwestią fundamentalną - dla kogo w ogóle ma być apteka, sklep, zakład usługowy czy urząd? Dla farmaceuty, subiekta, urzędnika? A może jednak dla konsumenta?

Komentarze