Opinie

Wojsko Polskie bardzo nowoczesne

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl

  • 4 maja 2017
  • 16:03
  • 13
  • Tagi: armia biznes gospodarka technologia wojsko Wojsko Polskie
  • Powiększ tekst

Już wkrótce to nie ludzie lecz roboty będą walczyć na polach bitew. Polach bitew, które sztaby mogą obserwować w czasie rzeczywistym, niczym grę komputerową i tym samym na bieżąco wpływać na postępu kampanii, zaś straty w ludności cywilnej zostaną zniwelowane dzięki nowoczesnym systemom IFF, rozpoznającym nie biorących udział w walce ludzi. Oto przyszłość wojny według producentów najnowocześniejszej broni. Teraz oferują oni swoje produkty także polskiej armii.

Polskie wojsko, co podkreśla Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz, chce korzystać przede wszystkim z polskich rozwiązań technologicznych. Koncerny takie jak grupa Thales, izraelski IAI czy francuski DCNS składają atrakcyjne oferty jednak to polskie rozwiązania mają być "koniem roboczym" dla armii. Tym bardziej, że firmy zrzeszone w Polskiej Grupie Zbrojeniowej z roku na rok poprawiają jakość swoich technologii i oferują Wojsku Polskiemu coraz nowocześniejsze systemy i zaawansowaną broń.

Tak jest chociażby w przypadku technologii radarowych i sonarów. PGZ obecnie oferuje Marynarce Wojennej nowoczesne systemy sonarów podwodnych, ważnych w przypadku wykrywania min lub badania dna morskiego (istotne z punktu widzenia ratownictwa morskiego).

Ale i systemy uzbrojenia produkowane w Polsce są najwyższej jakości. Zrzeszone w ramach PGZ Zakłady Mechaniczne Tarnów podczas targów Balt Military Expo 2016 zaprezentowały nowe wersje swoich karabinów snajperskich - linii Alex, BOR i TOR a także przeznaczonego dla myśliwych systemu ZMT HS. Ale nie tylko broń precyzyjna lecz także i cięższe systemy uzbrojenia imponują - choćby granatnik rewolwerowy RGP-40 czy dysponujący naprawdę potężną siłą ognia wielolufowy karabin maszynowy WLKM-12,7 - to działko obrotowe kaliber 12,7 mm jest obecnie najpotężniejszą bronią produkowaną w Polsce. Platforma nie tylko może zostać zainstalowana na pokładach śmigłowców czy pojazdów naziemnych ale też funkcjonować jako system naziemny, obsługiwany przez pojedynczego żołnierza na specjalnej, dociążającej konstrukcję podstawie. Nie wspominając już o systemie MSBS czyli polskiego karabinka, który trafił już do rąk żołnierzy Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego.

Jednak MON nie poprzestaje tylko na korzystaniu z polskich rozwiązań, ale szuka też ofert wśród propozycji koncernów zagranicznych.

Skandynawski koncern Saab ma także kilka ofert, jednak jeśli chodzi o polskie siły zbrojne Saab prezentuje raczej systemy dla Marynarki Wojennej i to systemy ofensywne.

Już od kilkudziesięciu lat Skandynawowie są pionierami w konstruowaniu nowoczesnych systemów rakietowych, toteż nie dziwi, że walka o zamówienia MON najmocniej dla Saaba toczy się właśnie na tym polu. Ale nie tylko - Skandynawowie celują też w polskie plany konstrukcji floty łodzi podwodnych. Saab oferuje naszej Marynarce Wojennej nie tylko zaawansowane systemy wykrywania ale i okryty pod nazwą Ghost układ, czyniący dysponującą nim łódź podwodną praktycznie niewidzialną dla układów wykrywających nieprzyjaciela.

Otwarta jest jednak kwestia posiadania przez Polskę samych okrętów podwodnych. Jak powiedział "Gazecie Bankowej" wiceszef MON Bartosz Kownacki rozważane są rozmaite warianty. Na chwilę obecną bowiem MON planuje rozwój polskich jednostek podwodnych, ale przed nami dość długi okres przejściowy. Z jednej strony więc MON planuje ponowny rozruch polskich stoczni (to w porozumieniu z Ministerstwem Rozwoju, które w ramach Planu Morawieckiego planuje szereg inicjatyw reindustrializujących przemysł stoczniowy) w tym Stoczni Marynarki Wojennej - znajdującej się obecnie w stanie upadłości. "Chcemy jednak, by Stocznia Marynarki Wojennej znalazła się w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, ale nie mogę mówić jeszcze o szczegółach tych działań" - mówi Kownacki i, pytany przez nas o okres przejściowy w kwestii posiadania przez Polskę łodzi podwodnych dodaje: "Musimy mieć zdolności w momencie, gdy nie dysponujemy własnymi okrętami podwodnymi. Dobrze, żeby w ogóle były w kraju jednostki podwodne. Są różne możliwości, w tym szkolenie załóg poza granicami kraju, bądź leasingu. Obydwa te rozwiązania są realizowane i poza rozwiązaniami w obszarze przemysłu, będziemy rozstrzygać jaka oferta działań pomostowych jest dla nas najbardziej korzystna." To ważna zapowiedź, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, iż jeszcze niedawno swoje łodzie podwodne pragnęli nam sprzedać Francuzi. Jednak po niedawnych wypowiedziach prawdopodobnego zwycięzcy wyborów prezydenckich Emmanuela Macrona rozmowy polsko-francuskie mogą być bardzo trudne.

Polskie siły zbrojne czekają więc liczne zmiany a światowi giganci patrzą na nasz kraj jako na wartościowego partnera i nabywcę. Trzeba jednak pamiętać, iż Polska, z przyczyn geograficznych i geopolitycznych, musi dysponować bardzo konkretnymi systemami. Zamiast masowej armii lądowej, systemy obrony przeciwrakietowej i własne systemy rakietowe. Zamiast potężnej, duszącej się na małym obszarze marynarki, wyspecjalizowana Marynarka Wojenna mogąca kąsać przeciwnika, który zapuściłby się na nasze wody. Wreszcie systemy będące po prostu bardziej nowoczesnymi od sprzętu przeciwnika. Jeśli MON spełni te warunki nasza armia, i tak już nowoczesna, stanie się jedną z najlepszych i najgroźniejszych sił w regionie. A na współczesnym polu bitwy to technologia jest najważniejsza.

Komentarze