Opinie

www.sxc.hu
www.sxc.hu

Kłopoty z podatkiem PIT

Komentator wGospodarce.pl

Komentator wGospodarce.pl

  • Opublikowano: 28 maja 2013, 11:54

    Aktualizacja: 28 maja 2013, 11:56

  • Powiększ tekst

Tekst publikowany w ramach konkursu na najlepszy komentarz pod felietonem z cyklu „Na jeden temat przy czwartku”. Felieton pt. „Polska bez PIT

Przy okazji każdego problemu, przed którym się staje, warto zastanowić się nie tylko nad metodą jego rozwiązania, ale też nad przyczynami, które doprowadziły do jego powstania. Inaczej skazani będziemy na jego powtarzanie.

Problemem zaś, który dzisiaj chciałbym poruszyć, jest problem podatku PIT. Ze względu na pojawiające się w ostatnim czasie w mediach postulaty zastąpienia go podatkiem od funduszu płac, usłyszeliśmy o wadach obecnie obowiązującego systemu podatku dochodowego od osób fizycznych; największą z nich jest niewątpliwie koszt jego funkcjonowania. Rozmaicie szacowany przez różne źródła, jest on niewątpliwie niewspółmiernie wielki do uzyskiwanych dochodów. Poseł Wipler szacuje na swoim blogu, że około 80% wydatków aparatu skarbowego pochłania ściąganie podatku PIT, dostarczającego 15% dochodów podatków państwa. Do tego doliczyć należy dziesiątki milionów godzin rocznie poświęconych wypełnianiu deklaracji, dziesiątki milionów złotych poświęconych na drukowanie i wysyłanie formularzy, i kolejne, trudne do oszacowania kwoty zmarnowane w wyniku pomyłek przy rozliczeniach czy pochłonięte przez sprawy sądowe spowodowane niespójnym prawem.

Wracamy tu do kwestii poruszonej na samym początku artykułu – co jest powodem, dla którego podatek PIT stał się tak skomplikowany, a co za tym idzie, również i drogi? Otóż stąd, że podatek ten miał być w założeniu sprawiedliwy. Podatki bowiem generalnie możemy podzielić na dwa gatunki: podatki takie jak akcyza (do tej grupy należą też daniny takie jak opłata paliwowa) oraz podatki dochodowe i im podobne (PIT, CIT, VAT). Te pierwsze przeznaczane są na określony cel i pochodzą z określonego źródła. Akcyza na alkohol, na przykład, ma za zadanie zmniejszać spożycie alkoholu, a jednocześnie finansować negatywne skutki jego spożywania (czyli na przykład finansować leczenie alkoholizmu). PIT, CIT czy VAT zaś mają za zadanie finansować budżet państwa jako ogół; wszystkie razem stanowią dochody podatkowe przeznaczane na to, co akurat państwu jest potrzebne. Dlatego obowiązująca filozofia przy ustalaniu ich wysokości i sposobu poboru na ogół mówi, że obciążenia wynikające z ich tytułu powinny być sprawiedliwie rozłożone w społeczeństwie. Niestety, ze względu na trudności w zdefiniowaniu jaki rozkład obciążeń należy uznać za sprawiedliwy, kolejne pojawiające się pomysły prowadziły do kolejnych nowelizacji ustawy (ponad 130 od roku 2000!) i kolejnych komplikacji, powodujących wzrost kosztów. Co więcej, podobne problemy wiążą się z podatkami CIT (stąd – o wiele mniej nagłaśniana, a równie ciekawa – inicjatywa zastąpienia podatku CIT podatkiem obrotowym) i w nieco mniejszym stopniu VAT.

Wydaje się, że najefektywniejszym sposobem zapewnienia wpływów do budżetu byłyby raczej podatki możliwie proste i dzięki temu możliwie niskie – nie tylko zmniejszają one koszty funkcjonowania aparatu państwa (a każda złotówka wydana na pensję urzędnika oznacza przynajmniej dwa złote które nie są wydawane na pensję pracownika w sektorze prywatnym), ale również utrudniają unikanie podatków, ponieważ mniej przepisów oznacza mniej luk w nich. Aby jednak nie powtarzać błędów przeszłości, trzeba zdać sobie sprawę z tego, co do nich doprowadziło – i porzucić myśl o podatkach stuprocentowo sprawiedliwych na rzecz podatków bardziej efektywnych. Tym bardziej że jako żywo, pełnej sprawiedliwości przed Sądem Ostatecznym z całą pewnością i tak osiągnąć się nie uda.

 

Mikołaj R. Hojko

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych